Koszyk 0
Opis:
Magia kina od zawsze przyciągała miliony… Pożar, kobiety, porwania i inspektorzy podatkowi. To nie fabuła powieści gangsterskiej, to historia dwóch niedoszłych prawników – Polaka i Żyda, którzy po wyrzuceniu ze studiów uznali, że założenie kina będzie dobrym pomysłem. Czy da się jednak prowadzić spokojny i rentowny biznes w międzywojennej Warszawie, kiedy w tle rozgrywa się ... wielka historia? Mimo przeciwności losu dwójka bohaterów ma tylko jeden wspólny cel – nie zbankrutować. Książka Katarzyny Czajki to fascynująca, utrzymana w klimacie retro, okraszona sporą dawką bezpretensjonalnego humoru opowieść o przyjaźni, historii i magii wielkiego ekranu. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Katarzyna Czajka
  • 2016
  • 9788379764037
  • 9788379764037
  • ZD8JD

Recenzje czytelników

List do Świętego Mikołaja.

Ocena:
Autor:
Data:
Drogi Święty Mikołaju!

W tym roku byłam bardzo grzeczna. Nie oszukiwałam na podatkach, nie pisałam złośliwych komentarzy w Internecie i nie podjadałam między posiłkami. Jestem już dużą dziewczynką i dlatego Twoją wszechwiedzę na temat postępowania każdej osoby na Ziemi wkładam między bajki. Przecież nie weryfikujesz wszystkich otrzymanych listów! A może jednak?
Dobrze, składam więc świąteczną samokrytykę. W tym roku byłam bardzo niegrzeczna ... ale w końcu Święty Mikołaj nie zawsze był taki znowu święty! Może i zasługuję na rózgę, ale kto jest bez winy niech pierwszy rzuci najgrubszym tomem Harry'ego Pottera! Ał! Tylko żartowałam!
Przysięgam na tegoroczne bestsellery, że postaram się poprawić! Proszę o czasowe zawieszenie rózgi i podarowanie mi w nadchodzące Święta książki „Dwóch panów z branży” autorstwa Katarzyny Czajki. Kiedyś miałam swój własny egzemplarz, ale zachwycona treścią pożyczyłam go mojej przyjaciółce Malwinie, która bez pytania o zgodę użyczyła go swojej siostrze, która powierzyła go kuzynce Basi, a ta…I tak biedna powieść przeszła przez niezliczoną liczbę rąk, ale do mnie już nie wróciła. Zamiast zgłosić na policji porwanie „Dwóch panów z branży” wolę poprosić o pachnącą nowością książkę, żeby jeszcze raz móc zagłębić się w magicznym świecie wykreowanym przez autorkę.

Mamy rok 1909. Międzywojenna Warszawa jest w pełni kulturalno-arystycznego rozkwitu. Dwóch studentów Uniwersytetu zostało właśnie wyrzuconych z uczelni. To Marian i Adam. Jeden jest Polakiem, drugi Żydem, ale marzenie mają wspólne – otworzyć własne kino! Sprawa wydaje się bardzo prosta. Trzeba zgromadzić odpowiedni kapitał, wynająć spełniającą wymogi techniczne salę, zakupić sprzęt i zatrudnić doświadczonego operatora. Potem można już zasiąść w dyrektorskim gabinecie i liczyć zarobione góry pieniędzy. Sukces wydaje się pewny, ale bohaterowie opowieści nie wzięli po uwagę kilku drobiazgów, takich jak pożary, inspekcje sanitarne, pracownicy-antysemici, grający nieczysto konkurenci, nieprzychylni recenzenci, ciągle zmieniające się gusta widowni, kontrole z Urzędu Skarbowego, kary, upomnienia i ciągłe balansowanie na granicy bankructwa. Marian i Adam dwoją się i troją, aby utrzymać swój biznes na powierzchni, a czytelnik z zapartym tchem oraz wielkim uśmiechem na twarzy śledzi ich losy od pierwszej do ostatniej strony.

Uwielbiam powieści w klimacie retro. Dystyngowani panowie, wytworne damy w wieczornych toaletach, wystawne bankiety. Klasa, elegancja, powiew wielkiego świata. To właśnie tęsknotę za atmosferą tamtych lat umiejętnie wykorzystuje autorka „Dwóch panów z branży”. Aż trudno uwierzyć, że to jej powieściowy debiut. Bardzo zaskoczyła mnie konstrukcja książki. Pierwsza połowa pisana jest z perspektywy Adama i nagle, bez żadnego ostrzeżenia, autorka zmienia narratora na Mariana. Na początku ciężko było mi się przestawić, ale z czasem dostrzegłam plusy tego zabiegu, dzięki któremu poznajmy dwa odmienne punkty widzenia. Akcja powieści nominalnie kończy się w 1939 roku, więc bohaterowie nie mogą uciec od widma wojny. To dopiero w obliczu zbliżającej się katastrofy okaże się, jak Adam i Marian są sobie bliscy. Jeden poświęci wiele, by ratować drugiego i jego rodzinę. „Dwóch panów z branży” to przede wszystkim wzruszająca opowieść o wielkiej męskiej przyjaźni na całe życie. W pewnym momencie zapalonych kiniarzy zacznie dzielić stosunek do państwa i podejmowanych przez niego decyzji, ale koniec końców zwycięży wzajemne oddanie i zaufanie.

„Dwóch panów z branży” to historia z gatunku słodko-gorzkich. Mnie urzekło ogromne poczucie humoru autorki. Opowieść przepełniona jest anegdotami z życia międzywojennej Warszawy. Na chwile pojawia się nawet sam Charcie Chaplin, który towarzyszy ukochanej Poli Negri. Marian i Adam dopuszczają się kilku przezabawnych przekrętów, wywodzą w pole kontrolerów, oszukują na sprzedaży biletów, a dzień w którym nie muszą fałszować ksiąg rachunkowych urasta do rangi święta. "Obaj wiemy, że zapijanie zmartwień wywołanych polityką podatkową rządu to nasz sport narodowy, który jednak rzadko kończy się wygraną pijącego", ot i cała prawda! Właściciela kina mają też odmienne zdanie na temat rodzaju filmów, jakie powinny być u nich wyświetlane. Jeden stawia na ambitny repertuar, drugi marzy o zakupie „Mętów Warszawy”, na które publiczność ma ponoć walić drzwiami i oknami. Nie mogę nie wspomnieć o najbarwniejszej postaci w całej książce, która z miejsca podbiła moje serce. To student szkoły muzycznej nazywany pieszczotliwe Mrukiem. Każde kino potrzebuje pianisty. Nie wybitnego wirtuoza, ale muzyka na tyle przeciętnego, żeby konkurencja nie chciała go podkupić. Mruk, oprócz oczywistego braku talentu, ma jeszcze jeden atut – przymiera głodem, więc jest skłonny pracować za niskie stawki. Autorka nie ucieka jednak od poważnych tematów, takich jak choćby antysemityzm, którego ofiarą regularnie pada jeden z bohaterów. Wątek z operatorem, który nie chce przyjmować pieniędzy od Żyda, a potem przechodzi poglądową przemianę, został przez Katarzynę Czajkę poprowadzony z wielkim wyczuciem.

Na tym kończę swój list i jeszcze raz chciałabym wyrazić skruchę za niecne występki, jakich się dopuściłam w mijającym roku. Kiedy na niebie zabłyśnie pierwsza Gwiazdka z nadzieją w sercu odepchnę spod Choinki wszystkie maluchy, by wśród góry prezentów znaleźć „Dwóch panów z branży”.
Kochany Święty Mikołaju! Jestem pewna, że jak zwykle mnie nie zawiedziesz. Na Twoim miejscu zaopatrzyłabym się w więcej egzemplarzy tej wyjątkowej pozycji, bo miłośników kina i powieści retro nie brakuje wśród może trochę większych, ale nadal bardzo grzecznych dzieci. Ho, ho, ho. Wesołych Świąt i koniecznie pozdrów ode mnie Panią Mikołajkową, wszystkie elfy i swoje niezawodne renifery!


Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena