Koszyk 0
Opis:
Drach wie. Wraz z kilkuletnim Josefem przygląda się świniobiciu. Jest październikowy poranek 1906 roku i, choć chłopiec nie ma o tym pojęcia, ryk zarzynanego zwierzęcia oraz smak wusztzupy powrócą do niego kilkanaście lat później, gdy po zakończeniu wojny będzie powracał na Śląsk. Nikodem nigdy nie był w wojsku. Jest za to wziętym architektem. Z poprzedniego związku ma pięcioletnią córkę, a po samochodowym wypadku bliznę nad lewym uchem. Właśnie rozstaje się z żoną, by ułożyć sobie życie z inną ... Drach jest jednak świadomy, że dziewczyna coraz bardziej wymyka się mężczyźnie. Między Josefem a Nikodemem piękne, podłe, smutne i — ostatecznie — tragiczne losy dwóch rodzin; wiek wojen i powstań, śmierci i narodzin, miłości, zdrad i marzeń, które nigdy się nie spełnią. Drach o nich wie. Widzi przeszłość i zna przyszłość. Dla niego wszystko jest teraz… Saga rodzinna? Wielka opowieść o Śląsku? A może powieść totalna, która wymyka się wszelkim kategoryzacjom? Autor Morfiny w szczytowej formie. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Szczepan Twardoch
  • 2014
  • 1
  • 400
  • 206
  • 146
  • *, 97883-08054314
  • 9788308054314
  • ZBO1A

Recenzje czytelników

Człowiek rodzi się i umiera

Ocena:
Autor:
Data:
Jaki jest sens życia? Co ma prawdziwą wartość, a co jest jedynie ułudą? Księga Koheleta sprowadza wszystko do marności. Szczęście jest jedynie chwilowe, życiem rządzą małe przyjemności, które nie czynią nas szczęśliwymi w pełni, ani bogactwo, ani władza, ani mądrość nas nie zadowolą. Mądry i głupi umiera tak samo, jednakowo rozkłada się w ziemi i jednakowo przemija i zostaje zapomniany. Człowiek rodzi się i umiera. Jest i już go nie ma. Drach z kolei widzi wszystko i wie wszystko ... dla niego wydarzenia dzieją się w tym samym czasie, choć niektóre prędzej, a niektóre nieco później. Widział wszystko, twierdzi, że i te małe, i te duże wydarzenia są na swój sposób ważne i jednocześnie bagatelizuje je. To Drach jest centrum wszystkiego. Od Dracha wyszliśmy i do Dracha wrócimy. Życie da nam jedynie ułudę niezależności, przypadku.

Głównym bohaterem powieści Twardocha jest Josef Magnor, mieszkaniec podgliwickich Plichowic. Poznajemy go w 1906 roku, gdy ten ma osiem lat i po raz pierwszy obserwuje świniobicie. Jego życie jest podobne do losów wszystkich mężczyzn w rodzinie. Josef dorasta, idzie na wojnę, by walczyć odziany w niemiecki mundur, następnie wraca do rodzinnego domu, bierze za żonę dość zwyczajną dziewczynę, spładza dzieci, pracuje na kopalni, bierze udział w powstaniach śląskich, a wszystko to toczy się naturalnym tempem w śląskiej rzeczywistości. Josef nie czuje się Polakiem i jednocześnie nie czuje się Niemcem. Kim więc jest Josef? Nikodem Germander to druga ważna postać w „Drachu”. Praprawnuk Josefa Polakiem się jednak czuje, ale nie przywiązuje do tego dużej wagi. Nikodem urodził się na Śląsku, lecz w przeciwieństwie do przodków nie jest zatrudniony na kopalni, a wybrał zawód architekta, co było trafnym wyborem, gdyż teraz jest znany, ceniony i nagrodzony prestiżową nagrodą za projekt własnego domu, w którym już nie mieszka, ponieważ rozstał się z żoną. Z żoną natomiast rozstał się dla kochanki, ale jak się na początku dowiadujemy, zaprzepaścił oba związki i teraz jedyną bliską relację utrzymuje z alkoholem i tabletkami nasennymi.

Losy rodzin Magnorów i Germanderów oraz innych pojawiających się postaci prezentuje nam Drach. Jako narrator sprawia wrażenie pewnego transcendentalnego bóstwa, które jest ziemią, jest wszystkim i jest niczym. Drach jest wieczny, widział i czuł wszystko, jego prawa rządzą światem i tłumaczone są przez człowieka zwyczajnym zrządzeniem przypadku. Człowiek pochodzi od Dracha i po śmierci zostanie w nim pogrzebany, co opisane jest w sposób dokładny, z niemal biologiczną i chemiczną szczegółowością. Wszystkie organizmy ożywione i nieożywione pochodzą od Dracha. Jak sam mówi, drzewo, człowiek, sarna czy kamień to jedno, są tym samym i kiedyś złączą się w ziemi. Żywioł, demon, smok czy tajemniczy byt? Narracja z punktu widzenia Dracha jest sama w sobie ciekawa, pozostaje on zagadką, bezosobowym bytem.

Czy „Drach” to powieść o Śląsku? W pewnym sensie jest on jedynie tłem dla rozgrywających się wydarzeń. Śląsk zdaje się nie przynależeć nigdzie. Bohaterowie mówią gwarą śląską zamiennie z niemieckimi słowami czy nawet całymi kwestiami. Dzięki temu zabiegowi perfekcyjnie zanurzamy się w sam środek wydarzeń, ale brak przypisów czy jakichkolwiek tłumaczeń może być problemem dla tych, którzy ani z jednym, ani z drugim językiem nie mieli do czynienia, partie narratorskie jednak częściowo opisują to, co zostało powiedziane. Co ciekawe, Śląsk przy lekturze „Dracha” wydał mi się bliski i odległy jednocześnie. Mieszkam tu od urodzenia, lecz w moim mieście gwara ta umarła już dawno temu, jeżeli w ogóle kiedykolwiek istniała w tutejszej rzeczywistości. Z drugiej strony jednak do książki dołączona jest mapka, która przestawia tereny mi całkiem bliskie, gdzie mniej lub bardziej wiem jak wygląda miejsce akcji czy też potrafię wyobrazić sobie te realia. Opisane słowami Twardocha wzbudzały we mnie konsternację, ale też pewną złość wynikającą z mojej niewiedzy. Szczególnie „przeklęte Katowice” w oczach Nikodema Germandera jawiły się nieco inaczej niż panorama miasta, które widzę dość regularnie. Pod tym względem zyskałam nowe, świeższe, ale jednocześnie dotknięte nostalgią spojrzenie na Śląsk, który momentami zdawał się mniej śląski od okolic Gliwic, Plichowic, na których skupia się opowieść.

Szczepan Twardoch popełnił powieść niesamowicie realistyczną, realistyczną do bólu wręcz, bo depresyjny wydźwięk całości jeszcze długo siedzi w głowie. „Drach” przedstawia opowieść o pokoleniach, których ciągłość pozostawia coraz cięższy bagaż na plecach młodych. To opowieść o wszystkim tym, co dostajemy od ojca, dziadka, pradziadka oraz jego poprzedników. Czy widzialne czy nie, w pewien nieokreślony sposób oddziałuje na nas, na nasze życiowe wybory czy sposób myślenia. Ale także „Drach” mówi o nie przynależności. Śląsk to region, gdzie swego czasu granica zmieniała się co chwilę, a przez to tożsamość, mentalność, wygląd czy język mieszkańców również ulegał zmianie. Nie mnie oceniać o czym myślał autor. Wyraźna jest jednak dla mnie jedna myśl. Wszystko to, co dziedziczymy po swoich przodkach ma w sobie coś głębszego. Spuścizna to nie tylko zabrudzona biżuteria, zardzewiały bagnet wojenny czy pistolet, o którym możemy napisać tysiące słów. „Drach” to powieść pełna okrucieństwa, śmierci, gwałtu, ale także refleksji nad życiem, sensem czy bezsensem naszego losu. Zawsze mówię, że dobra książka to taka, po przeczytaniu której czuję się jakby ktoś dał mi w twarz. Masochistyczne podejście do czytelnictwa, ale sprawdziło się i tutaj. Lektura „Dracha” pozostawiła mi ogromny niedosyt, zafundowała porządną dawkę wiedzy o regionie, w którym mieszkam i sprawiła, że odzyskałam wiarę w polskich autorów literatury współczesnej.

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

obowiązkowa dla Ślązaków

Ocena:
Autor:
Data:
Zdecydowanie każdy Ślązak powinien ją przeczytać! Lepsza od "Morfiny", świetnie obrazuje problematykę przynależności do ziemi, ojczyzny.
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.