Koszyk 0
Opis:
Joanna traci ukochaną pracę w korporacji, która była sensem jej życia. Iza wiarę w swojego mężczyznę. A Krzysztof? Całkiem odlatuje i zostaje...stewardem. Czy uda im się odbić od dna i odnaleźć szczęście? Całą trójkę połączy egzotyczna podróż do dalekiej Tajlandii, choć nie wszyscy w nią wyruszą. Wśród wspaniałych pejzaży Bangkoku ... Krabi i Koh Samui dziewczyny szukają przeznaczenia. Z odległej perspektywy zaczynają wszystko lepiej widzieć. Zwłaszcza, że w odpowiedzi na najważniejsze pytania pomaga Joannie pewna tajemnicza rzeźba i dwóch przystojnych mężczyzn. Odnalezienie właściwej drogi, a może i miłości, są już na wyciągnięcie ręki. Czy jednak można wierzyć pozorom? Podobno niektóre opowieści zaczynają się dopiero tam, gdzie się kończą. I tak właśnie jest z tą książką. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Filia
  • miękka
Mniej Więcej
  • Agnieszka Walczak-Chojecka
  • 2015
  • 1
  • 328
  • 197
  • 130
  • 978838075-029-6
  • 9788380750296
  • ZCUJN

Recenzje czytelników

Dziewczyna z Ajutthai

Ocena:
Autor:
Data:
Często jest tak, że w gąszczu codziennych spraw nie dostrzegamy tego, co ważne. Praca, dom, dzieci, a gdzie w tym wszystkim czas na odpoczynek i przyjemności.




34-letnia Joanna od 10 lat sumiennie wykonywała swoje obowiązki w firmie farmaceutycznej. Jakież było jej zdziwienie, gdy pewnego dnia okazało się, że nastąpiła redukcja etatów, w wyniku której została zwolniona z korporacji. Kilka miesięcy bezowocnych poszukiwań pracy potrafi zniechęcić każdego ... Wtedy właśnie Joannie trafiła się podróż do Tajlandii. Czy tam odnajdzie radość życia?

Nie od dziś wiadomo, że ludzie pracujący w korporacjach spędzają tam długie godziny. Ciągłe podnoszenie swoich kwalifikacji. Wyniki, wyniki, wyniki. Szaleńczy tryb życia może wykończyć każdego. Najgorsze jest jednak to, że ludzie zapatrzeni w swój sukces, firmę, której poświęcili życie często nie zauważają jak wiele tracą. Cały czas w pracy, na szkoleniach, wyjazdach integracyjnych. Joanna nie była wyjątkiem. Bez męża, dzieci. Długo nie mogła przywyknąć do tego, że jej dni nie są wypełnione pracą.

Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie całe dni spędzać w biurowcu na 20. piętrze. Taka praca nie jawi mi się, jako przyjemność, a jako ciągła harówa. W imię czego? Pieniędzy, ambicji? Wolałabym mieć mniej na koncie, a więcej czasu poświęcać sobie i bliskim. Agnieszka Walczak-Chojecka wydała swoją debiutancką powieść w 2013 r. Od tego czasu powstało wiele pozycji na ten temat. Wiele pisarek uciekło z korporacji, by w spokoju oddać się zajęciu, które kochają. Znam co najmniej jedną blogerkę, która z korpo uciekła z głośnym krzykiem i nie zamierza już tam wracać. Nie twierdzę, że taki rodzaj pracy to zło. Chodzi tylko o to, aby zatrzymać się na chwilę i pomyśleć w jakim celu to robimy. Bo jeżeli przeliczamy to tylko na pieniądze to chyba coś jest nie tak z nami i otaczającym nas światem.

Do tej pory na rynku ukazały się trzy powieści pisarki. Poruszająca opowieść o walce z niepłodnością - ,,Gdy zakwitną poziomki", erotyk ,,Włoska symfonia" oraz ,,Dziewczyna z Ajutthai" - opowieść o odnajdowaniu na nowo sensu pracy. Z wielką przyjemnością przeczytałam je wszystkie. Są niesamowicie wzruszające (przynajmniej te obyczajowe) i zmuszają do zastanowienia się nad tym, co jest dla nas naprawdę ważne. Idealna lektura na wakacje. Ja pochłonęłam ją w kilka godzin.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

...

Ocena:
Autor:
Data:
W życiu raczej nic dwa razy się nie zdarza. Czasami chcielibyśmy coś zmienić lub poprawić, ale nie mamy takiej możliwości. Przeszłość jest po to, aby wyciągać z niej wnioski – uczyć się na swoich błędach, by w przyszłości do nich nie dopuścić. A co, jeśli okazałoby się, że możesz coś zmienić? Poprawić niedoskonałości oraz dodać szczyptę nowych rozwiązań i pomysłów? Czy byście zaryzykowali, czy definitywnie zamknęli rozdział i rozpoczęli pracę nad nowym? Taką szansę dostała p ... Agnieszka Walczak-Chojecka – mogła ona poprawić swoje pierwsze „dziecko”, a mianowicie Dziewczynę z Ajutthai. Czy autorka dobrze zrobiła powracając do przeszłości, a może jednak nie? Czy poprawki naniesione na debiut nie zniszczyły pierwotnej wersji historii o kobiecie poszukującej swojego przeznaczenia? Zapraszam do recenzji.

Na samym początku chciałabym Was odesłać do recenzji debiutu p. Agnieszki sprzed ponad roku, ponieważ w większej części oprę niniejszą opinię właśnie na tej poprzedniej.

O tym, że Dziewczyna z Ajutthai będzie „wskrzeszona” i poprawiona dowiedziałam się na spotkaniu autorskim z p. Agnieszką w maju w Akademickim Ośrodku Inicjatyw Artystycznych w Łodzi. Byłam mile zaskoczona, jednakże mieszały się we mnie radość i obawa – z jednej strony cieszyłam się, że znów będę mogła poszukać przeznaczenia razem z główną bohaterką oraz odbyć z nią niesamowitą podróż do Tajlandii, lecz z drugiej strony bałam się czy czar uchwycony przez autorkę nie zostanie stłamszony przez nadmiar poprawek i ulotni się on jak dym z dogasającego ogniska. Kobieto małej wiary! Historia w większości została bez zmian, wciąż możemy rozkoszować się widokami i kulturą Wschodu oraz równie głęboko przeżywać radości i rozterki bohaterów. Cieszę się, że autorka skupiła się na rozwinięciu wątku o tytułowej Dziewczynie z Ajutthai, nie wiem, czy w sposób zamierzony czy też nie, ale powstały jakoby dwie historie w jednej książce: o Joannie i jej znajomych oraz o dziewczynie. W pewnym momencie poczułam niedosyt związany z opowieścią o dziewczynie zaklętej w drzewo, mogłaby wyjść z tego naprawdę ciekawa legenda (taki cieniutki dodatek do książki). Oprócz tego, autorka ujednoliciła całość, nie ma już takich przeskoków w fabule, jakie pojawiły się w debiucie, nabrała ona większej płynności, a także lekkości. Ponadto książka wzbogacona została także o kilka opisów. Moim zdaniem poprawki naniesione na pierwotną wersję Dziewczyny z Ajutthai tylko uszlachetniły historię. Pani Agnieszka ponownie udowodniła nam, że potrafi zachować umiar. Nie przedobrzyła, podkreśliła i poprawiła tylko to, co tego wymagało.

Jeśli chodzi o bohaterów to wciąż są bardzo realistyczni i równie mocno wzbudzają naszą sympatię. Nie jestem pewna (już nie pamiętam tak dokładnie), czy przy debiucie śmiałam się tak głośno, jak przy rozszerzonej wersji Dziewczyny… Niektóre sytuacje i dialogi tak mocno mnie rozbawiły, że dzięki nim pozytywna energia nie opuszczała mnie do końca dnia. Nie zabrakło w niej także tych smutniejszych i rzewniejszych momentów, które równoważyły całość.

Jestem szczęśliwa, nie tylko dlatego, że mogłam kolejny raz zatopić się w lekturze Dziewczyny, ale także z tego względu, iż autorka nie przesadziła z poprawkami – zostawiła wszystko to, co urzekło mnie w debiucie. I ponadto rozwinęła wątki, które mnie nurtowały. Pani Agnieszko – dziękuję.

[www.dzosefinn.blogspot.com]
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.