Koszyk 0
Opis:
W książce tej jest praktycznie wszystko, czego można chcieć się dowiedzieć o życiu w socjalizmie. Oczywiście o życiu inteligenta. A szczególnie inteligenta Warszawiaka. Na kartach „Dziennika 1954” spotkamy Herberta, Jasienicę, Kisiela, Turowicza... - by wspomnieć tylko tych, których wspominać warto. Poznajemy też prozę i poezję życia młodego pisarza, świetnego obserwatora, znakomitego stylisty, którego wkrótce pozbyto się z Polski na stałe ... Nie przypadkiem w tytulei znalazła się data powstania książki. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że „Dziennik 1954” jest kroniką określonego czasu, i to czasu jak na dziennik bardzo krótkiego: nie jednego roku nawet, lecz zaledwie jednego kwartału, okresu od 1 stycznia do 2 kwietnia 1954. Stało się tak też dlatego, że dziennik Tyrmanda w postaci książki ukazał się po raz pierwszy po ćwierćwieczu od napisania, w roku 1980, i autor pragnął zaznaczyć ten dystans. Stało się tak również dlatego, że rok 1954 był w biografii i twórczości Tyrmanda rokiem przełomowym. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • MG
  • twarda
Mniej Więcej
  • Leopold Tyrmand
  • 2011
  • 542
  • 242
  • 170
  • 978-83-7779-011-3
  • 9788377790113
  • ZADLA

Recenzje czytelników

O sobie samym

Ocena:
Autor:
Data:
„Dziennik 1954” przedstawia kronikę trzech pierwszych miesięcy (od 1 stycznia do 2 kwietnia) 1954 roku. Jego treść stanowią prywatne przemyślenia diabelnie inteligentnego człowieka, pisarza, kobieciarza i buntownika na temat komunizmu i aktualnej sytuacji społecznej i kulturalnej w kraju.
Trzydziestoczteroletni wówczas autor ma się za człowieka mądrego i dojrzałego, który pierwszą młodość ma już za sobą. W związku z rozpoczynającym się nowym rokiem postanawia pisać dziennik ... który ma być świadectwem jego życia i epoki, z którą jest związany. W swoich zapiskach skupia się głównie na krytyce państwa komunistycznego (momentami bywa to nawet nużące) i jego wpływu na życie obywateli. Nie brak tu także pikantnych opisów jego związków z kobietami, przemyśleń dotyczących literatury i filmu, krytycznych i nieraz bezlitosnych opisów znanych mu ludzi.
Mimo upływu prawie sześćdziesięciu lat wiele zarzutów Tyrmanda odnośnie państwa jest wciąż aktualnych. Mimo teoretycznej wolności, którą mamy, podstawowe kwestie nie uległy zmianie. „Zasłyszany strzęp rozmowy: <<przecież z jednej pensji dziś nikt nie wyżyje… Trzeba się starać o drugą…>> W tym zdaniu mieści się cała sytuacja społeczno-gospodarcza narodu. Proszę pomyśleć: jakie sprężenie sił wytwórczych osiągają ekonomiczni włodarze tego kraju przez fakt, ze z jednej pensji pracowniczej nikt nie jest w stanie wyżyć. Że trzeba pracować w godzinach poza pracą, aby jako tako związać koniec z końcem.” Brzmi znajomo?
Największą zaletą „Dziennika” jest fakt, że z jego kart wylania się obraz Tyrmanda - człowieka. Powojennego inteligenta, rebelianta, artysty. Ale także kobieciarza i lalusia. Leopold nadąża za aktualnymi trendami i przywiązuje ogromną uwagę do stroju. Chodzi na „ciuchy” i jak lew walczy o najmodniejsze ubrania. Przy tym wszystkim jest hipochondrykiem (ależ się nad sobą trzęsie i dopatruje się w sobie początków „groźnej choroby mentalnej”) pedantem, perfekcjonistą i trochę cwaniaczkiem. Jego nieprzyzwoita pewność siebie aż bije z każdej strony. Świetnie orientuje się w salonowych ploteczkach. W notatkach daje świadectwo wspaniałej przyjaźnie ze Zbigniewem Herbertem i Stefanem Kisielewskim. Czasami jego zachowanie bywa gówniarskie. Jego sposobem na okradanie państwa socjalistycznego jest zostawiane całą noc włączonego światła w toalecie, aby zwiększać zużycie energii. A czyni to z taką powagą i przebiegłością, że dla mnie było to wręcz śmieszne. Ale śmiech i rozbawienie często towarzyszą lekturze „Dziennika 1954”. Są to zdecydowanie mocne strony tej pozycji. Momentami byłam również oburzona i zdegustowana. Tyrmand pozuje na dobrego katolika, który biega do kościółka i modli się ze łzami w oczach. Jednak nie gorszą go wszelakie zdrady małżeńskie i bez mrugnięcia okiem pomaga koledze zorganizować pieniądze na skrobankę dla jego kochanki, bo: „Co robić, trzeba im jakoś pomóc.”
Jego przemyślenie dotyczące związku z osiemnastoletnią Krysią momentami przypominają wpisy do pamiętnika rozchwianej emocjonalnie trzynastolatki. Spotyka się z nią, zachwyca jej urodą, twierdzi, że ja kocha oraz jest za nią odpowiedzialny. I oczywiście z uciechą korzysta z fizycznych wdzięków dziewczyny. Z drugiej jednak strony wie, że ich związek nie ma przyszłości. Leopold marzy o rodzinie, jednak jest przekonany, że: „Do udanego małżeństwa potrzebne są dwie rzeczy: chęć wspólnego pójścia do łóżka co wieczór i chęć wspólnego dzielenia trosk przez cały dzień”, a tego nie da mu osiemnastoletnia smarkula. Przy okazji zdradza ją na każdym kroku i nie widzi w nim nic złego. Podejście Tyrmanda do kobiet jest wręcz skandaliczne. Ale powiedzmy sobie szczerze one same wskakują mu do łóżka.
I ja również uległam urokowi Leopolda Tyrmanda. Było to moje pierwsze spotkanie z jego twórczością, ale już wiem, że przeczytam wszystko, co wyszło spod jego pióra. Chociaż autor w dzienniku zachował pozory szczerości, to jednak cały czas mam wrażenie, że mimo wszystko pisał pod publikę. Przecież doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego ogromnego talentu. Musiał wiedzieć, że prędzej czy później jego twórczość ukaże się drukiem. Dlatego też wszystkie jego zapewnienia o prawdzie i pisaniu tylko do szuflady uważam za zwykłą kokieterię. Chociaż przymiotnik „zwykły” w żaden sposób nie pasuje do autora.
Polecam!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Komunizm Tyrmanda

Ocena:
Autor:
Data:
Leopold Tyrmand, żył w czasach komunizmu, i owszem, ale był to komunizm koncesjonowany, warszawski. Zasady koncesji, w przypadku Tyrmanda, nie były oparte na ideologii ale na znajomościach, sympatiach i kawiarniach. Czytamy na tym na co trzeciej stronie Dzienników. Są tam też inne uniwersalne wartości tj. życie z i dla pięknych kobiet. czytamy o tym na co trzeciej stronie. O czym czytamy na kolejnej co trzeciej stronie?. Zapraszam do czytania ... chociaż nie ma tam katowni i zapachu krwi bitych Polaków. Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.