Koszyk 0
Opis:
Zegar nieubłaganie odmierza czas do Godziny Zero i powrotu Drakuli. Niedobitki Departamentu 19, tajnej rządowej organizacji zajmującej się walką z wampirami, wilkołakami i innymi potworami, desperacko próbują powstrzymać siły ciemności. Do tego organizacja staje przed nowym, śmiertelnym zagrożeniem. Jamiemu Carpenterowi, najmłodszemu agentowi Departamentu 19, powierzono zadanie przeszkolenia nowej grupy operacyjnej, która ma wesprzeć pozostałych agentów w ich działaniach ... Czy uda mu się sprostać pokładanym w nim nadziejom? Wojna trwa. Stawką jest przetrwanie ludzkości. James Bond, horror i fantastyka w jednym! Will Hill - zanim rzucił pracę w branży wydawniczej, aby napisać "Departament 19", pracował jako barman, księgarz i wolontariusz dla organizacji charytatywnej. Dorastał w północno-wschodniej Anglii, boi się pająków i uwielbia koty. Mieszka w Londynie ze swoją dziewczyną. Mówi o sobie: "Jestem pisarzem, więc spędzam bardzo dużo czasu, gapiąc się w okno, grając w gry komputerowe, sprawdzając maile, udzielając się na portalach społecznościowych oraz generalnie wymyślając nowe i nietypowe sposoby na to, aby odroczyć pisanie...". Uważa, że jego praca jest dużo ciekawsza od niego samego. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Will Hill
  • 2014
  • 1
  • 624
  • 205
  • 135
  • 978-83-10-12529-3
  • 9788310125293
  • ZBMOO

Recenzje czytelników

W ogniu walki

Ocena:
Autor:
Data:
„Departament 19. W ogniu walki” to trzeci tom serii tworzonej przez Willa Hilla. Cykl ten jest debiutem autora, jednak od razu widać, że wkłada on całe swoje serce w tworzenie go. W języku angielskim pojawiło się wiele dodatkowych książek z cyklu Departament 19, natomiast części głównych ma być prawdopodobnie pięć. Myślę, że dla Willa Hilla seria ta jest niczym dziecko, któremu poświęca się wiele czasu, uwagi i miłości. I właściwie… nie ma się co dziwić, że zyskał on rzesze fanów ...
Wydawałoby się, że to Jamie Carpenter gra tutaj główną rolę, bowiem od pierwszej części to na jego losach czytelnik skupiał się najbardziej. Teraz coś się zmieniło. „W ogniu walki” to część, która uświadomiła mi bardzo istotną rzecz – Departament 19 to nie tylko Jamie Carpenter, ale to także pozostali bohaterowie, bez których ta seria by po prostu nie istniała. Tutaj każdy bohater spełnia określoną, dobrze przemyślaną funkcję i bez któregokolwiek z nich, doszłoby do całkowitego zachwiania i dezorganizacji. Autor w niezwykle umiejętny sposób wprowadza coraz to nowych bohaterów, nie zapominając jednak o tych dobrze nam już znanych, z którymi przyszło nam się zżyć. Wampiry są postaciami niezwykle intrygującymi, natomiast członkowie Departamentu to osoby niezwykle odważne, silne i oddane swojej misji.
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autor potrafi logicznie połączyć ze sobą poszczególne wątki. W tworzonym przez niego świecie nic nie dzieje się bez przyczyny – każdy postępek pociąga za sobą następny, każda podjęta decyzja może wpłynąć na dalszy obrót spraw, co sprawia, że powieść staje się zadziwiająco logiczna, realistyczna i nieprzewidywalna. Wiele osób uznaje za minus akcję, która skacze pomiędzy różnymi punktami i bohaterami, co ma miejsce również w tym przypadku, ale ja widzę w tym sporo zalet. Dzięki temu możemy poznać różne wydarzenia i bohaterów, znaleźć się wraz z nimi w bardzo różnorodnych sytuacjach czy też spojrzeć na tę historię z odmiennych punktów widzenia.
Ponownie widać tutaj inspirację słynną powieścią Brama Stokera o niejakim Drakuli. W sumie nie mnie to stwierdzać, ale sądzę, że gdyby Bram Stoker zajął się lekturą Departamentu 19, byłby zadowolony z kierunku, zgodnie z którym podąża jego dziedzictwo. Mimo że wiele osób ma już po prostu dosyć wampirów, to nie powinniście się z tego powodu zniechęcać do tej serii! Poza tym nadal uważam, że na szczególne uznanie zasługuje cały świat stworzony przez autora. Struktura i organizacja Departamentu 19 są bardzo dokładnie i szczegółowo przedstawione, relacje między jego członkami również. Mimo że na pierwszy rzut oka łączy ich tylko misja i osiągnięcie najważniejszego celu, to jest w tym coś jeszcze – oni wszyscy są dla siebie jak rodzina, która wspiera się nawzajem i nie pozwala, aby ktokolwiek został sam.
Styl autora nie pozostawia nic do życzenia. Jest płynny, przejrzysty i klarowny. Książkę czyta się niezwykle przyjemnie, chociaż momentami robi się wybitnie niebezpiecznie. Autor nie boi się wprowadzać elementów krytycznych, niczego nie ułatwia swoim bohaterom, a chwilami stawia ich w sytuacji tak beznadziejnej, że aż robi się mi ich żal. Akcja toczy się tempem umiarkowanym, ale nie brakuje jej wzlotów na wyższe poziomy, gdy emocje biorą górę, napięcie rośnie, a serce podchodzi do gardła. A żebyście wiedzieli, co też się wyprawia w punkcie kulminacyjnym! A może nawet w punktach, bo wątków jest kilka, choć są one ze sobą w dużym stopniu powiązane.
„Departament 19. W ogniu walki” to znakomita kontynuacja świetnej serii, którą naprawdę polecam. Skierowana jest ona raczej dla młodzieży, ale i ja dobrze się bawiłam podczas czytania. Świetnie dopracowana, ze znakomicie przedstawionymi bohaterami oraz z interesującą i wciągającą fabułą. Licząca sobie ponad 600 stron lektura, to bardzo dobrze przemyślana historia, od której chwilami ciężko się oderwać. Myślę, że i tak nie udało mi się napisać wszystkich dobrych rzeczy, które dostrzegłam w tej pozycji, ale mam nadzieję, że każdy postanowi spróbować i zapozna się z serią Willa Hilla, bo jest ona tego warta.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Departament 19 czyli tajne przez poufne, a cywili trzeba bronić

Ocena:
Autor:
Data:
Kto z nas nie chciałby żyć w świecie, gdzie istnieją istoty ponadnaturalne? Cały myk polega na tym, że one wcale nie muszą być do nas pozytywnie nastawione i głaskać nas po główkach. Pragną naszej krwi i wysysają nasze hit pointy, chłepcąc ją jak najlepszy z drinków. Czy Departament 19 będzie w stanie obronić ludzkość przed epidemią nieludzko silnych potworów? Wejdźcie w świat Williego Hilla, którego akcja porwie Was od pierwszej strony. Nie ma nic lepszego na dzień dobry ... niż szpital psychiatryczny dla kryminalistów najgorszego stopnia!
W niektórych książkach wampiry i wilkołaki są w stanie żyć w zgodzie z ludźmi, ba, nawet żyć z nimi w związkach. W „Departamencie 19” są różne istoty, ale autor powraca do starego wizerunku wampira. Taki krwiożerczy, niesamowicie silny potwór, myśli tylko o tym jak zaspokoić swój głód. Nie ma miejsca na inne myśli, emocje. Empatyczny wampir jest nienaturalnym wymysłem! Owszem, są wyjątki, ale powrót do przeszłości sprawia, że tę książkę czyta się z pewnym rozrzewnieniem. Fabuła i dynamizm akcji nie pozostawia Czytelnika biernym świadkiem wydarzeń, lecz ma się wrażenie bycia w oku cyklonu. Wydarzenia są przedstawiane z perspektywy różnych bohaterów (nawet wampirzycy Larissy), rozdziały są dość krótkie, dzięki czemu czyta się bardzo szybko, bez zbędnego znużenia materiałem, napisane w trzeciej osobie (nadmieniam, bo nie wszyscy lubią książki pisane w pierwszej). Świetnie przedstawione emocje, nawet bohaterów drugoplanowych powodują, że czyta się z wypiekami na twarzy, momentami zasłaniając się poduszką.
Po heroicznym wyczynie z poprzedniej części cyklu, na Jamie’go Carpentera wszyscy patrzą z podziwem, nawet ci starsi stażem są wyjątkowo mało powściągliwi w tej kwestii. Dlaczego? Posiadanie szpiega w szeregach, odkrytego w dodatku zbyt późno, nigdy nie jest wydarzeniem, do którego chce się wracać. I pozostaje się wdzięcznym temu, kto ocalił wielu innych dzięki swemu wyszkoleniu i inteligencji. Ale czy „Departament 19” jest w stanie funkcjonować po takiej walce? Tak, choć będzie to wymagało wielkiego nakładu pracy i angażowania coraz to nowych ludzi, których w dodatku trzeba jeszcze ekspresowo wyszkolić. A wyzwań przybywa, potwory nie czekają na mobilizację swojego przeciwnika, tylko atakują ze zdwojoną siłą. Choć to moja pierwsza przygoda z Hillem, to muszę nadrobić pozostałe części cyklu, mimo że częściowo już wiem co się stało, więc nie będzie takiego zaskoczenia fabułą (zatem jeśli to byłoby Wasze pierwsze spotkanie z autorem, proponuję zacząć od początku, unikając spoilerów).
Walka z potworami przynosi wiele skojarzeń z inną literaturą. Jak choćby nasz rodowity „Wiedźmin” Andrzeja Sapkowskiego. Ale „Departament 19. W ogniu walki” to jednak bardziej sformalizowana organizacja niż grupa śmiałków wyszkolonych w wiedźmińskich sztukach i czarodziejskich zaklęciach. Drugie skojarzenie to cykl Patrolu Sergieja Łukjanienki i tutaj już możemy znaleźć trochę więcej podobieństw, niż tylko walkę dobra ze złem. Tam już jest określony szef i więcej zasad niż tylko pamiętanie o tym, że trolle potrafią być także pożyteczne. Wreszcie „Departament 19” jest także bardziej mroczny i akcja jest tam na równi z elementami fantastycznymi. Niedawno czytałam „Ziemię wojny” Julii Łatyniny, co idealnie wprowadziło mnie w nastrój do przeczytania pozycji Willa Hilla, bowiem do wojny zawsze trzeba podejść ostrożnie (ech, ta partyzantka!).
Will Hill nie bał się żadnej pracy, pisarstwo nie jest jego pierwszym wyborem zawodowym – był księgarzem, barmanem i pracował w branży wydawniczej. Nie od dziś wiadomo, że książka sama się nie napisze i w dodatku trzeba w nią trochę zainwestować, czy Hillowi się to opłaciło? Zdecydowanie tak. Przynajmniej z pozycji merytorycznej jego książki. „Departament 19. W ogniu walki” to trzecia część cyklu przetłumaczona na język polski. Will napisał już w sumie cztery: „Departament 19”, „Departament 19. Powrót”, „Departament 19. W ogniu walki” oraz „Departament 19. Godzina zero”. Trzeba nadmienić, że oprócz świetnego tłumaczenia (ukłon w stronę Agnieszki Klonowskiej), seria ta ma świetne okładki – bardzo klimatyczne i o dziwo, w identycznym klimacie, jak ich zagraniczne wydanie. Popieram takie podejście, zwłaszcza jeśli jest to okładka oddająca treść książki i zachęcająca Czytelnika do przeczytania (a wielu z nas kupuje jednak literaturę na podstawie okładki i opisu z tyłu książki…).
Jeśli fascynują Was istoty nadprzyrodzone, czytaliście być może kiedyś Łukjanienkę albo Sapkowskiego, albo jakąkolwiek inną książkę, której bestiariusz mógłby być osobną pozycją, a przy tym lubicie wartką akcję i dreszczyk emocji, to musicie sięgnąć po „Departament 19”. Jeśli jesteście fanami Brama Stokera, to z pewnością ucieszy Was obecność Drakuli w tej pozycji (nie bez pardonu nawiązania w recenzjach do powrotu starego, „dobrego” Drakuli). Niech ta wojna nie przejdzie bez echa, bądźcie jej świadkami!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.