Wirtualny doradca
facebook
promocje
ilość:
suma: 0,00 zł
 

29,93 zł

39,90 zł

Oszczędzasz: 9,97 zł
(25%)

Szybka wysyłka 24h!

Dostawa do księgarni
ZA DARMO
Anastazja Kamieńska prowadzi śledztwo w sprawie śmierci młodego pisarza, autora romansów, Leonida Paraskiewicza, który będąc u szczytu popularności, został zastrzelony przed własnym mieszkaniem. W tym samym czasie żona wpływowego biznesmena prosi Stasowa, emerytowanego milicjanta, by znalazł dowody niewinności jej męża skazanego za umyślne zabójstwo.
Nastia szybko odkrywa, że morderca Paraskiewicza był tylko pionkiem w grze prowadzonej przez sprytnego przestępcę, Stasow zaś zwraca uwagę w zeznaniu świadka na pewien dziwny szczegół. Okazuje się, że w obie sprawy zamieszana jest ta sama osoba. Ustalenie jej tożsamości pozwala ujawnić nowe morderstwo, tym razem popełnione w otoczeniu

znanego polityka. Kamieńska obnaża zbrodniczy proceder, historię sięgającą wiele lat wstecz...

Pokaż więcej >

Informacje dodatkowe

Tytuł Cudza maska
Autor Aleksandra Marinina
Wydawnictwo WAB
Oprawa miękka
Rok wydania 2013
Numer wydania 1
Liczba stron 480
Długość [mm] 195
Szerokość [mm] 125
Seria Mroczna seria
ISBN 978-83-7747-846-2
EAN 9788377478462
Indeks ZAZVD

Opis dodatkowy

Fragment:

„Nastia Kamieńska bez reszty pogrążyła się w pracy i skrzywiła się z niezadowoleniem, słysząc dzwonek telefonu.
– Asiu, masz włączony telewizor? – W słuchawce rozległ się głos męża.
Od tygodnia Aleksiej mieszkał u rodziców w Żukowskim. W instytucie, gdzie pracował, zaczął się okres sprawozdawczy, więc na całe dnie znikał w swoim laboratorium, a z domu rodziców do instytutu miał nie więcej niż dziesięć minut niespiesznego marszu.
– Nie, pracuję – odparła Nastia. – A co leci?
– Na RTR idzie bardzo zabawny program o tym, jak u was w milicji łamie się prawa obywateli. Zobacz, będziesz miała ubaw.
– Jaki znowu ubaw. – Kamieńska westchnęła. – Pewnie po raz kolejny obrzucają nas błotem.
– Obrzucają – ze śmiechem przytaknął Aleksiej – ale wasi stawiają zażarty opór. Włącz, nie pożałujesz. Twój przyjaciel, generał Zatoczny, tam się z nimi ściera.
Nastia rzuciła się do telewizora. Tak, rzeczywiście, na ekranie pojawiła się znajoma szczupła twarz Iwana Aleksiejewicza Zatocznego, jednego z szefów pionu do walki z przestępczością zorganizowaną. Anastazja po raz pierwszy zobaczyła generała w mundurze i nie mogła nie przyznać, że w marynarce, świetnie leżącej na jego smukłej, wysportowanej sylwetce, Zatoczny prezentował się o wiele efektowniej niż w kurtce czy w dresie, w których Nastia widywała go podczas ich regularnych spacerów.
Przeciwnikiem generała w owej teledebacie był jakiś niepokaźny osobnik w ogromnych okularach, które co chwila ześlizgiwały mu się na sam koniuszek długiego, cienkiego nosa.
– Nieustannie przychodzą do mnie różne osoby – perorował facet – ze skargami na to, że milicja poważnie pogwałciła ich prawa, w tym również prawo do nietykalności cielesnej.
W tej samej chwili na ekranie pojawił się napis: „Nikołaj Potaszow, obrońca praw człowieka”.
– Mówiąc bez ogródek – ciągnął Potaszow – ludzie ci skarżą się na to, że ich bito, że oszustwem próbowano wymusić od nich przyznanie się do czynów, których nie popełnili. Czy panu, Iwanie Aleksiejewiczu, znane są owe fakty, czy może to, co opowiadam, stanowi dla pana odkrycie?
– Zdaje się, że znam również inne fakty. – Zatoczny uśmiechnął się. – A czy pan, szanowny panie Potaszow, orientuje się, że funkcjonariusze milicji okazują się niekiedy złodziejami, bandytami, gwałcicielami i zabójcami? Raz już, jeśli pan pamięta, przeżyliśmy czasy, kiedy minister spraw wewnętrznych uważał, że skoro w milicji trafiają się łajdacy i kanalie, to cała instytucja jest na wskroś zła i trzeba w niej niezwłocznie wymienić kadrę. A czym się to skończyło, też pan pamięta? W naszym resorcie pojawili się aktywiści z partii i z Komsomołu. Na naszej robocie w ogóle się nie znali, ale za to, zgodnie z założeniem ówczesnej doktryny ideologicznej, wszyscy bez wyjątku byli uczciwi i przyzwoici. Co prawda bardzo szybko się okazało, że pod względem uczciwości niczym nie różnią się od całej reszty milicjantów, pracować nie umieją, więc wykrywanie przestępstw i zapobieganie im legło w gruzach. Mówię to dlatego, że funkcjonariusze milicji są w swojej masie dokładnie tacy sami jak ogół społeczeństwa. Pracownicy naszego resortu nie spadają nam z nieba, nie hoduje się ich w inkubatorach. Urodzili się i wychowali w naszym środowisku, więc dlaczego mają być lepsi niż my wszyscy?
– Ależ ten pański wywód nie wytrzymuje najmniejszej krytyki! – Obrońca praw człowieka Potaszow załamał ręce. – Po co państwu taka milicja, która niczym się nie różni od większości społeczeństwa? Cały sens istnienia waszego resortu polega na tym, że przychodzić do niego mają najlepsi, żeby walczyć z szubrawcami. Taka jest zasada tworzenia organów ścigania w każdym państwie.
– A jak zamierza pan odróżniać dobrych milicjantów od szubrawców? – ironicznie zainteresował się generał. – Czyżby mieli to wypisane na czole?
– Należy przeprowadzać surową selekcję i nie tolerować najdrobniejszych wybryków, nie mówiąc już o przewinieniach służbowych – twardo oświadczył Potaszow. – Tylko tak będziecie mogli oczyścić swoje szeregi z łajdaków, którzy znęcają się nad obywatelami.
– Dobrze, Nikołaju Grigorjewiczu, tak właśnie zrobimy. Jutro pańskie mieszkanie ktoś okradnie, zatelefonuje pan pod „zero dwa”, lecz nikt tam nie podniesie słuchawki. Wszystkie pracownice zwolniliśmy, bo albo spóźniają się do pracy, albo nie dość uprzejmie rozmawiają z obywatelami, albo popełniają wykroczenia administracyjne, na przykład łamią zasady ruchu drogowego. Wówczas zadzwoni pan na swój komisariat, a tam panu powiedzą, że wszystkich wywiadowców wyrzucono i nie ma pan do kogo jechać. Został jeden dyżurny, bo ktoś musi przecież odbierać telefony. I myśli pan, że tak łatwo znajdziemy nowych pracowników? Mądrych, wykształconych, uprzejmych, przygotowanych do zawodu i nieprzekupnych? Mądrzy i wykształceni prawnicy już dawno rozpierzchli się po spółkach albo firmach ochroniarskich, nasza milicyjna pensja jest dla nich najzwyczajniej dziadowska.
– Niech pan nie odwraca kota ogonem, Nikołaju Grigorjewiczu. – Zatoczny skrzywił się lekko.
– Tego nie powiedziałem. Próbowałem wytłumaczyć panu, że tej elity, o której pan marzy, nie ma skąd wziąć. Nie sposób ich do nas przyciągnąć, rozumie pan? A zresztą, jest jeszcze jedna niebagatelna kwestia: gdzie ich szkolić? Wywiadowców i śledczych należy kształcić, tylko gdzie? Czy ma pan choć niewielkie pojęcie, jakie się tu pojawiają problemy?
– O ile wiem, tylko w samej Moskwie działają trzy wyższe uczelnie MSW. Czyżby to było za mało?
– Niestety – Zatoczny rozłożył ręce – to nie wystarcza. Przytoczę tylko jeden przykład: Moskiewski Instytut Prawa. Za mało pomieszczeń, limit przyjęć na pierwszy rok ciągle się zwiększa, instytut zmuszony jest wynajmować sale, gdzie się da, zajęcia odbywają się na trzy zmiany w czterech budynkach. A ile za tę harówkę dostają wykładowcy? Według ogólnie przyjętego przelicznika: około trzystu dolarów. I to razem z dodatkami za stopień oficerski, naukowy i wysługę lat. Proszę mi więc powiedzieć, szanowny Nikołaju Grigorjewiczu, kto w takich warunkach będzie uczyć przyszłych funkcjonariuszy milicji? Nawet jeśli w Moskwie będą nie trzy, lecz dziesięć wyższych uczelni, skąd weźmiemy wykładoców do tej morderczej pracy? I znowu mówię to wszystko nie po to, żeby wzbudzić współczucie, lecz po to, żeby pan zrozumiał, że w obecnych warunkach milicjantami są zwykli członkowie społeczeństwa, nie gorsi, ale i nie lepsi od innych. Żebyśmy mogli wybierać elitę, musiałaby stać do nas do pracy kolejka...”


Cudza maska, fragment




O autorce:

Aleksandra Marinina urodziła się w 1957 roku we Lwowie. Po ukończeniu studiów prawniczych na Uniwersytecie Moskiewskim była pracownikiem naukowym Akademii MSW. Zajmowała się badaniem zachowań przestępczych, wykładała również prawo karne i statystykę sądową. W 1986 roku otrzymała tytuł doktorski.
Powieści kryminalne zaczęła pisać w wieku 34 lat. Popularność przyniósł jej cykl o major milicji Anastazji Kamieńskiej, obdarzonej tzw. szóstym zmysłem. W chwili obecnej liczy on 29 książek. W 1998 roku Marinina zrezygnowała z posady i poświęciła się wyłącznie karierze pisarskiej. Jej powieści wydano w 23 krajach, a rosyjska NTW nakręciła na podstawie cyklu z Kamieńską serial telewizyjny.





Recenzje:

"Psychologiczne rozterki bohaterów Marininej są w jej powieści tak samo zajmujące, jak kryminalna intryga."
Piotr Huniewicz, Portal Księgarski


"Jedno trzeba przyznać Marininie – swoich bohaterów traktuje niezwykle poważnie (…), wysłuchuje wszystkich, nawet tępych i nieświadomych, bo oni też mają własną opowieść. Wysłuchania dostępuje każdy, choćby był nocnym stróżem, jeśli tylko jego postać jest ważna w toku akcji."
Agata Gogołkiewicz, Przegląd


"W Za wszystko trzeba płacić Marinina zmienia punkt nacisku. To nie wątek pierwszoplanowy jest najważniejszy, ale tło. Nic nie dzieje się w pustce, zdaje się mówić autorka. Nie zrozumiemy przestępcy i nie poznamy prawdy, jeśli nie przyjrzymy się najdrobniejszym szczegółom."
Monika Frenkiel, kultura.onet.pl


„Anastazja Kamieńska znowu w akcji. Tym razem ma do rozwikłania wyjątkowo skomplikowane zbrodnie, które - wbrew pozorom - bardzo dużo łączy.
Aleksandra Marinina jest klasą sama dla siebie. Świetnie wymyślona intryga kryminalna, skomplikowani bohaterowie, zręczne prowadzenie akcji - to cechy wszystkich jej kryminałów. W Polsce nadal zresztą odrabiamy zaległości z jej książek, bo spora ich część nie została jeszcze u nas wydana.
Niedawno do księgarń trafiła "Cudza maska". Nastia musi się w niej zmierzyć z dwoma, pozornie niezwiązanymi ze sobą, przestępstwami. Po pierwsze: zostaje zamordowany popularny autor powieści dla kobiet. Przez lata wykorzystywali go wydawcy, a teraz jego żona próbuje to sobie odbić z nawiązką, sprzedając prawa do gotowych już (choć nie opublikowanych) książek. Twierdzi też, że to ona była ich autorką. Po drugie: Stasow (dawny kolega Kamieńskiej, emerytowany policjant) zostaje poproszony o pomoc przez żonę wpływowego do niedawna biznesmena. Jej męża oskarżono o morderstwo i trafił do kolonii karnej. Stasow ma poszukać dowodów na jego niewinność. A żona skazanego zachowuje się podejrzanie - niby wierzy w jego winę, ale...
Dzięki analitycznym umiejętnościom Kamieńskiej oraz spostrzegawczości i policyjnej intuicji Stasowa udaje im się znaleźć powiązanie pomiędzy oboma przestępstwami. A raczej łączącą je osobę. Gdy ją odnajdują, okazuje się, że popełniono jeszcze jedno przestępstwo. A wszystko zaczęło się dawno, dawno temu w pewnej klinice...
Więcej zdradzał nie będę. Dodam tylko, że intryga jest wyjątkowo skomplikowana, ale nie przekombinowana, a domyślić się rozwiązania zbyt wcześnie nie można. No i czyta się oczywiście - jak wszystkie powieści z tego cyklu – świetnie.”

cjg.gazeta.pl



Słowa kluczowe

Użyj spacji aby rozdzielić słowa, apostrofów (') aby wpisać frazy.

Recenzje uznane za najbardziej przydatne

1 z 1 uznało tę recenzję za przydatną
3 grudnia 2013
Trzeba czytać uważnie, kilka wątków, które łączą sie w całość wciągając czytelnika w całą historię. Książka super, przedstawiająca dalsze losy Anastazji i jej współpracowników, delikatne nawiązanie do poprzednich książek tej serii. Akcja rozgrywa się w obecnych czasach, dowiadujemy się jak wygląda , czym się interesuje i jakie ma problemy społeczeństwo Rosji. Dla mnie miła lektura, którą szybko przeczytałam aby dowiedzieć się zakończenia.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
17 stycznia 2014
Na pewno nie odżywia się eko, stanowczo za dużo pije kawy, nie ćwiczy maniakalnie i nie przypomina "rosjanek jakich nie znacie", ale z pewnością chciałoby się ją mieć w gronie dobrych znajomych...   więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy. więcej »

Oceniasz: Cudza maska
Koszyk|Zobacz zawartość