Koszyk 0
Opis:
Kobiety. Najlepsze przyjaciółki. Trzymają za siebie kciuki, cieszą się nawzajem ze swoich sukcesów, wspierają w niepowodzeniach... Ale czy szczerze? Bo czy można cieszyć się szczęściem innej osoby gdy każdy aspekt twojego życia okazuje się właśnie jedną wielką porażką? Wendy, redaktorka niszowego pisma, mężatka, od lat przyjaźni się z Daphne. Zawsze pociesza ją w trudnych chwilach, jest na każde wezwanie, gdy przyjaciółka potrzebuje pomocy i wsparcia ... Martwi się o nią i pragnie dla niej wszystkiego, co najlepsze. Jednak kiedy życie Daphne zaczyna się zmieniać - poznaje wspaniałego mężczyznę, planuje z nim ślub i oczekuje dziecka, Wendy... wcale to nie cieszy. Oto jej najlepsza przyjaciółka zaczyna być naprawdę szczęśliwa - podczas, gdy życie Wendy wcale nie jest kolorowe, jej mąż nie wykazuje zainteresowania pracą, starania o dziecko nie przynoszą efektów, a mieszkanie trzeba zamienić na mniejsze. Wendy trudno jest się odnaleźć w tej sytuacji, zżera ją zazdrość, a jedynym jest pragnieniem staje się "podstawić nogę" najlepszej przyjaciółce i pod płaszczykiem słodkiego uśmiechu "wbić jej szpilę", aby chociaż na ułamek sekundy dać upust własnej frustracji. "Cieszę się twoim szczęściem" to błyskotliwie opowiedziana historia o tych niekoniecznie najpiękniejszych aspektach kobiecej przyjaźni. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Prozami
  • miękka
Mniej Więcej
  • Lucinda Rosenfeld
  • 2010
  • 296
  • 205
  • 135
  • 978-83-9286-5-759
  • 9788392865759
  • Z1738

Recenzje czytelników

Słodko-gorzka strona kobiecej przyjaźni

Ocena:
Autor:
Data:
Bohaterki „Cieszę się Twoim szczęściem” to Wendy i Daphne, które znają się jeszcze ze studiów. Od tego czasu minęło kilkanaście lat. Wendy pracuje w lewicowej gazecie, ma męża na rocznym urlopie, który chce spełnić swoje marzenie i napisać scenariusz, chce mieć dziecko lecz nie może zajść w ciążę. Natomiast Daphne nie do końca się układa, piękność z collegu po raz kolejny związana jest z żonatym mężczyzną, nie ma stałej pracy i wciąż budzi swoją przyjaciółkę nocnymi telefonami grożąc ... że odbierze sobie życie.

Pewnego dnia nagle wszystko się zmienia. Daphne zakochuje się, a jej wybranek w końcu jest wolny i nie musi czekać na rozwód. Kolejne zdarzenia następują po sobie bardzo szybko, przeprowadza się do niego, zaręczają się, biorą ślub, będą mieć dziecko. Cała sytuacja niesamowicie negatywnie wpływa na Wendy, której nagle się wydaje że została sama, a każda z przyjaciółek jest szczęśliwsza od niej. W pewnym momencie okazuje się, że nie ma już z nimi o czym rozmawiać, bo wszystko kręci się w około nianiek, pieluch, wózków czy nowego domu z kolejnymi gościnnymi sypialniami. Narastająca zawiść i zazdrość niszczy dotychczasową przyjaźń. Wendy na każdym kroku dopatruje się jakiegoś spisku przeciwko sobie i analizuje swoje życie pod kontem dokonań Daphne. Wszystko co ją do tej pory cieszyło okazuje się nic niewarte, a prawdziwe wartości posiada tylko jej przyjaciółka.

Gorzka opowieść o przyjaźni i jej rozpadzie. Ukazująca jak łatwo zniszczyć związek między przyjaciółkami, jak wiele zawiści i złości pojawia się w relacjach, gdy nagle pieniądze też mają swoje znaczenie. Chciało by się wierzyć, że to fikcja, że to nie była prawdziwa przyjaźń, bo prawdziwiej nie powinno dać się tak łatwo zburzyć. Niestety fikcja nie bierze się sama z siebie, a często jest budowana na rzeczywistych przykładach. Trzeba pamiętać, żeby unikać sytuacji, gdy pozytywne sytuacje w życiu naszych bliskich odbieramy jako wyrządzoną nam krzywdę.

Choć książkę właściwie powinno się nazwać czytadłem, to przekazuje naprawdę bardzo dobry obraz kobiecej przyjaźni. Czyta się szybko i przyjemnie.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

bardzo życiowa

Ocena:
Autor:
Data:
Jak to bywa między kobietami

„Cieszę się Twoim szczęściem” Lucinda Rosenfeld
wyd. Prozami
rok: 2010
str. 296
Ocena: 4/6

Chwila wytchnienia, lekka lektura, odpoczynek dla spracowanego mózgu. Do tego typu lektur z góry zaliczyłam książkę „Cieszę się Twoim szczęściem” autorstwa Lucindy Rosenfeld. Zostawiłam ją sobie na spokojny wieczór, licząc, że połknę ją w całości w ekspresowym tempie. I połknęłam. W całości. Ekspresowo. Tyle, że nie było tak lekko jak się tego spodziewałam ...

Rozpoczęłam lekturę i… zaraz na wstępie natknęłam się na dość bliski mi temat. Stosunkowo młode, bezdzietne małżeństwo i ich nieustające próby powiększenia rodziny. To coraz częściej spotykany problem, a stosunkowo rzadko poruszany jest w literaturze. Przynajmniej w tej, po którą zazwyczaj sięgam. Przystąpiłam więc do czytania z jeszcze większą chęcią. Czy słusznie? Przekonacie się poniżej.

Wendy i Adam są od kilku lat małżeństwem i, jak wspomniałam już wcześniej, pragną dziecka. Ich próby do tej pory spełzły na niczym. Rozpoczęła się niewątpliwa pogoń za tym marzeniem i ucieczka przed pędzącym nieubłaganie czasem. Bo z każdym rokiem, ba, z każdym miesiącem, organizm Wendy starzeje się i zmniejszają się jej szanse na zajście w ciążę. Obliczanie długości cyklu, wyliczanie dni płodnych, ustalanie momentu owulacji, badanie temperatury i … wiele innych, dużo bardziej intymnych szczegółów, na stałe wpisały się w życie opisywanej pary. Przychodzi czas zwątpienia, a do tego… życie najlepszej przyjaciółki Wendy, pięknej kobiety, dotychczas układające się niezupełnie pomyślnie, zaczyna rozkwitać. Daphne zrywa z traktującym ją jak śmiecia żonatym mężczyzną i niemal natychmiast poznaje miłość swojego życia. Dobrze zarabiający, przystojny i wysportowany prokurator, świata niewidzący poza nową dziewczyną, która szybko zostaje jego narzeczoną, a następnie żoną. Na tym jednak nie kończą się zmiany, które dotykają Daphne, bo… dziewczyna zaczyna pomyślnie spełniać marzenia, które dotychczas były domeną Wandy. Czy przyjaźń dziewczyn przetrwa te wszystkie zawirowania? Czy Wandy będzie w stanie zaakceptować nową Daphne? I czy Daphne będzie jeszcze chciała mieć coś wspólnego z Wandy? Jak ułoży się ich przyszłość? Czy da się wyzbyć zazdrości? Czy przyjaźń między kobietami może trwać całe życie i czy nic, nawet największa burza, nie jest w stanie jej zniszczyć? O tym musicie się już przekonać sami, a jedyną możliwością, by to uczynić, jest sięgnięcie po powieść Lucindy Rosenfeld zatytułowanej „Cieszę się Twoim szczęściem”.

Mnie książka się spodobała. Napisana została jasnym i przystępnym językiem, a opisane wydarzenia mogą dotknąć niemal każdego. Tym łatwiej jest więc utożsamić się z którymś z bohaterów. Ja tak właśnie uczyniłam i zapewne dlatego udało mi się tak szybko wspomnianą książkę przeczytać. Choć i bez tej „bliskości” pochłonęłabym tę powieść ekspresowo. Autorka w łatwy i przyjemny sposób przekazuje życiowe prawdy, którymi kierować powinni się wszyscy. Lektura godna uwagi. Polecam przede wszystkim kobietom. Czasem nie doceniamy tego, co mamy. Czasem przepuszczamy szczęście na przejściu dla pieszych, bo nie wierzymy, że może iść do nas. Polecam.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.