Koszyk 0
Opis:
Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna Bolał ją brzuch. W biegu, między licznymi zajęciami wpadła do lekarza. To miało być rutynowe badanie. Diagnoza przeraziła wszystkich. Rak złośliwy, z licznymi przerzutami. Walczyła z nim przez ponad dwa lata. Śmiertelna choroba i nieposkromiony apetyt na życie. Joasia cieszyła się każdą chwilą spędzaną z najbliższymi i pisała blog. Była szczęśliwa. Chustka to nie tylko zapis zmagania się z chorobą ... ale przede wszystkim opowieść o wielkiej miłości do synka, Niemęża i życia. To także opowieść o niezwykłym spotkaniu: Joanna, skupiona na pracy bizneswoman, i Niemąż, mężczyzna z przeszłością, skazany i wciąż walczący o swą niewinność. O tym uczuciu i życiowej przemianie on sam napisze w książce "Nieżona". Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna. Otwarcie mówiła o seksie w czasie choroby. Przygotowywała syna na swoją śmierć. Jej blog zdobył ogromną popularność. Wzruszał i przerażał. Czytali go też ci, którzy szukali zwykłego pocieszenia. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Znak
  • miękka
Mniej Więcej
  • Joanna Sałyga, Piotr Sałyga
  • 2013
  • 1
  • 205
  • 140
  • 978-83-240-2101-7
  • 9788324021017
  • ZAXIH

Recenzje czytelników

Do czego potrzebna jest Chustka

Ocena:
Autor:
Data:
Nie czytałam bloga prowadzonego przez Chustkę. Nie słyszałam o niej wcześniej. Widziałam ją tylko na kontrowersyjnym według niektórych zdjęciu do kampanii 1 %, na którym była razem z Magdą Prokopowicz – tylko nie wiedziałam, że to ona. Magdy i Joanny nie ma już wśród nas...

„Chustka” jest książkową wersją bloga prowadzonego przez Joannę Sałygę od momentu postawionej jej diagnozy. Wcześniej pracowała w korporacji, wychowywała Synka, zajęć jej nie brakowało. Rak zmienił wszystko ... choć paradoksalnie przyniósł też coś dobrego dla niej samej – niesamowitą miłość do i od najbliższych, którzy walczyli razem z nią. Pisze o tym nieraz: „dzięki Nim czas choroby stanowi najwspanialsze chwile mojego życia. pławię się w miłości. powtórzę więc raz jeszcze: chwilo, trwaj” (nie wiem, która strona, bo nie ma numeracji, do czego nie mogłam się początkowo przyzwyczaić, podobnie jak do zdań zaczynanych małą literą).

Całość zapisu walki jest równocześnie świadectwem miłości. Joannę otaczają wierni i oddani ludzie, matka, czyli Babcia B., Syn, zwany Giancarlem i Niemąż - potem „nie Niemąż” - Piotr. I przyjaciele. A wirtualnie – „czytacze” bloga, oddający dla niej krew w różnych częściach kraju.

Sam blog miał być dziennikiem pisanym dla Synka. Miał utrwalać codzienne chwile i przypominać szczegóły dla umiejscowienia w czasie ważnych rozmów, wydarzeń. Dla Joanny najważniejsza w wychowaniu była rozmowa. O wszystkim. Nie było dla niej tematów tabu. Tematem, o którym nie rozmawia się z dzieckiem, nie była też dla niej śmierć. Do swojego odejścia chciała go przygotować. To właśnie te momenty były dla mnie szczególnie poruszające. Jak tu wytrzymać, gdy sześciolatek mówi do matki, żeby nie płakała, że się nie poddają i dalej walczą? Serce się ściska, a łzy płyną strumieniem. Śmiech przez łzy wywoływały jego pytania i komentarze, naprawdę mądre dziecko, choć nie takiego dzieciństwa dla niego chciała.

Chustka chciała być przy dojrzewaniu Syna, chciała rozmawiać z nim o wyborze kierunku studiów, chciała zatańczyć na jego weselu w butach z metalowymi flekami. To były jej plany. Wierzyła, że się uda. Chciała żyć. To życie było zawsze najważniejsze, nie choroba, mimo że ta zdominowała te ostatnie chwile. Była pogodzona z losem; na pytanie: dlaczego ona, odpowiadała, że nie ma dobrej odpowiedzi, że widocznie tak miało być. Ja, czytając o jej zmaganiach, jednak je sobie zadawałam. Gdy kolejne wpisy informowały o postępie choroby, o przerzutach, zastanawiałam się, dlaczego to spotyka taką młodą, energiczną osobę? Dlaczego to dotyka kogokolwiek? Strasznie to niesprawiedliwe. „Chustka” mogła być dokumentem zwycięskiej walki, mogła dodawać sił innym, pokazywać, że można wygrać. Niestety tak się nie stało, „rakela” miała inne zamiary. Książka jest relacją z wyniszczającej choroby, ale przede wszystkim opowieścią o miłości, o świadomym umieraniu, o radości życia do końca.

Joanna Sałyga planowała założyć fundację dla osób, które wygrały z rakiem. Nie udało jej się. Fundacja jednak powstała, choć ma inne cele. Dąży do tego, by chorzy nie musieli cierpieć z bólu, żeby byli „zabezpieczeni przeciwbólowo”. Na blogu Chustka informowała o zwiększaniu dawek leków, ale jeszcze bardziej wstrząsające jest to, o czym mowa we wstępie, jak bardzo cierpiała w ostatnich dniach... Fundacja działa po to, by nikt już nie musiał przeżywać czegoś takiego.
„Chustka” zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Przejęła, wzruszyła, ale też rozbawiła; wywołała bunt i postawiła refleksje bez odpowiedzi. Chciałabym napisać, że dzięki niej bardziej doceniam to, co mam, ale wydaje mi się to jakoś nie na miejscu, bo Joanny już nie ma. Mimo że ona sama pisała; „mam myśl dla Was: cieszcie się tym, co macie. może być gorzej”, to jednak na razie jest mi przeraźliwie smutno.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Historia o radości życia

Ocena:
Autor:
Data:
Nie musiałam kupować, bo przecież już to wszystko czytałam. Trafiłam na blog Joanny zupełnie przypadkiem - prawie na początku jego istnienia. Wpadłam na chwilę, zostałam na ponad dwa lata i towarzyszyłam Chustce, a raczej ona mnie, w codzienności. Nie byłam jedyną, która uległa urokowi słów pisanych przez Joannę. Wkrótce blog miał tysiące czytelników zachwyconych kobietą, jej siłą, walką i optymizmem.

Ze wstępu do książki: "To nie był dobry dzień. Znów narzekałam na nadmiar pracy ... Na pogodę. Na... - jak zawsze. Wieczorem otworzyłam blog. I zamknęłam go dopiero po przeczytaniu całości. (...) Pamiętam, że nie mogłam spać. Czy dopiero kiedy zachoruję, zacznę żyć? Czy wiem, co mnie samej sprawia radość? (...) Potem... codziennie podglądałam życie Joanny, uczyłam się od niej sposobu na wykorzystanie każdej chwili. (...) I coraz częściej żyłam."

Pod tymi słowami mogę się podpisać ja i pewnie niejeden czytelnik bloga.

W książce nie zmieściły się komentarze, zdjęcia, wiele wpisów zostało pominiętych, niektóre wątki przemilczane. Ale chciałam mieć ją pod ręką, żeby czasem ustawiała mnie do pionu.

Joanna razem z Magdą Prokopowicz zbierała w 2012 roku w kampanii 1% na cycki, nowe fryzury i dragi. Ale choć nie ma happy endu to nie jest łzawa historia o umieraniu. To historia o radości życia.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.