Koszyk 0
Opis:
CUDowna powieść autora OŚCI. Anna ma 31 lat. Zawodowo jest neurologiem, a prywatnie atrakcyjną (ma nadzieję, że nadal jeszcze), samotną kobietą (z naciskiem na samotną). Mimo że ekscentryczności i wyobraźni mogłaby jej pozazdrościć sama Ally McBeal, w jej życiu nie dzieje się nic szczególnego — matka spiskuje przeciwko władzom spółdzielni, szef marzy o zdarciu z niej kitla, a sąsiad stale zajmuje j e j miejsce parkingowe. Wszystko zmienia się pewnego zwyczajnego dnia (poniedziałek) ... w zwyczajnym miesiącu (czerwiec), na jednej z warszawskich ulic… Następnego wieczoru Anna wprowadza się do Mikołaja. Zakłada jego szlafrok, podkrada mu perfumy i podbiera z szafy wyprasowane koszule. Przypadła również do gustu jego ukochanej babci. Jest tylko jeden problem — Mikołaj nie żyje. To znaczy nie oddycha, ale i nie stygnie… Cud to połączenie szalonego pomysłu, niebanalnej fabuły, wnikliwej obserwacji i ciętego języka. Przedsmak szczytowej formy autora ości — najgłośniejszej powieści ostatnich miesięcy — laureata Paszportu POLITYKI, dwukrotnie nominowanego do Literackiej Nagrody NIKE. „Romeo ginie, Julia żyje. Czy tak mógłby wyglądać początek wielkiej miłości? Dlaczego nie. Cuda się zdarzają, jeśli nie za życia, to po śmierci”. Ignacy Karpowicz Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Ignacy Karpowicz
  • 2013
  • 2
  • 314
  • 205
  • 145
  • 978-83-08-05219-8
  • 9788308052198
  • ZB3E0

Recenzje czytelników

Polecam, doskonała, inteligentna rozrywka.

Ocena:
Autor:
Data:
To moje pierwsze zetkniecie z prozą Ignacego Karpowicza, ale wierzcie mi nie ostatnie. Dawno tak dobrze, a przy tym inteligentnie się nie bawiłam.
Gdyby główny bohater, 26-letni student orientalistyki UW Mikołaj w ten piątkowy dzień nie kupił Gazety Wyborczej, wszystko dla niego (i nie tylko dla niego) potoczyłoby się inaczej. Uprzejmy pan z kiosku ruchu zabiera mikołajową gazetę, lekarz stwierdza zgon (Mikołaja zgon), a policja rozpoczyna śledztwo. Na miejscu w/w wydarzeń pojawia się ona ... Anna, lekarka, która oświadcza, że czekanie (długie czekanie) na karawan (który znajduje się gdzieś tam, w bliżej nieokreślonym miejscu) jest bezsensowne. A ponieważ ona, Anna, ma samochód, jedzie do prosektorium Akademii Medycznej, trupów z racji wykonywanego zawodu nie brzydzi się, zabierze denata swoim autem. Nadzwyczaj uprzejma kobieta, sami przyznacie. I strzeż nas Boże od uprzejmych ludzi:) Szybko okazuje się, że zwłoki...nie stygną i cały czas mają wzorcową temperaturę 36,7 °C. No ok, ale to temperatura wzorcowa dla człowieka całkiem żywego, a nie całkiem martwego. Cuda, po prostu cuda:). Pojawiają się inne cuda - prorocze sny, wielka miłość do trupa, śnieg nie o tej porze roku co trzeba etc. A to dopiero początek. Z każdą kolejną stroną autor ewoluuje w jednym słusznym kierunku, jeszcze większej porcji absurdu. Ale to nie taki głupawy absurd, o co to to nie. To absurd ze wszech miar inteligentny i jakże realny. Gwarantuję, że znajdziecie w nim coś dla siebie, coś z własnego podwórka, coś z własnych lęków.
To, co jeszcze mnie uwiodło w tej lekturze, to podwójna narracja. Chociaż może niezbyt ściśle się wyrażam. Książka jest podzielona jakby na dwie części, z których każda ma innego narratora.
W pierwszej części narratorem jest standard, czyli ktoś kto komentuje, opowiada, ale przy tym (co bardzo istotne dla całej akcji) zna najbardziej skryte myśli bohaterów.
Za to w drugiej części dzieje się, oj dzieje. Otóż narratorem staje się ojciec Mikołaja. Tatuś niestygnącego nieboszczyka to zapijaczony gość, który wierzy w swoją moc, wręcz uważa się za Boga i posługuje się...biblijnym językiem. Mocne to jest, uwierzcie mi.
Cud czyta się błyskawicznie, z uśmiechem na ustach i częstokroć z oczyma szeroko otwartymi z niedowierzania, co autor jeszcze wymyśli. Powieść Karpowicza to nie tylko niebanalny pomysł, ciekawie prowadzona narracja, ale także inne użycie polskiego języka. Jakie? O tym przekonajcie się sami w trakcie lektury.Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, nawet jeżeli w tej chwili uważacie, iż nie jest to lektura dla was. Cud ciężko się recenzuje. Obojętnie co by nie napisać o książce, nie odda to tego, czym ona urzeka (lub zniechęca, bo tak też może być). Dlatego warto sięgnąć po tę pozycję nawet z ciekawości, jak wy ją odbierzecie.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Misz masz po polsku

Ocena:
Autor:
Data:
Książka jest soczysta, abstrakcyjna a zarazem do krwi i kości realna. Karpowicz umiejętnie ukazuje swoje szerokie spektrum możliwości językowych, zmuszając czytelnika do bacznej lektury. Czytelnik w starannie dobranych słowach odkrywa samotność, którą autor obudowuje w niebanalny sposób.

Misz masz po polsku, polecam!
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.