Koszyk 0
Opis:
Od wieków kolejni Naznaczeni przechowują moce czterech żywiołów: wody, ognia, ziemi i powietrza. Ich dzieje w znacznym stopniu okrywa tajemnica, ale jedno wiadomo na pewno: romans między dwojgiem Naznaczonych jest zakazany. Niekontrolowane połączenie żywiołów sprowadziłoby na świat chaos i zniszczenie. Megan to powietrze, Adam - woda. Oni są gotowi zaryzykować. Leigh Fallon znów przenosi swoich czytelników na zielone irlandzkie łąki, gdzie splatają się ze sobą magia, los i prawdziwa miłość.
Mniej Więcej
  • Leigh Fallon
  • 2013
  • 0
  • 272
  • *, 9788364297052
  • 9788364297052
  • ZB3VG

Recenzje czytelników

W cieniu żywiołu

Ocena:
Autor:
Data:
„(…) wszyscy mamy w sobie światło i mrok. Z Naznaczonymi sprawa komplikuje się po prostu dlatego, że tutaj ryzyko jest o wiele większe. Ale ani światło, ani mrok nie mogą cię wybrać. To ty podejmujesz wybór.”*

Jakiś czas temu całe twoje życie zmieniło się o trzysta osiemdziesiąt stopni i nic już nie jest takie samo. Poznałaś mężczyznę swojego życia, zakochałaś się i to z wzajemnością. Było pięknie i kolorowo… do czasu aż dowiedziałaś się, że władasz jednym z żywiołów. I tak jak reszta ... masz zadanie do wykonania, zadanie niebezpieczne i wymagające największego poświęcenia…

Megan włada żywiołem powietrza, Adam wody. Ich związek nie może istnieć, ponieważ połączenie się Naznaczonych może być katastroficzne w skutkach. Oni jednak próbują – zbyt mocno się kochają by się poddać i funkcjonować bez siebie. W trakcie przygotowań do połączenia się czterech żywiołów poszukują sposobu na bycie razem i udowodnienie, że ich związek nie zagraża światu. Sami przeciwko innym ludziom, faktom oraz Zakonem, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Jakie będą skutki ich działań i czy dojdzie do połączenia żywiołów?

Po przeczytaniu „Córki żywiołu”, pierwszej części trylogii, wiedziałam, że będę musiała sięgnąć po kontynuację. Po pierwsze, dlatego, że nie lubię porzucać rozpoczętych serii, a po drugie - pierwsza część okazała się być naprawdę dobra i ciekawiło mnie co będzie dalej. Bałam się trochę, że autorka pozostanie w schemacie pierwszego tomu, ale na całe moje szczęście tak się nie stało.

O ile „Córka żywiołu” była trochę cukierkowata i naiwna, z wolno płynącą fabułą (dopiero w kilku ostatnich rozdziałach wydarzenia nabrały tempa), o tyle w „Cieniu żywiołu” to się zmienia. Może nie całkowicie, ale widać znaczną poprawę. W drugiej części fabuła z miejsca nabiera tempa, wydarzenia następują po sobie szybko, ale bez problemu można się w nie wczuć i wyłapać ich sens. Mimo przewidywalności występują niespodziewane oraz zaskakujące zwroty akcji, zakończenie nie jest wcale takie pewne, a niepewność tego co będzie dalej podsyca tylko ciekawość. Ponieważ to romans, wątek ten przeważa w powieści, ale nie irytuje, jak to bywa w większości powieści tego typu. Nie pojawia się schemat trójkąta, nie jest też przesadnie słodko.

Leigh Fallon pomysł na fabułę zaczerpnęła z mitologii celtyckiej, i jak widać rzetelnie przygotowała się do pracy. Tworząc obraz historii Naznaczonych, Zakonu i wszystkim co z tym związane zadbała o wszelkie szczegóły i racjonalne wyjaśnienie tego co było i jest. Wszystko ma swoje podłoże w historii, którą wraz z bohaterami powoli odkrywam. Lubię gdy w powieści są odniesienia do innych źródeł: legendy, stare książki, wspomnienia innych. Dzięki temu powieść mimo wątku fantastycznego nabiera realności i nie mam poczucia, że wszystko czego się dowiaduje wzięło się z powietrza.

Tak jak w pierwszej części, tak i w tej spodobały mi się sylwetki bohaterów. Każdy inny, niby już poznany, ale mający coś w zanadrzu, czym potrafi zaskoczyć. Autorka „dołożyła” sporo nowych postaci i martwiłam się, że wprowadzi to niepotrzebny zamęt do powieści. Książka nie jest w cale taka gruba, a powierzchowne przedstawienie postaci nigdy nie wychodzi na dobre. Tym razem zabieg ten okazał się strzałem w dziesiątkę, bohaterowie, ci nowi, są wykreowani równie dobrze jak ci już mi znani. Każdy miał swoje zadanie do wykonania i małą rolę do odegrania. Nie przeczę, że większa ilość stron mogłaby sprawić, że całość kształtowałaby się jeszcze lepiej, ale tak jak jest, nie jest źle.

„Cień żywiołu” to powieść, która nie jest niczym wybitnym, ani nowym na ryku wydawniczym, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że czyta się ją w ekspresowym tempie i za jednym razem, bez przerywania. Fabuła wciąga od samego początku i trzyma w napięciu, a to, że niektóre momenty były do przewidzenia w ogóle mi nie przeszkadzały. Z ciekawością po raz kolejny zagłębiłam się w świat wymyślony przez powieściopisarkę i obserwowałam poczynania bohaterów. Poznawałam coraz więcej faktów o Naznaczonych, ich historii i bardzo mi się to podobało, bo było widać, że autorka poświęciła dużo czasu na wymyślenie tej całej otoczki. Z przejęciem i zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń trzymając kciuki za to by wszystko poszło dobrze. Podoba mi się styl pisania, którym posługuje się powieściopisarka, jest taki typowo młodzieżowy, ale nie jest „pusty”. Dialogi, jak i opisy sytuacji są okraszone nutką humoru, czasem nawet ironii.

Ogólnie rzecz ujmując uważam, że książka okazała się być bardzo dobrą kontynuacją. Po prostu, tak jak w przypadku pierwszego tomu, tak i teraz nie oczekiwałam czegoś wielkiego - dzięki temu okazało się, że podobała mi się jeszcze bardziej niż „Córka żywiołu”. Niecierpliwie wypatruję zwieńczenia trylogii i liczę, że autorka ponownie mnie zaskoczy – oczywiście pozytywnie.

*str. 140

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2013/11/w-cieniu-zywiou.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Cień żywiołu

Ocena:
Data:
Ludzkie przeznaczenie to jedna z największych tajemnic. Nikt z nas nie wie co jest mu pisane, ale nie przeszkadza to w snuci planów i domysłów. Co jednak gdyby w naszym przeznaczeniu nie było zapisane nic o czy marzymy? Gdyby była tam tylko ciemność i wielka niewiadoma? A przecież może być jeszcze gorzej… To co jest na pisane w przyszłości może nas przecież pozbawić miejsca, które nazywamy domem, zaufania do innych ludzi, przyjaźni, a w końcu także i miłości naszego życia ... Jak sobie z tym poradzić, albo lepiej… jak temu zaradzić?

Długo przyszło nam czekać na kontynuację Córki żywiołu (ponad półtora roku) autorstwa Leigh Fallon, ale wreszcie jest. Dzięki temu ponownie spotkaliśmy się z czwórką nastolatków, którzy zostali pobłogosławieni przez wysłannika bogini Danu, mocami pozwalającymi panować nad żywiołami: ogniem, wodą, ziemią i powietrzem.

Megan włada żywiołem powietrza, natomiast jej chłopak i największa miłość potrafi sprawować kontrolę nad żywiołem wody. Zarówno ich związek jak i miłość kwitną w najlepsze, ale nigdy przecież nie może być za dobrze. W „raju” tej dwójki pojawia się dość znaczący problem… ich żywioły nadmiernie do siebie ciągną co niestety, według prastarych legend, może doprowadzić do największego kataklizmu w dziejach ziemi. Jego wynikiem może być zagłada całej planety. Co więcej, okazuje się, że Meg po przez dotyk może zabierać zarówno Adamowi jak i jego rodzeństwu, energię. Jak wytłumaczyć takie sytuacje? Dlaczego żywioł Megan ciągnie nie tylko do jej ukochanego, ale także do Riana i Aine? Gdyby tych rozterek było mało, Knoksi znowu szykują się do natarcia…

Leigh Fallon urodziła się co prawda w Południowej Afryce, ale całe swoje dzieciństwo i dorosłość spędziła w Irlandii gdzie przenieśli się jej rodzice, gdy pisarka miała zaledwie rok. Po ukończeniu szkoły sporo podróżowała, ale gdy urodziły się jej dzieci postanowiła na stałe osiąść w Irlandii. Wtedy właśnie odkryła, że uwielbia pisać. Córka żywiołu jest jej debiutem, który otwiera równocześnie trylogię Carrier. Natomiast Cień żywiołu jest długo wyczekiwanym tomem drugim.

Przyznam, że z początku nie bardzo mogłam połapać się w historii zawartej w tej części. Niestety tak odległy odstęp pomiędzy tomami nie sprzyja szczegółom zapamiętywanym w trakcie czytania. Wszystko co poznałam i za co polubiłam Córkę żywiołu po prostu znikło, a co za tym idzie, znaczną część czasu lektury jej kontynuacji musiałam poświęcić na ponowne wdrożenie się do świata Megan i jej znajomych. No i oczywiście po raz kolejny musiałam przyswoić sobie kto jest kim i po której stronie stoi. Właśnie w tym miejscu (bohaterowie) ujawniło się moje niezadowolenie, ponieważ o ile w części pierwszej, pisarka nawet się postarała o nakreślenie poszczególnych postaci (notatki z lektury poprzedniego tomu ułatwiają odświeżanie pamięci :P), to tutaj niestety całkiem o tym zapomniała. Zuepłnie tak jakby doszła do wniosku, że przecież już nad tym pracowała, a i czytelnicy już są z nimi zapoznani więc nie warto zbytnio tracić czasu. A szkoda! Bo nawet niewielkie, ponowne zarysowanie bohaterów, znacznie ułatwiłoby „odkurzanie” czytelniczej pamięci.

Na całe szczęście, kiedy doszłam już ze wszystkim do ładu, mogłam spokojnie dać się wciągnąć historii. Niestety moja radość nie trwała długo. Fallon bardzo szybko zaczęła wszystko gmatwać i zapętlać. Wiem, powinien być to przecież jeden z atutów, a nie minusów, bo przecież dzięki temu fabuła staje się ciekawsza. Niestety nie w przypadku Cienia żywiołu, tutaj wyszło to naprawdę dziwnie oraz sztucznie. Nic nie miało sensu, a już na pewno nie wiadomo było dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Innymi słowy mówiąc, cały związek przyczynowo skutkowy po prostu leży i kwiczy. Co jeszcze można zarzucić fabule? Chyba jeszcze tylko to, że jest nad wyraz przewidywalna i dość schematyczna. Po raz kolejny przychodzi nam bowiem czytać o niespełnionej miłości, ponieważ bohaterka ma ważniejszą misję do spełnienia, a jej przeznaczeniem jest uratowanie ludzkości.

Jedyne co mi się chyba podobało w tej książce (oprócz samego pomysłu na wykorzystanie żywiołów i legend) to prosty oraz plastyczny język jakim operuje autorka. Dzięki niemu powieść czyta się błyskawicznie, więc i niesmak tej lektury nie gości u nas zbyt długo.

Podsumowując. Córkę żywiołu naprawdę bardzo polubiłam. Ba! Byłam jej lekturą dość zachwycona. Chyba właśnie dlatego po raz enty ustawiłam poprzeczkę dla kontynuacji, zbyt wysoko. Niestety Cień żywiołu nie sięgnął nawet połowy tego dystansu. A ja mam nauczkę (pewnie tylko na jakiś czas), aby do kolejnych tomów podchodzić z większą ostrożnością i dystansem. W końcu zawsze milej jest dać się pozytywnie zaskoczyć, niż gorzko rozczarować.

http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2013/11/cien-zywioow-leigh-fallon.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena