Koszyk 0
Opis:
Młody pisarz książek dla dzieci, Mikołaj Osadnik po śmierci babki przyjeżdża do Czarciego Mostu - rodzinnego miasteczka, które opuścił jako dziecko. Na miejscu Mikołaj spotyka Jagę - dziennikarkę lokalnej gazety i znajomą z dzieciństwa, która opiekowała się jego babcią przed śmiercią. Wkrótce siostra Jagi zostaje zamordowana, a jej dziesięcioletni syn znika. Okazuje się też, że miasteczko nie jest takie, jak się na pozór wydaje, a miejscowe legendy i opowieści kryją w sobie wiele z prawdy ... W jego pobliżu działają tajemnicze siły, a postacie z baśni i mitów żyją tuż obok ludzi od setek lat. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Anna Bichalska
  • 2014
  • 1
  • 332
  • 209
  • 135
  • 9788378353607
  • 9788378353607
  • ZBQGX

Recenzje czytelników

„Czasem mosty prowadzą dalej niż tylko na drugi brzeg…”/Czarci most – Anna Bichalska/

Ocena:
Autor:
Data:
Pierwotnym celem literatury fantasy nie było moralizowanie, pouczanie, indoktrynowanie nikogo ani zaspokajanie najwyższych potrzeb estetycznych, lecz przeniesienie do świata fantazji, niczym niekrępowanej wyobraźni w Krainę Niemożliwego, dostarczenie czytelnikowi przyjemności i radości. Czy powieść fantasy Czarci most Anny Bichalskiej wywiązuje się z tego zadania? I tak i nie. Nie jest to owszem powieść z gatunku tych, które wpędzają nas w zadumę i skłaniają do przewrócenia życia do góry nogami ... Nie jest to również lektura czysto rozrywkowa, ponieważ w byciu lekkim „czytadłem”, przeszkadza jej nieco toporny styl debiutantki. Jeżeli jednak chodzi o ową „Krainę Niemożliwego”, to powieść trafia w sedno - świat przedstawiony zachęca nas do tego, by przekroczyć próg nieznanego i zaskakuje nas swoją różnorodnością. Co ważniejsze wejście do świata fantazji znajduje się w Polsce, w małym, klimatycznym miasteczku o wdzięcznej nazwie: Czarci most. To tutaj następuje zderzenie dwóch światów. Jak się okazuje, oba wypełnione są po brzegi fantastycznymi bytami, trzeba tylko otworzyć wreszcie oczy, by je dostrzec.

Świat przedstawiony powieści, czyli jej główny atut, zbudowany został z kombinacji elementów, mocno już zaadoptowanych przez popkulturę – wyrwanych z legend, mitologii słowiańskiej i baśni (Kot w butach, Czarodziej z krainy Oz, Roszpunka), a nawet z kina familijnego (Koń wodny: legenda głębin). Odnajdujemy tutaj echa Tolkiena, Gaimana, nawet Rowling (Smolak bardzo przypominał mi Zgredka). Nie mam nic przeciwko czerpaniu inspiracji i pomysłów od najlepszych. Jeśli nadal Bichalska będzie wzorować się na podobnych MISTRZACH, kto wie, czy też nie stanie się pisarką światowego formatu. Nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli debiutantka naprawdę tego chce, to czeka ją jeszcze wiele pracy.

Intryga, na której została zbudowana powieść jest dość wtórna - brakuje jej świeżości. Zło przedostaje się do naszego świata i sieje spustoszenie, a grupa Strażników, strzegących od pokoleń Bramy, czyli przejścia między światami, próbuje je powstrzymać. Rozwiązania fabularne wprowadzone przez autorkę są momentami boleśnie naiwne. Poza tym akcja, gna przed siebie tak, że omal nie dostaje zadyszki, a wraz z nią czytelnik. Miałam wrażenie, że Bichalska całe mnóstwo pomysłów, które zakiełkowały jej w głowie upchnęła, nieco na siłę, na 360 stronach (materiału nazbierało się na dwie lub trzy powieści!). Wtajemniczanie bohaterów rozgrywa się równolegle z analizowaniem intrygi i przedstawianiem im oraz czytelnikowi, obcego świata. Momentami czułam się zmęczona natłokiem informacji i szczegółów. Potęgowały to jeszcze wplecione w tekst legendy. Z jednej opowieści wpada się w drugą. Trzeba się mocno skupiać, by nie przeoczyć jakiegoś istotnego drobiazgu.

Książce ciążą także zbytnio rozbudowane dialogi - i dialogi w dialogach. Bichalska nie zastosowała się również do zasady Stephena Kinga, o której przypomina on przy każdej okazji: należy unikać przysłówków i innych dodatkowych słów w opisie dialogów. Autorka nie potrafi jeszcze pokazać i oddać w tekście prawdziwych emocji. Dlatego wykreowane przez nią postacie rażą sztucznością, nie są to istoty z krwi i kości. Ponadto brak zindywidualizowanych postaci sprawia, że wszyscy mówią jednym „głosem”, nawet przebudzony po 400 latach Lyrd (nota bene w ogóle tym faktem nie szczególnie poruszony). Właściwie to nikt nie wysuwa się na pierwszy plan, nikt nie wzbudza naszej sympatii, nawet Ten Zły nie jest skrajnie antypatyczny. Wspomniany, główny szwarccharakter – który oczywiście ma za sobą traumatyczne przeżycia (i głębokie poczucie krzywdy), które sprawiły że wkroczył na drogę zła - nie wzbudza w czytelniku niechęci, litości, ani trwogi. Imię głównego bohatera, Mikołaja, wypadało mi, co chwilę z głowy. Wynikało to z faktu, że postać ta jest na tyle nijaka, że w ogóle się do niej nie przywiązywałam. A powinno być przecież inaczej. Zwłaszcza, że to właśnie dla pary głównych bohaterów: Mikołaja i Jagi, reszta osób stanowi tylko tło i wypełniacz przestrzeni. Poza tym, postaciom zdarza się zachowywać niewiarygodnie, trudno jest więc w nie uwierzyć. Drażniła mnie również dziwna maniera: ktoś nie pytany, na dzień dobry zaczyna opowiadać o sobie, albo odpowiadać na nie zadane jeszcze pytanie. I trochę za dużo tu „cholery”. Może ktoś miałby ochotę policzyć ile razy w tekście te słowo występuje?


Momentami miałam wrażenie, że czytam bajkową opowiastkę. Myślę, że tę historię spokojnie można więc zakwalifikować jako powieść młodzieżową i to należącą do nurtu przygodowego fantasy. Elementy, które miały stanowić zalążki grozy, którymi zresztą autorka nadmiernie nie epatuje, nie budują odpowiednio mrocznej atmosfery. Nie powodują, że dreszcz przechodzi czytelnikowi po plecach. Nie należy więc się ich obawiać.

Pośród debiutów, które ostatnio mi się „przytrafiały” ten plasuje się na środku stawki. Nie porwał mnie jak On Henela, nie zachwycił jak Śmierciowisko Głomb i Przebudzenia Doktora Sørena Kempnej. Nie wzbudził jednak tak negatywnych odczuć, jak Skald Malinowskiego. Jestem skłonna dać autorce kredyt zaufania i sięgnąć po jej drugą książkę. A będę jeszcze bardziej niż „skłonna”, jeśli obieca umieścić w niej więcej książkowych duchów - bo te bardzo przypadły mi do gustu.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Magiczny świat

Ocena:
Autor:
Data:
Po intensywnym czytaniu książkowych cegieł, ważących tonę i liczących sobie po 700 stron, miło jest sięgnąć po coś krótszego i łatwiejszego w transporcie. Po przeczytaniu poprzedniej książki, nie miałam ściśle sprecyzowanego kierunku, co teraz będę czytać. Na chybił trafił wybrałam Czarci most i jestem zadowolona z tego trafu.

Mimo iż na okładce jest napisane, że mamy do czynienia z powieścią fantasy, po przeczytaniu opisu myślałam ... że będziemy zmierzać raczej ku horrorowi i raczej nie robiłam sobie dużych nadziei związanych z lekturą. To co zaserwowała autorka, przeszło moje wyobrażenie i tak mi się spodobała, że mimo kilku widocznych niedociągnięć, których jestem w pełni świadoma i zaraz Wam o nich powiem, nie mogłam dać niższej oceny. Swoją drogą ostatnio doszłam do wniosku, że praktycznie w ogóle nie jestem krytyczna wobec książek. W każdej staram się znaleźć coś na prawdę dobrego. Ale wracając do tematu.

Głównym bohaterem historii jest Mikołaj. Mikołaj jest pisarzem, który po śmierci babci wraca do swojego rodzinnego miasteczka, aby uregulować kilka spraw. W momencie kiedy przybywa na miejsce w Czarcim Moście, zaczynają się dziać coraz dziwniejsze rzeczy, a pewne zaginięcie staje się powodem dłuższego pobytu pisarza w mieście. Czy tylko mi się wydaje, że w tego typu historiach to zawsze pisarz lub pisarka są głównymi bohaterami? Niech mnie ktoś uświadomi co takiego jest w tej grupie zawodowej :).

Zaczyna się trochę nudo, ale proszę nie zrażajcie się bo warto poczekać na ciąg dalszy, który z kartki na kartkę robi się coraz ciekawszy. Już na pierwszy rzut oka widać skąd czerpała inspirację Pani Bichalska. Przede wszystkim są to baśnie i legendy, ich wycinki i fragmenty. Nie jestem w stanie zidentyfikować, czy wszystkie są autentycznymi legendami, czy może jakieś autorka stworzyła sama. Niemniej jednak czytało się to bardzo dobrze i można było też zauważyć czerpanie pomysłów od innych autorów. Czy tylko mnie domowy Smolak skojarzył się ze Zgredkiem ? I nie widzę w tym nic złego, bo skoro dobrze się czytało, to czemu nie.

Jest to debiut powieściowy i da się to lekko wyczuć. Przede wszystkim w dialogach, które czasem są na prawdę przydługie i bywają trochę zagmatwane. Chwali się duża ilość pomysłów, ale jak na te trzysta kilka stron było ich chyba trochę za dużo. Nie zrozumcie mnie źle, że coś było upychane na siłę, ale według mnie jakby rozwinąć trochę niektóre wątki to materiału jest przynajmniej na dwa tomy. Co nie zmienia faktu, że po takim zakończeniu spodziewam się kolejnej części i mam nadzieję, że książka ta będzie miała swoją kontynuację.

Jeśli już wspomniałam o zakończeniu, to tutaj Autorka mnie zaskoczyła. Kiedy ja myślałam, że historia ma się już ku końcowi i wszystko się rozwiązało, nagle bum i... dobra bez spojlerów. Jeśli zżywam się z bohaterami, to już jest dobrze. Tutaj początkowo miałam z tym problem, ale potem przepadłam. Postacie są odpowiednie na odpowiednim miejscu. Bez wielkich rewelacji, ale też nie ma katastrofy.

Cały zamysł na historię, może nie jest jakiś innowacyjny, ale mnie się na prawdę podobał. Autorka przenosi nas w świat, w którym wszystko nas ciekawi i chcemy go chłonąć i chłonąć. Pod koniec książki, żałowałam, że tak szybko się kończy, bo udało mi się bardzo szybko ją przeczytać. Dlatego mam tą moją cichą nadzieję na kontynuację.

Okładka intryguje i przyciąga wzrok. W księgarni raczej nie przejdzie się obok niej obojętnie i jak dla mnie jest idealnym odzwierciedleniem tego co znajduje się w środku książki.

Polecam Wam bardzo serdecznie tę książkę. Myślę, że mimo kilku niedociągnięć jest na prawdę dobra. Ma potencjał i który w kontynuacji mógłby się niesamowicie rozwinąć. Myślę, że traki do każdej grupy wiekowej.

Recenzja pochodzi z bloga naszksiazkowir.blogspot.com
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena