Wirtualny doradca
facebook
promocje
ilość:
suma: 0,00 zł
 

Dzika droga. Jak odnalazłam siebie

30,50 zł

36,90 zł

Oszczędzasz: 6,40 zł
(17%)

Szybka wysyłka 24h!

Dostawa do księgarni
ZA DARMO

Krótki opis

Milion sprzedanych egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych

Gdy grzeczne dziewczynki zaczytywały się w "Jedz, módl się, kochaj", Cheryl naprawdę postanowiła coś zmienić.

Jej życie nie było pasmem sukcesów. Wręcz przeciwnie. Najpierw zaczęło sypać się małżeństwo, potem nastąpiła seria miłosnych wpadek, a na końcu spadł na nią prawdziwy cios - straciła najbliższą osobę. Zawsze miała w życiu pod górkę, ale tym razem los grubo przesadził. Zła i rozżalona, rozpaczliwie szukała wyjścia z sytuacji, nowej drogi życiowej.
Jak to zwykle bywa, zadecydował przypadek.

Impulsem do zmian okazała się podróż życia. Podróż szlakiem wiodącym wzdłuż Ameryki Północnej. Podróż w głąb

siebie. Co prawda nie wszystko poszło tak, jak sobie wyobrażała. Miało być rozgwieżdżone niebo i zapach łąki, a nie przeprawa w jednym bucie i tachanie ciężkiego plecaka z piłą. Ale się opłaciło.
Bo zgodnie z zasadą co nas nie zabije, to nas wzmocni - Cheryl wygrała. Ruszyła w podróż jako dziewczynka, wróciła jako dojrzała kobieta. Pewna siebie, silna, gotowa zawalczyć o siebie i o swoje życie.
Udowodniła, że DROGĘ warto wybrać sobie samemu.

Prawdziwa historia, która podbiła serca milionów czytelników w Stanach Zjednoczonych - wśród nich znalazły się Oprah Winfrey i Reese Witherspoon, która kupiła prawa do jej ekranizacji.

Pokaż więcej >

Informacje dodatkowe

Tytuł Dzika droga. Jak odnalazłam siebie
Autor Cheryl Strayed
Wydawnictwo Znak
Oprawa miękka
Rok wydania 2013
Numer wydania 1
Liczba stron 478
Długość [mm] 205
Szerokość [mm] 145
ISBN 978-83-240-2377-6
EAN 9788324023776
Indeks ZAYB4

Opis dodatkowy

„Moja trwająca trzy miesiące samotna piesza wędrówka przez Pacifi c Crest Trail miała wiele początków. Najpierw pojawił się spontaniczny pomysł, by zrobić coś takiego, a po nim poważna decyzja, żeby naprawdę to zrobić. Potem nastąpił długi trzeci początek, na który składały się tygodnie zakupów, pakowania i przygotowań. Musiałam zrezygnować z pracy kelnerki, sfinalizować rozwód i sprzedać właściwie wszystko, co miałam, pożegnać się z przyjaciółmi i po raz ostatni odwiedzić grób mamy. Musiałam przejechać samochodem z Minneapolis do Portland w Oregonie, by kilka dni później złapać samolot do Los Angeles, przejechać do miasta o nazwie 0e, a stamtąd dostać się do miejsca, gdzie szlak PCT przecinał autostradę.
Kiedy po tak długim czasie nadszedł moment, gdy w końcu mogłam zrobić, co zamierzyłam, dopadła mnie przygnębiająca świadomość, z czym to się naprawdę wiązało. Postanowiłam więc zrezygnować, bo mój plan był niedorzeczny, bezcelowy i absurdalnie trudny, a jego wykonanie przekraczało moje wyobrażenia i w żadnym wypadku nie byłam do niego przygotowana.
Aż w końcu przyszedł moment, gdy to zrobiłam.
Zostałam i mimo wszystko wykonałam, co zamierzyłam.
Mimo niedźwiedzi, grzechotników i tropów pum, choć samych pum nigdy nie zobaczyłam, mimo pęcherzy na stopach, strupów, otarć i zadrapań. Mimo wyczerpania i niedostatku, mrozu i upału, monotonii i bólu, pragnienia i głodu, chwały i duchów, które dręczyły mnie, gdy szłam samotnie ponad 1700 kilometrów z pustyni Mojave do stanu Waszyngton.
A kiedy doprowadziłam swój plan do końca i po wielu dniach ukończyłam całą trasę, dotarło do mnie, że to, co uważałam za początek wyprawy, wcale nim nie było. W rzeczywistości moja wędrówka przez Pacifi c Crest Trail nie zaczęła się, gdy podjęłam spontaniczną decyzję, by ruszyć w tę podroż. Zaczęła się, zanim jeszcze przyszła mi do głowy, a dokładnie cztery lata, siedem miesięcy i trzy dni wcześniej, kiedy stałam w  niewielkim gabinecie lekarskim w klinice Mayo w Rochester w stanie Minnesota i dowiedziałam się, że moja mama umiera.
Byłam ubrana na zielono. Zielone spodnie, zielona koszula, zielona kokardka we włosach. Strój zrobiła moja mama – szyła mi ubrania, odkąd pamiętałam. Niektóre z nich były dokładnie takie, jakie chciałam, inne podobały mi się mniej. Zielony zestaw nie należał do moich ulubionych, ale i tak go nosiłam – jako pokutę, ofiarę, talizman.
W dniu, w którym ubrana w zielony komplet, towarzyszyłam mamie i ojczymowi Eddiemu, gdy krążyli po piętrach kliniki Mayo, by wykonać kolejną serię badań, powtarzałam sobie pewną modlitwę, choć „modlitwa” nie jest najlepszym słowem na opisanie tego, co chodziło mi po głowie. Nie byłam pokorna wobec Boga. Nawet w niego nie wierzyłam. Moja modlitwa to nie było jakieś: „Boże, zlituj się nad nami”.
Nie miałam zamiaru prosić o łaskę. Nie potrzebowałam jej.
Moja mama miała czterdzieści pięć lat. Nie wyglądała, jakby miało jej coś dolegać. Od dobrych kilku lat prawie nie jadła mięsa. Zamiast stosować pestycydy, sadziła nagietki w ogrodzie, żeby odstraszyć owady. Zmuszała mnie i moje rodzeństwo do zjadania surowego czosnku, gdy byliśmy przeziębieni. Ludzie tacy jak moja matka nie chorowali na raka. Miały to potwierdzić wyniki badań przeprowadzonych w klinice, co udowodniłoby lekarzom z Duluth, że nie mają racji. Byłam o tym przekonana. Kim w ogóle byli lekarze w Duluth? Co to w ogóle za miejsce? Duluth! Duluth było dziurą zabitą dechami, gdzie można było zamarznąć na śmierć i gdzie lekarze, którzy za cholerę nie wiedzieli, o czym mówią, wmawiali unikającym mięsa, niepalącym, jedzącym czosnek czterdziestopięcioletnim zwolenniczkom medycyny naturalnej, że mają zaawansowane stadium raka płuc.
Pieprzyć ich!
Taka była moja modlitwa: „Pieprzyćichpieprzyćichpieprzyćich!”.
A jednak mama była w klinice i ogarniało ją zmęczenie, jeśli musiała być na nogach dłużej niż trzy minuty.
– Chcesz wózek? – zapytał Eddie, gdy w wyłożonym miękką wykładziną holu zauważył cały ich szereg.
– Mama nie potrzebuje wózka – odparłam.
– Tylko na chwilę – powiedziała, bezsilnie opadając na siedzenie.
Nasze spojrzenia spotkały się na moment, zanim Eddie zaczął pchać wózek do windy.
Poszłam za nimi, nie pozwalając sobie nad niczym się zastanawiać. W końcu jechaliśmy na wizytę u ostatniego lekarza. Nazywaliśmy go prawdziwym lekarzem. Tym, który weźmie pod uwagę wszystkie zebrane wyniki badań mamy i powie nam, jaka jest prawda. Gdy jechaliśmy windą na górę, mama pociągnęła mnie za spodnie i potarła między palcami bawełniany materiał, niczym dumna autorka dzieła.
– Idealne – powiedziała.
Miałam dwadzieścia dwa lata, czyli tyle samo ile mama, gdy była ze mną w ciąży. Miała opuścić moje życie w tym samym momencie, w którym ja pojawiłam się w jej życiu. Z jakiegoś powodu to w pełni uformowane zdanie pojawiło się w mojej głowie właśnie w tamtej chwili, zastępując przejściowo „modlitwę”. Prawie zawyłam z bólu. Zdławiła mnie świadomość tego, o czym miałam się dopiero przekonać. Resztę życia przeżyję bez mamy. Odepchnęłam tę myśl jak najdalej. Nie mogłam sobie wtedy pozwolić, by w to uwierzyć, tam, w tej windzie, i jednocześnie nie przestać oddychać, więc postanowiłam wierzyć w coś zupełnie innego. Na przykład w to, że jeśli lekarz ma ci powiedzieć, że wkrótce umrzesz, zrobi to w pokoju z lśniącym drewnianym biurkiem.”


Dzika droga. Jak odnalazłam siebie, fragment

Słowa kluczowe

Inni klienci oznaczyli ten produkt następującymi słowami kluczowymi:

Użyj spacji aby rozdzielić słowa, apostrofów (') aby wpisać frazy.

Recenzje uznane za najbardziej przydatne

3 z 3 uznało tę recenzję za przydatną
7 sierpnia 2013
"Dzika droga" jest książką, która nie tylko przedstawia przemianę autorki z zagubionej dziewczyny, w dorosłą, świadomą kobietę, jest to też historia, która może przytrafić się każdemu z nas, która staje się dużym motywatorem, dla ludzi, którzy chcą coś w życiu osiągnąć. Czytając ten tytuł odkrywałam nie tylko zawiłości życia autorki, ale także własnego. Każdy z nas ma dni, kiedy czuje się gorzej, kiedy ma wszystkiego dość, kiedy czuje, że nic mu nie wychodzi. Wyobraźcie sobie, że Cheryl czuła się tak przez cały czas. Najpierw opuścił ją ojciec, później z mamą, ojczymem i rodzeństwem wcale nie było lepiej, ponieważ często brakowało im nawet na chleb. Najgorszym okazała się jednak choroba matki. Rak okazał się bezlitosny i zabrał Cheryl ukochaną osobę. Nie obyło się bez cierpienia i depresji. Niestety, w życiu Cheryl pojawiły się również narkotyki i seks z przypadkowymi osobami. Wielokrotne zdrady męża doprowadziły to rozbicia jej małżeństwa.

I tutaj rozpoczyna się nowy etap w życiu Cheryl, która postanawia wybrać się na wyprawę szlakiem Pacifist Crest Trail. Zakupuje książkę pt. "The Pacific Crest Trail, tom 1: California" i z jej pomocą przygotowuje się do wyprawy. Kupuje wszystkie potrzebne rzeczy: od plecaka, przez buty, aż po zapasy jedzenia i zostawia swoje stare życie w tyle. Cheryl nie spodziewa się jednak tego, jak trudna przeprawa przed nią. Czytanie o PCT a przejście go, to dwie zupełnie inne sprawy. Długość szlaku wynosi 4 265 km, więc wyobraźcie sobie teraz drobną, zmęczoną życiem kobietę, która wyrusza na niego bez żadnego przygotowania. No żadnego poza przeczytaniem książki. Trzeba przyznać, że Cheryl w swej głupocie i naiwności wykazała się niebywałą odwagą, godną pozazdroszczenia.

Książka przedstawia fakty z życia Cheryl przed szlakiem i na szlaku. Po co o nich czytać? Z jakiego powodu zaznajamiać się z życiem całkowicie obcej osoby, która nie ma dla nas żadnego znaczenia? Nie odpowiem Wam na to pytanie, bo jeżeli zaprzecie się, że to nie Wasza tematyka, że nie obchodzi Was życie innych, skoro macie swoje własne do przeżycia to i tak Was nie przekonam do sięgnięcia po tę pozycję. Myślę jednak, że mimo wszystko, warto poświęcić "Dzikiej drodze" chwilę naszej uwagi. Książka ma co prawda prawie 500 stron, ale czyta się ją bardzo przyjemnie i bardzo szybko. Cheryl ma lekkie pióro, co sprawia, że nawet najtrudniejsze fragmenty są do przebrnięcia i chociaż do strony 40 zdążyłam się dwa razy popłakać to dobrnęłam do końca i szczerze powiedziawszy wysunęłam kilka wniosków na podstawie błędów Cheryl.

"Dzika droga" przedstawia transformację kobiety zagubionej, niszczącej swoje własne życie, w silną, niezależną, potrafiącą poradzić sobie w każdych okolicznościach superwoman! :) Książka pokazuje, że po wielu upadkach nadal można się podnieść i wieść szczęśliwe życie. Czasem uświadomi nam i pomoże samotna wędrówka przez pustynie, śniegi, i upały, której potrzebowała Cheryl a czasem po prostu warto usiąść, zastanowić się, zrobić listę plusów i minusów, które będą synonimem wędrówki, którą odbyła autorka. "Dzika droga" jest niezwykle inspirującą pozycją, z której można wynieść dla siebie naprawdę wiele, o ile będziemy tym zainteresowani, bo przeczytać dla samego przeczytania, ignorując zawarte w niej mądrości też możemy, ale czy jest tego sens?  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
16 czerwca 2013
Czasem w życiu zdarzają się chwile, które sprawiają, że cały dotychczasowy świat przestaje nas interesować. Spotykają nas sytuacje, które obierają chęć do życia (przynajmniej do tego obecnego życia). To, co wcześniej wydawało się ważne nagle traci sens i do końca nie wiadomo jak uciec od dręczącego poczucia beznadziei. Śmierć najbliższej osoby sprawiła, że w życiu Cheryl pojawiła się konieczność wielkich zmian. Wszystko, co do tej pory miało jakiś sens, nagle straciło na wartości. Postanowiła dokonać wielkich zmian w swoim dotychczasowym świecie. Pomóc ma jej w tym długa, trudna, niebezpieczna wędrówka szlakiem Pacific Crest Trail. Młoda kobieta, która do tej pory nie podróżowała pieszo trudnymi i długimi szlakami, od początku wydaje się nieprzygotowana na takie wyzwanie. Choć zrobiła wielkie zakupy, uzupełniając swój ekwipunek w najnowocześniejsze sprzęty, nie wzięła pod uwagę choćby ciężaru plecaka, z którym ma przemierzyć kilka tysięcy kilometrów. Doświadczenie tej wielkiej wyprawy ma ogromny wpływ na sposób postrzegania świata przez tę młoda kobietę, zmienia jej nastawienie do życia, sprawia, że dojrzewa emocjonalnie. Książka napisana jest barwnym językiem, odnajdziemy w niej ciekawe opisy, a porywająca fabuła sprawi, że czytanie okaże się czystą przyjemnością. Bardzo polecam.   więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
7 września 2013
Motyw wędrówki jest bardzo wdzięczny literacko i już od starożytności wielorako wykorzystywany. Odnajdziemy go także w tekście "Dzika droga..." Cheryl Strayed, a jednak jest to pozycja, przy której warto się zatrzymać. Na okładce książki widnieją słowa: Grzeczne dziewczynki zaczytywały się w "Jedz, módl się, kochaj", Cheryl naprawdę postanowiła coś zmienić. Sugerują one, że bohaterka próbuje być kreatorem swojego życia, wyjść poza utarte schematy, walczyć o niezależność. Fascynują mnie tacy ludzie, dlatego sięgnęłam po tę pozycję. "Dzika droga..." - niektórym może wydać się nieco monotonna - cały czas mamy powracające opisy trudnej wędrówki, okaleczonych stóp, zniszczonych relacji z najbliższymi, tęsknoty za zmarłą na raka matką, czy osamotnienia i zagubienia. W rzeczywistości jednak jest to niezwykła historia życia autorki- Cheryl Strayed, która tak bardzo pragnęła odnaleźć siebie, że zdecydowała się na trzymiesięczną, niebezpieczną wędrówkę szlakiem Pacific Crest Trail wiodącym wzdłuż Ameryki Północnej. Jest to pieszy szlak turystyczny w Stanach Zjednoczonych, liczący ok. 4265 km. Prowadzi przez Kalifornię, Oregon i Waszyngton. Dla Cheryl wędrówka z niewiarygodnie ciężkim plecakiem, wśród dzikiej przyrody - stała się fascynującą podróżą nie tylko przed siebie, ale przede wszystkim w głąb siebie. Przemierzając kolejne, często potwornie trudne kilometry, bohaterka zmieniała się wewnętrznie. Musiała nauczyć się pokory, zgodzić na fizyczną słabość i ograniczenia własnego ciała, zmierzyć się z traumatycznymi przeżyciami dzieciństwa i młodości, zaakceptować śmierć matki i rozpad rodziny, opanować lęk przed nieujarzmioną przyrodą; grzechotnikami, niedźwiedziami czy niebezpiecznymi płatami śniegu. Cheryl dosyć często opisywała jak pod wpływem otarć zmieniała się jej skóra - początkowo krwawiła, później twardniała tak, że przypominała korę drzewa. Ale to nie zmiany w wyglądzie zewnętrznym były ważne. Cały czas obserwujemy bowiem jak bohaterka zmienia się wewnętrzne - odnajduje w sobie siłę i nadzieję, staje się dojrzałą, świadomą swojej wartości kobietą. Nie jest to już krucha dziewczynka, która stawiała pierwsze kroki na PCT. Książka Cheryl Strayed niesie ważne przesłanie: Nigdy się nie poddawaj! Nieważne jak źle się czujesz i jak bardzo chcesz odpuścić - idź, nie zatrzymuj się! Uwierz, że jesteś nie do złamania! Naprawdę, warto sięgnąć po tę lekturę.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
27 stycznia 2014
Książka nie jest arcydziełem literackim, jest poprawna. Ale ma inną wartość: daje nadzieję tym, którzy się w swoim życiu pogubili. Pokazuje, że obok naszego codziennego, zabieganego życia w cywilizacji, jest inny świat. Przecież takie miejsca, blisko natury, bez rozbuchanej infrastruktury, wciąż można znaleźć (może nie aż tak duże jak PCT...). Proste czynności, próba przetrwania w trudnych warunkach, bliskość natury - to wszystko wyleczyło chorą duszę Cheryl. To wskazówka dla innych "zagubionych". Książka daje nadzieję. Polecam  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy. więcej »

Oceniasz: Dzika droga. Jak odnalazłam siebie
Koszyk|Zobacz zawartość