Koszyk 0
Opis:
Conan, Rambo i cała plejada herosów mogą mu pozazdrościć siły i charakteru. Skończył się czas, aby żyć. Nadszedł czas, by zabijać… Poznaj zabójcę czarodziejów i poszukiwacza przygód Przebrnij pustynię w pogoni za Czerwoną Gwiazdą Poczuj dławiący strach przenikający do szpiku kości Skryj się w ciemności, bowiem… Nadchodzi Bakly - najemnik, zabójca, szarlatan. Twardy, nieustępliwy, plujący śmierci w twarz. Zabijanie cesarskich żołnierzy ... morderców lub wyspecjalizowanych zabójców jest proste i stało się nudne. Zabijanie czarodziejów sprawiało mi czystą radość” – zwykł twierdzić. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Miroslav Zamboch
  • 2012
  • 1
  • 616
  • 195
  • 125
  • 978-83-7574-670-9
  • 9788375746709
  • ZAOAP

Recenzje czytelników

Bakly daje radę!

Ocena:
Autor:
Data:

Najnowsza książka Miroslava Žambocha, po raz kolejny przenosi nas w wykreowany przez niego brutalny i niebezpieczny świat, gdzie zdradliwa magia i krwawe starcia są na porządku dziennym. Žamboch to chyba najbardziej znany w naszym kraju czeski pisarz fantasy. Zasłynął przede wszystkim znakomitym cyklem o Koniaszu, a także współtworzoną wraz z Jiřím Procházką serią o agencie JFK. Tym razem będziemy mieli okazję obcować z kolejnym bohaterem wykreowanym przez tego niezwykle płodnego pisarza ...
Czas żyć, czas zabijać to zbiór pięciu opowiadań traktujących o niejakim Baklym. To typowy dla książek Žambocha bohater. Twardy, nawykły do zabijania facet, który dąży do celu po trupach. Autor w mistrzowski sposób posługuje się narracją pierwszoosobową, dzięki czemu czytelnik może nie tylko śledzić akcję fabularną, ale też ma wgląd w rozterki i przemyślenia głównego bohatera, które wcale nie są tak płytkie jak można by się spodziewać po takiej chodzącej górze mięśni. Bakly nie walczy bowiem dla radości jaką daje mu zabijanie czy dla pieniędzy, by potem przepić je w podrzędnych spelunach i wydać na panienki. Kierują nim o wiele bardziej wzniosłe pobudki. W gruncie rzeczy to bardzo rodzinny facet, który za wszelką cenę stara się wspierać swoją córkę i sprawę, dla której ta gotowa jest poświęcić życie. A, że do tego celu potrzebuje czasem sporych ilości gotówki i podejmuje się zleceń leżących na granicy prawa i moralności, to zupełnie inna para butów.
Dużym plusem tej pozycji jest różnorodność zawartych w niej opowiadań. Chociaż fabuła w gruncie rzeczy stanowi tylko pretekst do kolejnych malowniczych opisów walk, mordobić i rzezi, to jednak każde kolejne opowiadanie ulokowane jest w innej scenerii i klimacie. Wraz z Baklym przyjdzie nam pełnić rolę pełnoetatowego alfonsa, przedzierać się kopalnianymi szybami, przemierzać najgorętszą i najzdradliwszą pustynię świata, pracować dla baronów narkotykowych, a także bronić górskich fortyfikacji przed całym pułkiem wrogiego wojska. Oczywiście w pojedynkę! Bohater Žambocha to bowiem nieślubny wnuk Conana Barbarzyńcy. Człowiek, który jedną ręką pokonuje dwudziestu uzbrojonych po zęby najemników, nie łapiąc przy tym nawet zadyszki. Nie jest oczywiście nieśmiertelny i czasem solidnie oberwie, ale w gruncie rzeczy z wszelkich tarapatów zawsze wychodzi obronną ręką. Czego nie można powiedzieć o jego przeciwnikach, bo ci zazwyczaj kończą w kilku kawałkach.
Mimo, że trupy można liczyć w setkach to czytając nie odczuwamy monotonii czy znużenia rozgrywającą się na kartach książki jatką. Autor wciąż stara się stawiać bohatera przed nowymi wyzwaniami. I choć czasem powiela schematy, to w gruncie rzeczy nawet gdy Bakly zabija dziesiątego przeciwnika w przeciągu ostatnich dwóch akapitów, to i tak czytamy o tym z równym zainteresowaniem jak na początku lektury. Styl Žambocha jest bowiem bardzo lekki i prosty. Czasem zbyt prosty, ale taka już jego uroda. Autor nie przepada za rozległymi opisami świata, więc czytelnik musi zadowolić się zdawkowymi informacjami przekazywanymi przez bohatera.
Bakly jako postać pierwszoplanowa nie przekonuje. Da się go polubić, bo pod fasadą twardego woja i zimnokrwistego najemnika, kryje się całkiem szlachetne serce. Jednak trochę nie pasuje mi do roli głównego bohatera. Bardziej widziałbym go jako wsparcie dla bardziej charyzmatycznej i sprytnej postaci. Bakly to tylko zwykły twardziel, który wszystko robi na jedno kopyto. Najpierw wyciąga miecz i uderza, a dopiero potem zastanawia się o co tak naprawdę poszło. I tak aż do ostatniej strony ostatniego opowiadania. Dlatego już w połowie książki możemy przewidzieć wszystkie działania bohatera i lektura traci element zaskoczenia. Brak jakichkolwiek głębszych intryg bardzo zubaża fabułę i czyni ją wręcz dziecinną.
Wśród pozostałych postaci również trudno doszukać się interesujących kreacji. Córka Baklego, Zuzanna, pojawia się tylko w kilku krótkich fragmentach i nie dowiadujemy się o niej praktycznie nic. A szkoda, bo można było wpleść do książki choć jedno opowiadanie, w którym odegrałaby większą rolę i dała się lepiej poznać. Jest jeszcze niejaki pan Łasiczka, chyba jedyny przyjaciel Baklego. To ktoś w rodzaju agenta wywiadu, konspiratora i łotrzyka w jednym. Nieraz jego interwencje ratują bohatera z niezłych tarapatów. Sam Bakly mówi, że ma u niego dług wdzięczności. A to już coś. Znacznie barwniej zostali opisani występujący w opowiadaniach antagoniści. Znajdziemy wśród nich potężnych, owładniętych żądzą władzy czarodziejów, możnowładców czy przywódców przestępczych organizacji.
Na koniec kilka słów o wydaniu. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że Fabryka Słów po raz kolejny wykonała kawał dobrej roboty. Każde opowiadanie okraszone jest ilustracjami Dominika Brońka, które idealnie wpasowują się w klimat książki. Są brudne, mroczne i naprawdę cieszą oko. Ponadto na końcu książki znajduje się ciekawie zredagowana nota od wydawcy, która przybliża nam postać autora i jego dotychczasowy dorobek literacki.
Opowiadania o Baklym czytało się szybko, łatwo i przyjemnie. To idealna lektura na polepszenie humoru nadwerężonego przez jesienną chandrę. Trup ściele się gęsto, akcja szybko rwie do przodu, a opisy starć są barwne i krwawe. Doskonała lektura dla czytelników rozmiłowanych w przygodach wspomnianego już przeze mnie barbarzyńcy z Cymerii. Nie znajdziemy tu co prawda żadnych górnolotnych przemyśleń ani zagmatwanych intryg. Bakly to prosty gość, który rozwiązuje swoje problemy przy użyciu ostro zakończonych kawałów żelaza. Oto cała jego filozofia. Jeśli taki bohater wam odpowiada to można śmiało sięgnąć po książkę Czas żyć, czas zabijać. Chwile spędzone z Baklym na pewno nie będą czasem straconym.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.