Koszyk 0
Opis:
Płyta kompaktowa z nagraniami muzycznymi. Z całą pewnością False Idols to najbardziej udany album w dorobku Tricky'ego. Rozpoczyna się od przeróbki utworu Vana Morrisona Somebody's Sins, w którym Tricky, razem z wokalistką Francescą Belmonte, szepcze na tle rzadkiego jęczącego basu: Jesus died for somebody's sins, but not mine... Nad False Idols góruje duch Tricky'ego z lat dziewięćdziesiątych. Były momenty w jego karierze ... gdy starał się dostosować swoją twórczość do wymogów jakie stawiał przed nim odniesiony sukces. Przebudzenie przyszło, gdy przedstawił demo swojemu przyjacielowi. Na moje piosenki, których skomponowanie było dla mnie proste i zajęło mi dwie godziny zareagował: "Za to cię pokochałem na początku". Natomiast na rzeczy, nad którymi więcej myślałem, zareagował: "Są OK". Wiedziałem więc, że muszę wrócić do swoich naturalnych instynktów. Podobieństwo do Maxinquaye jest niezaprzeczalne, chociaż materiał na False Idols jest delikatniejszy i bardziej dojrzały. Ze wszystkich moich płyt, ludzie szczególnie czują więź z Maxinequaye. To był album, który pojawił się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Maxinequaye był częścią ich życia. Niektórzy mówią, że był ścieżką dźwiękową dla ich młodości. Nie da się z tym konkurować, ale muzycznie False jest lepszy. Choć oczywiście wiem, że ludzie mogą się z tym nie zgodzić. A jednak nie ulega wątpliwości, że False Idols jest powrotem do formy. Na płycie udziela się wielu artystów, z którymi nowa firma Tricky'ego podpisała kontrakt: Francesca Belmonte i Fifi Rong. Jest też nigeryjska gwiazda Nneka, a także wspomniany wcześniej Peter Silberman. Co sprawiło, że Tricky nazwał swój album False Idols? Bo w tej chwili jest tak wiele głupoty dookoła. Ludzie obserwują celebrytów i czytają o wszystkim co oni robią. Żyją czyimś życiem. Zajmijcie się swoim życiem. Oni wszyscy są fałszywymi bożkami. To pomaga utrzymać status quo. Podpisałem umowę z Island, ze względu na takich artystów jak Bob Marley czy Tom Waits. A z kim mógłbym teraz podpisać kontrakt? Podpisać z wytwórnią dlatego, że maja Lady Gagę? Nie chcę być częścią tego głupiego przemysłu muzycznego. Staram się przywrócić tę dawną magię Island. Oczywiście False Idols nigdy nie będzie płytą Island Records, ale to jest mój sposób na zachowanie części tamtego przemysłu muzycznego. Podsumowując swoje nowe dzieło mówi: Będę bronił każdego utworu z mojej nowej płyty. Nieważne czy się ludziom spodoba, czy nie. Robię to, co chcę robić, tak jak na moich pierwszych płytach. To sprawiło, że byłem tym, kim byłem na początku. Jeśli nie spodoba się to innym, nie ma to dla mnie znaczenia. Bo wracam tam gdzie byłem. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Tricky
  • 2013
  • 730003730825
  • ZB6JP

Recenzje czytelników

Oto geniusz. Zna wszystkie Tricky. Tym razem ochrzcił się Fałszywym Idolem

Ocena:
Autor:
Data:
„Tricky –adj. 1. Podstępny; chytry; 2. Zręczny; wykrętny; sprytny; 3. Trudny; zawiły; delikatny; niebezpieczny" – w przypadku dziewiątej płyty brytyjskiego demona trip hopu ta trzecia definicja wydaje się pasować najlepiej. Począwszy od tytułu, a skończywszy na ostatniej kompozycji, cały album przepojony jest napięciem, gorzej – paranoicznym lękiem, dławiącą dech w piersiach nienawiścią, brudem, przemocą i w ogóle wszelkim złem tego świata. Co oczywiście sprawia ... że nie jest on łatwy do strawienia ani dla słuchacza, ani dla recenzenta. Ale przecież nie o to Tricky’emu chodziło. Wielokrotnie odgrażał się, że na najbliższej płycie pokaże światu swe prawdziwe oblicze. Teraz, gdy jego poprzednie produkcje przeszły do triphopowego kanonu, nareszcie mógł sobie na to pozwolić.
Na „False Idols” Tricky zadziwia światem dźwięków, z których buduje swoje piosenki. Czerpie ze źródeł sobie przynależnych, z czarnej, miejskiej muzyki smutku i tęsknoty – bluesa, soulu, hip hopu, i tworzy wartość przed nami nieznaną. To właściwie nie muzyka. To dźwięki, czasem nawet hałasy, pozornie tępe i ciężkie, już nawet nie dźwięki a odgłosy, tworzą świat Tricky’ego. Już od pierwszych taktów utworu "Nothing Matters" orientujemy się, że nie ma tu ani prozy, ani podlizywania się słuchaczowi. Z bagiennej gęstwiny przesterowanych gitar i dławiącej, obsesyjnej perkusji dobywają się zduszone głosy Nneki – współautorki kompozycji. Utwory na płycie są dosyć podobne: słychać dławiące się, upiorne wokale, jęki i zgrzyty rozmytych instrumentów i tym podobne efekty, typowe dla Tricky’ego. Wybijają się: rozdzierająca serce ballada śpiewana przez Francescę Belmont "Nothing’s Changed", monotonno-chiński "Chinese Interlude" – i kończąca płytę depresyjna litania "Passion of the Christ". Jednak największe wrażenie robi to, że cała płyta, od początku do końca, jest do bólu szczera. Tricky nie dba ani o opinię słuchaczy, ani recenzentów. I jeżeli ktoś lubi przebywać w splątanej astmatycznej gęstwinie jego umęczonej jaźni, to "False Idols" jest w sam raz dla niego.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena