Koszyk 0
Opis:
Krytycy i badacze różnych pokoleń próbują rozszyfrować na nowo konteksty najgłośniejszej powieści Gombrowicza interesujące młodego czytelnika; wyjaśnione zostaje pochodzenie tytułu utworu, zanalizowane nowatorstwo formalne, styl i język, recepcja książki przed i po wojnie, wpływ, jaki powieść wywarła na dzieła innych pisarzy.
Mniej Więcej
  • Witold Gombrowicz
  • 2012
  • 0
  • 296
  • 197
  • 123
  • *, 97883-0804-9112
  • 9788308049112
  • ZAJU9

Recenzje czytelników

Ferdydurke w teatrze

Ocena:
Autor:
Data:
Uwielbiam chodzić do teatru, gdyż przeżywam wtedy swego rodzaju katharsis. Przedstawienia bowiem kształtują człowieka, ukazują co powinien robić, uwydatniają ludzkie wady i pokazują różne sposoby postrzegania otaczającego nas świata.
Spektakl, który szczególnie zapadł mi w pamięć jest Ferdydurke, czyli czas nieuniknionego mordu. Witold Gombrowicz napisał Ferdydurke w 1937 r. przed swoim wyjazdem do Argentyny. Książka ta przetłumaczona została na wiele języków ... jest jednym z najbardziej znanych dzieł literatury polskiej na świecie. Nowatorskie odczytanie Ferdydurke przez Wojciecha Kościelnika stało się jednym z najważniejszych wydarzeń artystycznych wystawionym na deskach kaliskiego teatru w 2007/ 2008 r. Wiemy , że powieść Gombrowicza to awangardowa i nowoczesna literatura. Stąd też od aktorów wymaga się więc ogromnego zaangażowania i ekspresji, które niezbędne są by udało oddać atmosferę wszechogarniającej groteski. Moim zdaniem kaliscy artyści stanęli na wysokości zadania i wykreowali postaci ciekawe, niekonwencjonalne, dorównujące w swej oryginalności gombrowiczowskim bohaterom. Wspomniany wcześniej reżyser W. Kościelnik doskonale dobrał odtwórców głównych ról, którzy tworzyli wówczas młode pokolenie zdolnych ludzi debiutujących nad Prosną, a są nimi: Juliusz Kubiak, który wcielił w się rolę Józia, Szymon Mysłakowski- świetnie poradził sobie z rola Syfona oraz Marcin Trzęsowski grający Gałkiewicza. Ze starszej generacji najciekawsze kreacje stworzyli Jacek Jackowicz (jako profesor Pimko) i Dymitr Hołówko (nauczyciel Bladaczka).
Wracając „do młodych”, warto dodać że Juliusz Kubiak kapitanie oddał charakter bohatera Ferdydurke, którym jest trzydziestoletni Józio, nieprzystosowany społecznie, nieokreślony mimo swego już poważnego wieku. Zatem bohater ten postanawia napisać książkę o sobie samym. Pracę nad pamiętnikiem przerywa mu wizyta prof. Pimki, którego dominująca obecność sprawia, że dorosły mężczyzna maleje by znów stać się chłopcem i wrócić do szkoły. Tutaj zaczyna się cała akcja utworu i nietypowa opowieść o losach ucznia w szkolnej ławce. Uwypuklony został kontrast między niedojrzałością a dojrzałością oraz pokazane dzieciństwo jako czas, w którym człowiek nabiera formy. Józio wszystkiemu się dziwi, a dziwiąc się przyjmuje jakąś formę, to w szkole, to u Młodziaków, to u ciotki i wujka Hurlecckich. Książka, a zarazem jej adaptacja to wielka drwina z konwenansów, literatury, a także pochwała niedojrzałości. Człowiek dojrzały jest, bowiem zamknięty w formę, a dążąc usilnie do osiągnięcia dojrzałości pragnie zatrzymać w sobie, choć odrobinę tej niedojrzałości. Ferdydurke zwraca uwagę na destrukcyjny wręcz wpływ owej formy, czyli norm obyczajowych i społecznych konwenansów na życie każdego z nas, na to, że często rezygnujemy z własnej osobowości.
Przykładem niedojrzałości stali się uczniowie podzieleni na dwa obozy. Syfon to przedstawiciel „niewinnych chłopiąt”, gra go pełen ciepła oraz uroku osobistego bardzo zdolny aktor Szymon Mysłakowski. Grupie „uświadomionych” przewodził Miętus - ordynarny rozrabiaka, wcielone zło, grany przez Zbigniewa Antoniewicza. Zachwycił mnie swoją interpretacją postaci i kreacją Gombrowiczowskiego bohatera. Słynny „pojedynek na miny” udał się obu w jednakowym stopniu rozbawiając mnie do łez. Ich twarze, jakby maski – zachwycały, obrzydzały, zadziwiały.
Rewelacyjny, moim zdaniem, był również chór ciotek, któremu dodatkowa pochwała należy się za genialną charakteryzację. Wszystkie panie, których było aż osiem, świetnie wypadły w partiach wokalnych, a Krystynie Horodyńskiej „winna jestem brawa” za charlestona, którego wykonała perfekcyjnie.
Zainteresowała mnie szkoła w kaliskim musicalu. Była bowiem niezwykle ciekawa pod względem architektonicznym. Scenograf, Grzegorz Policiński, stworzył niesamowicie interesujące wnętrze, wykorzystując także balkony, na których rozegrała się między innymi scena ze wspomnianymi już ciotkami. Wykonał także świetne i zarazem funkcjonalne szuflady, które wysuwając się ze ścian pełnych książek pełniły funkcję „inkubatorów”, z których kolejno wykluwają się bohaterowie spektaklu. Pomysł ten zdobył moje uznanie jako zaskakujący, a jednocześnie tak piękny w swojej prostocie. Podobały mi się kostiumy zaprojektowane przez Katarzynę Adamczyk, ponieważ stały się swoistym „tekstem” dopowiadającym to, co najbardziej lubię w teatralnym stroju – dowcip, nutę ironii i przede wszystkim w znaczący sposób przemawiały do wyobraźni widza.
Wybór aktorów grających w przedstawieniu zapewne nie był przypadkowy, gdyż okazał się w stu procentach strzałem w dziesiątkę. Na dużej scenie, przez całe 120 minut trwania spektaklu miałam okazję oglądać zespół ludzi pełen pasji i autentycznego zaangażowania. Według mnie nie sposób byłoby nie zauważyć wybitnego talentu aktorskiego Szymona Mysłakowskiego. Zbudował on wiarygodną postać, gruntownie przemyślaną w najdrobniejszym szczególe. Podziw należy się również Zbigniewowi Antoniewiczowi, ma on ogromny temperament sceniczny, którego nie traci nawet na chwilę.
Bardzo dobrze zaprezentowało się całe ciało pedagogiczne, czyli profesor Pimko (Jacek Jackowicz), Nauczyciel Polskiego – Bladaczka (Dymitr Hołówko), Dyrektor Piórkowski (Lech Wierzbowski) oraz nauczyciel Łaciny – Ignacy Lewandowski.
Jednakże brawa należą się wszystkim aktorom biorącym udział w tym szczególnym przedsięwzięciu , gdyż odegrali swoje role kapitalnie, na dodatek dopełniając je świetnie wykonanymi partiami wokalnymi. Odtwórców ról wspierali również profesjonalni efektownie występujący tancerze- Dominik Jurewicz, Jakub Lewandowski, Wojciech Łaba, Paweł Skalski. Niesposób zapomieć o znakomitej, wpadającej w ucho, muzyce autorstwa Piotra Dziubka.
Tekst poddany muzycznym zmianom pozwolił na lepsze wyeksponowanie wszelkich fragmentów prześmiewczych, ironicznych, humorystycznych, satyrycznych czy parodystycznych. Forma musicalu sprawiła, że Ferdydurke stała się barwnym, dynamicznym i wyrazistym widowiskiem.
Spektakl idealnie przekazał przesłanie Gombrowicza, głoszące że należy za wszelką cenę walczyć o własną osobowość, pozostać sobą, i strać się nie zatracić indywidualizmu. Jednak wiemy, że jest to trudne, gdyż człowiek żyjący w określonym społeczeństwie wciąż zmuszany jest do przybierania „gęby”, do „formy”.
Aktorzy przy pomocy gestów, groteskowych słów czy min pokazali jak dobrą i cały czas aktualną sztuką jest „Ferdydurke”. Dzięki nim bohaterowie ze szkolna powieści odżywają, a w ich losy wpisane są uniwersalne problemy tj.: walka dobra ze złem, uczniów z nauczycielami, dojrzałości z niedojrzałością.. Wszystkie te czynniki sprawiają, że widzowie niejednokrotnie utożsamiają się z gombrowiczowskimi bohaterami granymi przez kaliskich aktorów.
Podziwiam cały zespół aktorski teatru, tancerzy, choreografów, scenarzystów oraz reżysera. Wszyscy oni doskonale poradzili z procesem „budowania postaci”, z tańcem i śpiewem, co też przyczyniło się do tego, że spełnili wszystkie oczekiwania widzów.
Ferdydurke jest zdecydowaniem godnym uwagi i polecenia spektaklem, który warto obejrzeć. Siłą tego spektaklu nie jest jednak uwspółcześnienie, ale młodość. Reżyser, choć zatrudnił wielu starszych aktorów, oddał sztukę młodym i, co najważniejsze, dobrze zapowiadającym się aktorom. Odwdzięczyli mu się z nawiązką.
„(…) Wiadomo wszak, iż nic tak nie wpływa na ducha jak ciało.” Jednakże na moją duszę znacząco wpłynęła obejrzała sztuka, która wcisnęła mnie w fotel i już od kilku lat jest moim ulubionym przedstawieniem teatralnym.
„(…) Wielka poezja, będąc wielką i będąc poezją, nie może nie zachwycać nas, a więc zachwyca.” Używając tego cytatu nie muszę dodawać chyba już nic więcej.


Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Jedna z ulubionych

Ocena:
Autor:
Data:
Jedna z ulubionych lektur:)
Nie była łatwa, prosta do zrozumienia, ale dla chcącego nic trudnego.
Wciąga, zadziwia i w pewnych momentach trzeba się zastanowić o co chodzi autorowi.


Miło wspominam i polecam!
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.