Koszyk 0
Opis:
Ludzie związani ze sobą wspomnieniami młodości, przyjaźnią i tajemnicami. Nade wszystko jednak szukający miłości. Nie są świadomi tego, jak mocno splecione ze sobą są ich życia; dokonali już życiowych wyborów i uświadamiają sobie, że są więźniami własnych i kulturowych ograniczeń. Czy będą w stanie je przekroczyć, czy odkryją skrywane prawdy? Magda kilka dni przed ślubem wyznaje Filipowi, że nigdy nie przeżyła z nim orgazmu. Klara właśnie otrzymała diagnozę: rak szyjki macicy. Wiolka nie wie ... czy wybaczyć mężowi i przyjaciółce zdradę, czy stracić ich oboje. Bożena ukrywa wieloletnią miłość i walczy ze swoimi preferencjami seksualnymi. Wiktor choruje na "władzę", próbuje kierować życiem innych, używając emocjonalnego szantażu. Adam od lat portretuje kobietę z wyobraźni, w końcu ją spotyka. "Książka pożerająca czas i uczucia z niezwykłym wdziękiem, dla książkożerców i dla tych, którzy nad książkami zasypiają." Paweł Kamza Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Replika
  • miękka
Mniej Więcej
  • Magdalena Orzeł
  • 2011
  • 1
  • 220
  • 200
  • 130
  • 978-83-7674-0-928
  • 9788376740928
  • ZA2N3

Recenzje czytelników

Fragment

Ocena:
Autor:
Data:
"... – Magda, przestań udawać, że nic się nie stało, musimy
pogadać.
– Pogadać? O czym? Ja już wszystko powiedziałam...
Chyba że ty coś ukrywasz?
– Dobrze wiesz, o czym. O tym, co się stało w nocy, o tym,
co mi powiedziałaś...
– A co ja ci takiego powiedziałam? Boże, bierzesz to tak
stuprocentowo poważnie i od razu wielka obraza, wielkie
halo. Zwykła rzecz, zdarza się. Żyjemy, no nie? Nic się nie
dzieje, nic się nie stało.
– Stało się! Tak długo jesteśmy razem, wydawało mi
się ... że się kochamy, że jesteśmy blisko, a ty dopiero wtedy...
Dobra, byłaś szczera, dobra, doceniam to, ale jakoś mi to nie
gra, że dopiero wtedy... Wszystko, co dla mnie było piękne
i naturalne, jest teraz zwykłym oszustwem... udawaniem...
– Przestań, mówiłam, żebyś nie brał tego tak serio! Wyolbrzymiam
proste sprawy! Przesadziłam, ok.? Nie to miałam
na myśli...
– Nie to? A co? Jezu... O co ci chodzi, człowieku?
– Nie mów do mnie „człowieku” i nie przywołuj Jezusa,
ty buddysto z bożej łaski...
– A jak mam mówić?
– Srak... Albo nic nie mów.
– Nie wytrzymam. Człowieku, co jest grane? Nie masz,
no... orgazmu?
– Skończ już i daj mi spokój!
– Przecież, no, jakoś... Magda.
– Powiedziałam, co chciałam. Może zmyśliłam sobie?
Nie ma tematu.
– OK., nie ma tematu, dobra, ale nawet jeśli skłamałaś...
to po co?
– Uspokój się, nie podniecaj się tak, powiedziałam, co
chciałam! Po co? Po co? Po nico. Po prostu sobie tak czasem
coś palnę.
– Nie, ja oszaleję. Czy ty jesteś normalna? Czyli to jest
nieprawda?
– Nie chce mi się o tym gadać!
– Ale mi się chce!
– Przestań! Nie podnoś na mnie głosu!
– Magda, czy ty mnie w ogóle kochasz?
– Znowu drążymy temat...
– Kobieto, przecież za miesiąc bierzemy ślub. O co ci chodzi?
Nie mogę zapytać, czy mnie kochasz? Nie wiem, czy
mówisz mi prawdę. Czy ty ze mną w coś grasz?
– Nie wiem.
– To kto ma wiedzieć?
– Nie wiem.
– A co ze ślubem?
– Nie wiem.
– Wiem, nic nie wiesz... A ja muszę, muszę wiedzieć za
nas dwoje, bo w nas wierzę. Magda, jeśli jest coś, o czym nie
możesz powiedzieć, tym bardziej wyrzuć to z siebie, uwolnij
się, rozwiń skrzydła. Magda...
– Nie mów na mnie Magda, mam na imię Magdalena.
– Magdalena... Dobrze, oczywiście, przepraszam, nigdy
wcześniej nie chciałaś, bym tak cię nazywał, ale dobrze,
oczywiście, od teraz – Magdalena.
– Nie byłeś pierwszy...
– Nie byłem pierwszy?
– Jesteś drugi, rozumiesz, kolejny, następny, więc i nie jedyny...
Rozumiesz?
– Tak, rozumiem.
– Nie, nie! Czy ty wszystko musisz od razu rozumieć?
Przestań zachowywać się jak psycholog, to dlatego nie mogę
ci nic powiedzieć. Nie jesteś moim terapeutą, nie chcę twojego
dystansu i mądrości. Czy ty nie masz żadnych uczuć?
Prywatnych emocji, osobistych jakiś wnerwień, odrobiny
szaleństwa, przyzwolenia na ból, na zranienie... na prawdziwą
miłość.
– Moja miłość jest prawdziwa.
– Nie, nie, nie... ja zwariuję, oszaleję zaraz. Skończ
z tym rozsądkiem, zabijasz nas, rozumiesz?
– Rozumiem.
– A to że spałam z Bartoszem z Basów też rozumiesz?
– ...
– Nie rozumiesz?
– Z kim?
– Spałam z Bartoszem z Basów.
– ...
– Właściwie... to... on mnie zgwałcił. Choć ja na to pozwoliłam,
więc nie wiem, czy tak to można nazwać. Już
nic nie wiem. Ale ja tak to czuję, rozumiesz, i to mnie męczy,
gniecie od środka, boli. To było tak dawno, ale wciąż
powraca, właściwie nie mogę mieć do niego pretensji, bo
przecież pozwoliłam. Teraz będę krzyczeć, lepiej zatkaj
uszy, muszę krzyczeć, tak jak wtedy milczałam. Milczałam
aż do teraz...
(Słychać przejmujący krzyk.)
– Magda! Magda! Przestań już! Rozumiem! Czuję!
Sama siebie zgwałciłaś... Rozumiesz?
– ...
– Po prostu sama siebie skrzywdziłaś, zgwałciłaś, jesteś
sprawcą i ofiarą jednocześnie. Tak się zdarza. Już koniec karania
sprawcy, teraz sobie wybacz... Proszę, spróbuj...

Bęben, który dotąd kręcił się w pralce harmonijnie
i miarowo, nagle gwałtownie przyspieszył. Woda przelewając
się z wanny, wypełniła już całą łazienkę. Opuściwszy
zastany kształt, niczym ocean zalała i obmyła wszystko
na swej drodze. Zardzewiałą spinkę spod pralki, korek od
umywalki, którego nikt nie mógł znaleźć, kurz ciemniejący
od wilgoci. Woda szukała i węszyła wokół swą ciepłą
wilgocią, pragnęła na czymś osiąść, tak jak przed chwilą
bezpiecznie trwała w wannie, więc teraz dokądś zmierzała,
podążała. Jej ruch był spokojny i konsekwentny,
choć niespodziewany. Sama woda, zaskoczona nowym
światem, niespiesznie dotykała podłogi. Uniosła mały
dywanik leżący przed sedesem – pływający dywan, a nie
latający jak w dniu, gdy Karol posadził na nim dzieciaki,
mówiąc, że jest czarodziejem i zaraz uniesie je w górę.
Kolorowy dywanik zbliżył się do płynących w jego
kierunku zakurzonych majtek. Wypłynęły spod wanny
niczym z mrocznej jamy. Ukryte tam, w wiecznym cieniu,
odmierzały czas, nasłuchując rytuałów wypełniających
łazienkę. Moment, w którym upadły na podłogę, nie powtórzył
się już nigdy. Ta gorączkowa chwila sprzed trzech
lat, ruchy dwóch nerwowych ciał – kobiety i mężczyzny,
którzy szarpali się nawzajem ustami jakby w pojedynku
– szukających w tej walce czegoś, co pozwoli zapomnieć.
Zapomnieć o sobie, swoim przywiązaniu do siebie i roli,
jaką się pełni.
On chciał zapomnieć – ojca i męża, który musi nieść
rodzinę w życie, utrzymać życie i zarobić na życie.
Ona chciała zapomnieć – próżną kobiecość, wszystkich
kochanków, którzy nic nie dając, tylko pogłębiali jej
pustkę. Chciała przez moment, kiedy będzie w domu, pomagać
przy Wojtusiu, zapomnieć, że nie jest żoną, że nie
jest matką, że nie czuła tego, co rodząca Wiolka. Chciała
zapomnieć siebie – wolną singielkę, kobietę niezależną.
On instynktownie wiedział, że to zapomnienie będzie
oczyszczającą terapią, wyczyszczeniem pamięci ze zbyt
trudnego obrazu. Nie chciał pamiętać siebie nachylonego
poniżej pośladków Wioli i jakąś nieznaną ciekawością
wiedzionego ku jej kosmicznemu kroczu. Chciał i nie
chciał pamiętać człowieka w podwójnej postaci, matki
i córki rozłączających się na jego oczach. Nie chciał pamiętać
widoku rozrywanej bólem kobiety, której ciało
zamiast dawać rozkosz i przeżywać cud narodzin dziecka,
omdlewało z wysiłku. Zapomnieć przekrwione białka
jej oczu, siną z wysiłku szyję.
Zapomnieć twarz, tak odmienną wtedy od twarzy
Wiolki. Z rozkazu biblijnego Boga na ten czas przemieniona
została w potworność. Ewo, chciałaś wiedzieć,
czym różni się dobro od zła, proszę, poznaj potworność.
Zapomnieć! Najlepiej teraz, w objęciach białego,
anielskiego ciała Klary.
I ona też pragnęła zapomnieć, najlepiej w jego dłoniach,
w ramionach mocnych i doświadczonych w byciu
z kobietą.
Nagie stopy długo deptały zrzucone w pośpiechu
ubrania, które później zabrano pośród nerwowego śmiechu
czy płaczu. „Zapomnijmy, okay? Zapomnijmy i nie
wracajmy do tego, proszę! Nic się przecież nie stało, to
nic nie znaczy! To tylko chwila. Zapomnijmy ją! Po prostu
zapomnijmy!”
I zapomniano. O nich też, o tych majtkach, które teraz
wypłynęły z mrocznej przestrzeni spod wanny na
sam środek łazienki, a nasiąkając wodą, nabrały kolorów,
stały się barwną kwiecistą plamą na tle białych płytek,
w pobliżu szarego dywanika.
Taki obraz powstanie zresztą już niedługo, niewyrażona
wizja będzie dobijać się do twórczych dłoni Adama.
Grubo kładziona farba stworzy malarską wizję zalanej
wodą łazienki – olej na płótnie, bardzo duży: dwa pięćdziesiąt
na dwa pięćdziesiąt. Zwykła łazienka wyłożona
białymi płytkami, wanna pełna wody, wodospad spadający
na podłogę. Łazienka zalana morzem szarości,
przemieszanej z bielą i brudnawym błękitem. Tylko jedna
ze ścian w łazience jest widoczna w całości – ta na wprost
patrzącego. Ściany boczne, sufi t i podłoga z rozlewającą
się wodą nie mają końca, wychodzą z obrazu, potęgując
jego wyolbrzymioną głębię. Tak jakby ta łazienka była
morzem, którego końca nie widać. Gdy patrzeć na obraz
z odległości, to widać wyraźnie te kwieciste majtki
pływające w zalanej łazience. Gdy podejść blisko, majtki
stają się wyspą pełną kwiatów, pośród których stoi nagi
mężczyzna i naga kobieta, jak Adam i Ewa. Trzymają się
za ręce.
Łza, nie mogąc spłynąć po policzku Wojtusia, zatęskniła
do tej wody, do zalanej łazienki, do jakiejś prawdy,
do zrozumienia tego, co tkwi niewypowiedziane głęboko
w sercu chłopca, jedynego świadka niezwykłych zdarzeń
nocy sprzed trzech lat, gdy zachciało mu się siusiu
i otworzył drzwi łazienki. ..."
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.