Koszyk 0
Opis:
Rebelia Lancelota zostaje stłamszona, jednak małżeństwo Artura chyli się ku upadkowi. Kolejną plagą nękającą Brytów, zwłaszcza tych, którzy nie chcą rezygnować z dawnych wierzeń, jest szerzące się niczym zaraza chrześcijaństwo. Wydaje się, że przejście starzejącego się Artura na nową wiarę jest tylko kwestią czasu...Merlin, Największy z Druidów ... orzekł, że bogowie opuścili Królestwo, a Saksońscy władcy nie mogą zostać pokonani, bez ich pomocy. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Erica
  • miękka
Mniej Więcej
  • Bernard Cornwell
  • 2011
  • 1
  • 580
  • 206
  • 140
  • 97883-62329-113
  • 9788362329113
  • ZA2O6

Recenzje czytelników

Ostatnie spotkanie z Arturem

Ocena:
Autor:
Data:
Stało się! Nieuchronne nadeszło i przyszło mi sięgnąć po ostatni tom opowieści Derfla. Nie mogłam powstrzymać się od smutnej myśli, ze wszystko co dobre musi mieć swój kres. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, ze w tej części swego żywota dokona większość bohaterów, z którymi , co tu ukrywać, zżyłam się podczas lektury poprzednich części trylogii Arturiańskiej. Mam wrażenie, ze jest to najbardziej przygnębiająca i mroczna część cyklu. Oczywiście nie nie wpływa to na fakt ... że czyta się ją jednym tchem. A to dzięki zgrabnie, jak to zwykle u Cornwella bywa, ułożonej fabule, licznym i nad wyraz niespodziewanym zwrotom akcji oraz temu czemuś, co tylko u Cornwella znaleźć można.
Wszelkie wątki podjęte w poprzednich częściach w "Excaliburze" znajdują swoje zakończenie. W końcu dowiadujemy się również jak to się stało, że Derfel - nasz przewodnik po legendzie Artura - porzucił swój wcześniejszy światopogląd i został chrześcijaninem.
Przez trzy tomy cyklu zastanawiałam się jak zakończy się opowieść. Czy autor zaserwuje nam zupełnie inne zakończenie legendy czy też zwróci się ku najbardziej spopularyzowanej wersji mitu o Arturze. Kombinowałam na różne sposoby po czym zostałam kompletnie zaskoczona. Nie tego się spodziewałam...
Całą recenzję przeczytasz na http://moniczyta.blogspot.com . Zapraszam!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Rewelacyjna trylogia

Ocena:
Autor:
Data:
Niedawno recenzowałam „Zimowego monarchę” i „Nieprzyjaciela Boga”, które wchodziły w skład Trylogii Arturiańskiej spod pióra Bernarda Cornwella. Autor niejednego czytelnika zainteresował legendą o wspaniałym wojowniku imieniem Artur, który starał się zapanować nad swoim państwem, pogrążającym się w coraz większym chaosie. Mężczyzna nieraz poznał gorzki smak zdrady i rozczarowania, które były wynagradzane faktem, iż posiadał wiernych przyjaciół ... którzy byli gotowi zrobić dla niego niemal wszystko. „Excalibur” to trzecia i ostatnia część przygód Artura, pokazującego po raz kolejny swoje męstwo.

Armia Lancelota została stłumiona, co jednak nie oznacza, że to koniec kłopotów i zawirowań. Brytania ponownie przeżywa trudny okres, a dotychczas sprawujący władzę Artur nie można korować się na króla, ponieważ jego brat, Mordred, prawowity dziedzic tronu nadal żyje. W dotychczas pogańskim państwie decydujący wpływ zaczyna mieć chrześcijaństwo, które coraz bardziej szerzy swoje wpływy, ku udręce czarownika Merlina. Artur do końca nie wie, czy powinien przyjąć wiarę w Chrystusa i zdać się na własne zdolności czy nadal polegać na działaniach celtyckich bogów, którzy mogą dać mu siłę i potęgę, przydatną do pokonania nieprzyjaciół. Zza wschodniej granicy zaczynają atakować saksońskie wojskie, które nie spoczną dopóki nie wygrają wojny. Wojownicy pod dowództwem syna Uthera walczą o dobre imię ojczyzny, zarazem obawiając się, że ich trud może zakończyć się porażką. Sam Merlin, Największy z Druidów, orzekł, że bogowie opuścili Brytanię. Życie Derfla, towarzysza Artura, a zarazem narratora powieści, również zaczyna się komplikować, gdy dawni przyjaciele zaczynają przypominać sobie o jego obecności. Ostatni tom przygód arturiańskich otwiera przed czytelnikami drzwi do wydarzeń, które nawet magom się nie śniły.

Przyznam, że „Excalibur” będę najlepiej wspominać z całej trylogii, która bardzo przybliżyła mi postać legendarnego Artura oraz państwa Brytów na przełomie piątego i szóstego wieku. W tejże części Bernard Cornwell główną swoją uwagę skupił na bohaterach i szerzącym się chrześcijaństwie, które różnie było odbierane przez każdą z postaci. Roztargnienie Artura, z powodu zdrady Ginewry, potrafiło wstrząsnąć i pokazać, jak miłość zarazem potrafi uskrzydlić duszę człowieka, ale też i całkowicie dobić, skazując na cierpienie. Pomimo swych miłosnych rozterek, nieślubny syn Uthera zachował zdrowy rozsądek i umiejętnie kierował swoim państwem, nie dopuszczając do jego zagłady. Podziwiam władcę, iż potrafił w chwilach dramatycznych odstawić własne uczucia na bok, próbując rozwiązać ważne sprawy, które niekiedy przerastały wszystkich uczonych. Wieczne problemy z nową wiarą oraz saksońskimi najazdami sprawiały, że komplikacje powiązane z dziedziczeniem tronu były jeszcze trudniejsze do zakończenia. W „Excalibur” ogromną rolę odkrywa Derfel, który po raz kolejny pokazuje swoją determinację i siłę walki. Mężny wojownik od samego początku wykazywał się ogromnym zaangażowaniem w sprawy państwowe, zarazem zachowując pewnego rodzaju dystans, który sprawiał, że ciężko było niekiedy go zrozumieć. Jego miłość do żony i dzieci była piękna – na pewno jeden mógłby od Derfla uczyć się, jak powinna wyglądać miłość i prawdziwe przywiązanie. Zemsta Nimue, dawnej towarzyszki tego woja, miała jedynie spowodować śmierć małżonki Derfla. Jednak jak się okazuje – związek tworzą dwie osoby, dlatego uczciwy mąż musiał poświęcić swoje własne ciało, by uratować swą drugą połowę. Zakończenie tej historii jest na pewien sposób nostalgiczne i cudowne – na pewno będę tęsknić za cichym i stonowanym Arturem.

Bernard Cornwell posiada lekki i miły dla czytelniczego oka styl. Swoimi słowami potrafi z łatwością przenieść odbiorców do starożytnej Brytanii, w której nie brakuje bohaterskich wojowników czy też wydarzeń, które sprawiają, że ciężko oderwać się od tej lektury. W piórze autora można wyczuć pewnego rodzaju lekkość oraz przede wszystkim – pasję, która powoduje, że widać, iż pisanie całej Trylogii Arturiańskiej było dla tego pisarza przyjemnością. Bardzo przywiązałam się do wszystkich postaci i na pewno będzie brakowało mi wydarzeń z życia Artura, do którego od połowy drugiego tomu czuję ogromną bliskość. Pan Cornwell wspaniale ukazał jego uczucia i stan, który stopniowo ulegał poprawie. Szalone było to, że nie tylko Artur cierpiał, ale też i jego żona, która dopiero po fakcie zrozumiała, jak wiele zła uczyniła.

Tym, którzy lubią historię opisaną w przyjemnym i lekkim stylu, serdecznie polecam cała Trylogię Arturiańską. Bernard Cornwell posiada ogromną wiedzę i wyobraźnię, która sprawia, że łatwo poczuć się jak starożytny mieszkaniec Brytanii. Postać Artura jest legendarna, więc wydarzenia opisane przez autora niekoniecznie muszą być prawdziwe. Mam jednak nadzieję, że „Zimowy monarcha”, „Nieprzyjaciel Boga” i „Excalibur” obrosną w legendę, przynajmniej takiego formatu jak postać króla Artura.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.