Koszyk 0
Opis:
Poruszająca opowieść o tym, że wiara – w cokolwiek, nawet w coś niezrozumiałego – potrafi dawać oparcie.Do ośmioletniej Anabelle Vincent pogrążonej po wypadku w śpiączce przychodzą tłumnie ludzie ściągnięci przez plotki i desperackie pragnienie uzdrowienia. Przychodzą, bo jedna z osób doświadczyła czegoś, co uznała za cud, i nabrała przekonania, że sprawił ... a to mała Anabelle. Słowo poszło w świat. Pojawili się kolejni odwiedzający. Kolejne cuda. To historia opowiadana przez samą Anabelle. Równolegle relację z tych wydarzeń zdaje matka dziewczynki – kobieta, która poświęciła się opiece nad chorym dzieckiem i która stara się odnaleźć jakoś w zgotowanym przez media zamieszaniu. Poznajemy też punkt widzenia innych osób: ojca, który porzucił rodzinę i teraz boryka się z poczuciem winy, oraz ludzi szukających u dziewczynki pomocy, wskazówek i cudownego uleczenia. „Cudowna dziewczynka” przypomina, że tak upragnione przez nas cuda zawsze niosą ze sobą rozczarowanie, nawet jeśli dają też nadzieję. Roe zręcznie zgłębia ten paradoks […] i ukazuje dziwne skutki bycia obiektem kultu. Zachwycający, trzymający wysoki poziom debiut.Peter Rock, pisarzWierzyć czy nie wierzyć – oto pytanie, przed jakim stają wszyscy, którzy zetknęli się z pogrążoną w śpiączce „cudowną dziewczynką”. I to ono stanowi oś wydarzeń w oszałamiającym debiucie Andrew Roe’a. Lecz książka ta to coś więcej niż próba zgłębienia tajemnicy wiary; to także poruszająca historia walki pewnej rodziny z tragedią i przeciwnościami losu. Wynikiem rozważań autora jest prawdziwie cudowna powieść.Will Allison, pisarzTo powieść ukazująca sedno człowieczeństwa, zagubienia i mniejszej lub większej przegranej. Uczy nas, jak szukać powiązań i gdzie znaleźć nadzieję, a może nawet doświadczyć czegoś większego, lepszego, ważniejszego w otaczającym nas świecie.Doug Dorst, pisarz Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Andrew Roe
  • 2015
  • 392
  • 195
  • 125
  • 978838069-015-8
  • 9788380690158
  • ZCMTP

Recenzje czytelników

Cudowna Dziewczynka

Ocena:
Autor:
Data:
Od czasu do czasu w mediach pojawiają się informacje o różnych cudownych zdarzeniach, jakie z reguły nie mają wytłumaczenia "na poczekaniu". Któż z nas nie słyszał o uzdrowicielach, magicznej mocy wody ze świętego źródła, objawieniach Matki Bożej, płaczących figurkach, twarzach świętych na szybach mieszkań i tym podobnych zjawiskach. Zawsze wkoło tego typu historii pojawia się szum medialny, trudno się temu dziwić. Ludzie łakną takich informacji, chcą wierzyć w cuda ... chcą mieć nadzieję, że jest sens wierzyć w cokolwiek. Jedni wierzą, że to sprawa Boga, inni są sceptycznie nastawieni, a czasem nawet odnoszą się niechęcią do "cudów" jakimi częstują nas media. Fakt jest jeden, kiedy wieść o czymś podobnym pójdzie w świat, nie sposób jej zatrzymać. Nie da się uchronić przed ciekawością natury ludzkiej, a odebranie drugiemu wiary w lepszy świat i sens życia może być tragiczne w skutkach.

Anabell Vincent ma 8 lat, rok temu uległa strasznemu wypadkowi samochodowemu. Od tej pory dziewczynka jest w stanie mutyzmu akinetycznego, prościej: zapadła w głęboką śpiączkę, od roku leży podłączona do aparatury podtrzymującej życie a opiekę nad nią sprawuje matka Karen wraz ze sztabem masażystów, rehabilitantów i pielęgniarek. Pomagają tez przyjaciele rodziny, tzw. Aniołowie Anabelle.Przez dom Vincentów przewijają się tabuny ludzi, wszystko przez jedną kobiete, ktora twierdzi, że poczuła od dziewczynki dziwną moc, która ją uzdrowiła. Lawina ruszyła, wiadomość o cudownej dziewczynce poszła w świat i sprowadziła tłumy potrzebujących. Każdy chce chociaż przez chwilę pomodlić się przy chorej i poprosić ją o powrót do zdrowia, swój i swoich bliskich. Ludzie jadą do domu Vincentów z najdalszych zakątków świata, by móc przekonać się o dobroczynnej mocy Anabell. Dom Karen pozostaje dla wszystkich otwarty, kobieta stara się nie odbierać nadziei nikomu, chociaż jest bardzo zmęczona ciągłymi wizytami nieznajomych.
John, ojciec dziewczynki, odszedł. Nie wytrzymał zrzuconej na niego odpowiedzialności za wypadek córki, wymiękł.Od zawsze gryzły go wyrzuty sumienia, co było gdyby nie jechał wtedy tamtą drogą? Czy mógł zrobić cokolwiek, by jego córka nie ucierpiała? Chociaż John nigdy nie usłyszał od żony wyrzutów, czuł że Karen obwinia go o to co stało się z ich córką. Miała wtedy tylko 7 lat, była co prawda nico "innym" dzieckiem, ale była zdrowa. John oddalił się od żony i córki, jednak kiedy zobaczył je w telewizyjnym programi zapragnął uratować swoją rodzinę. Powrót do domu okaże się przezyciem trudniejszym niż się spodziewał.

Andrew Roe napisał bardzo dojrzałą i poruszającą ksiązkę. Wbrew pozorom nie dotyczny ona tylko kilkulatki, która ma niezykłą moc. to powieść o ludziach, którzy pragną mieć cel w życiu, chcą wierzyć, że uda im się wyzdrowiec lub uratować najbliższych. Wiara czyni cuda, czasem wystarczy podświadomie wierzyć w coś bardzo mocno i okazuje się, ze marzenie się spełnia. Potęga podświadomości- to prawdziwy cud, z którym nie sposób negocjować.
Autor napisał powieść o wielu obliczach. Postawa Karen i Johna daje czytelnikom przykład, by doceniali każdą chwilę spędzoną z dzieckiem. Nie ważne czy grzeczne, czy dokucza. Historia wypadku Anabell wręcz krzyczy : Szanujcie każdą chwilę, jaka jest dana wam przeżyć. Za chwilę może ona się skończyć. Ja tak własnie odebrałam sens "Cudownej dziewczynki".

"Nie wierzcie, że szczęście będzie trwać wiecznie. Nawet jeśli dzieciaki dają wam w kość, nawet jeśli chcielibyście pozbyć się ich- czy to na stałe, czy na chwilę- tulcie je, a potem przytrzymajcie jeszcze chwilę. Wwąchajcie się w ich włosy, poczujcie ich oddech, chłońcie istotę ich życia, zachwycajcie się rytmem bicia ich małych pięknych serduszek, bo wystarczy ułamek sekundy, a wszystko ulegnie zmianie"

O ile cała historia nie wywołała u mnie łez na policzku, tak ten powyższy fragment zawładnął moim serduchem. Jako matka poczułam ogromne pragnienie przytulic wtedy moje dzieci, zatracić się w nich i zapomnieć o wszystkich co w złości kiedykolwiek im powiedziałam. Ta chwila, ten moment, był tylko nasz.

Andrew Roe ukazał w "Cudownej dziewczynce" istotę potrzeby ludzkiej wiary. Napisała emocjonującą książkę, w której bohaterzy pogubili się za sprawą niepełnosprawności swojego dziecka. jedynie ich wiara i miłość pomogła odnaleźć właściwą drogę do zgody. Autor poruszył tez kwestę Kościoła, jak oni, jako instytucja odnoszą się do tego typu zjawisk? Zapadająca w pamięć historia dziewczynki nie powinna pozostać niezauważona. Książkę polecam, ja z pewnością zapamiętam ją na długo.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Cud czy mistyfikacja

Ocena:
Autor:
Data:
Cuda - jedni w nie wierzą, inni nie! Jednym się zdarzają, inni uznają za ułudę. Marzymy by się stały, gdy jesteśmy bezsilni wobec sytuacji, gdy ta wymyka się nam spod kontroli, gdy dotyka nas choroba nieszczęście. O cudach donosi prasa, media, a wreszcie i Kościół. Zawsze towarzyszy im medialna wrzawa, sensacja i zwyczajna ludzka ciekawość. A my sami chcąc nie chcąc mamy w sobie coś z niewiernego Tomasza... Zawsze!

Do przeczytania powieści ... którą napisał Andrew Roe nie skusiła mnie jednak wcale ciekawość. Absolutnie nie uległam jej, czym się sobie trochę dziwię. Co zatem? Okładka! Jak bardzo rzadko w moich wyborach. Spojrzałam i zakochałam się w niej. Spojrzała na mnie urocza dziewczynka, zahipnotyzowały mnie jej oczy - jakbym w nich odczytała treść: "Musisz poznać moją historię i mnie samą". Przepadłam bez reszty i książka znalazła się w moich rękach. Czego się spodziewałam? Tu przyznam się, że zdecydowanie oczekiwałam książki a'la proza Picoult czy Chamberlain. I cóż, to nie było to. To nie była książka, w której autor zaserwował czytelnikom moc emocji, zbudował napięcie itd. Nie czytałam z wypiekami na twarzy, ale raczej studiowałam dusze opisanych postaci - i tych pierwszo i drugoplanowych - niczym psycholog analizujący pacjenta na kozetce. Bo według mnie ta lektura jest analizą reakcji na nie do końca zrozumiałe, dające się wyjaśnić zdarzenia, które miały miejsce w Stanach Zjednoczonych.
Karen i John to małżeństwo. Niezbyt zgrane i dobrane, które pragnie dziecka. Gdy na świat przychodzi ich córeczka okazuje się, że bycie rodzicem to nie taka łatwa sprawa. Zwłaszcza jak nie ma się pękatego konta w banku i doświadczenia w opiece nad maleństwem, które często płacze i grymasi. Anabelle rośnie i gdy ma siedem lat wybiera się z tatą na zakupy. Potrzebny jest nowy magnetowid i w tym celu dziewczynka z ojcem jadą do centrum handlowego. Po drodze pijany kierowca powoduje wypadek. John wychodzi z niego prawie nietknięty, za to jego córeczka jest w fatalnym stanie. Walczy o życie, konieczna jest operacja, a rokowania są niepewne i przerażające. Dziecku udaje się przeżyć, ale nie wyzdrowieć. Anabelle wpada coś w rodzaju śpiączki co medycyna określa jako mutyzm akinetyczny. Dziewczynka zostaje przykuta do łóżka. Lekarze bezradnie rozkładają ręce i proponują rodzicom specjalistyczny ośrodek opiekujący się obłożnie chorymi. Nikt nie mówi czy stan dziecka się kiedykolwiek poprawi. Nikt nie mówi ile mała pożyje. Karen decyduje, że nie odda dziecka mimo wszystko. Sama podejmuje się opieki nad córeczką. Nie wie czy podoła temu wyzwaniu, ale tylko tak potrafi postąpić. Mąż po trzech miesiącach ją zostawia. W liście pisze, że nie da rady dłużej z nimi być. Będzie przesyłał pieniądze. Jak tchórz.
Karen pomagają dobre dusze zwane Aniołami Anabelle. Pewnego dnia dochodzi do cudu. W pokoju zamienionym na szpitalną separatkę pachną róże, a figurka Matki Bożej w obecności dziecka płacze. Wieść się rozchodzi i wkrótce dochodzi do fali pielgrzymek do łóżka dziewczynki...

To książka, która w zasadzie częściej przypominała mi reportaż niż powieść. To trudna lektura, która zapada w serce. To opowieść o chorobie, wierze, nadziei, walce o każdy oddech. To książka, która niesie przesłanie dla rodziców, by ci docenili każdą chwilę ze swoimi pociechami. Zdrowymi i pełnymi sił. Bo los potrafi być okrutny. Choroba dziecka, a zwłaszcza tak ciężka jak ta, która dotknęła Anabelle to trudne doświadczenie. To rodzące się w duszy rodzica pytania o jej sens, o sens cierpienia niewinnego dziecka.
W trakcie lektury często miałam w oczach łzy. I sama starałam się zrozumieć istotę cierpienia, jego wartość czy bezsens. Współczułam Karen, jej córce, obserwowałam przemianę Johna. Zakończenie tej historii okazało się ogromną niespodzianką. Kompletnie się nie spodziewałam takiego obrotu spraw. Książkę gorąco polecam, zwłaszcza rodzicom. Wspaniała historia którą nie sposób zapomnieć.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.