Koszyk 0
Opis:
Henry Page jeszcze nigdy nie był zakochany. Jest zbyt zajęty. Kończy szkołę średnią i jego energię pochłania zdobycie indeksu przyzwoitej uczelni. A poza tym wreszcie otrzymał stanowisko redaktora naczelnego szkolnej gazety! Nieliczne wolne chwile spędza z przyjaciółmi bądź przy grach komputerowych. I wtedy poznaje Grace Town – nową uczennicę, która nosi za duże męskie ubrania ... podpiera się laską i skrywa pewną dramatyczną tajemnicę… Chemia naszych serc to przezabawny i zarazem niezwykle wzruszający dowód na to, jak słodko-gorzka bywa pierwsza miłość. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Krystal Sutherland
  • 2016
  • 288
  • 205
  • 135
  • 9788327155788
  • 9788327155788
  • ZDFW9
  • 17-99 lat

Recenzje czytelników

rozterki miłosne

Ocena:
Autor:
Data:
Grace Town odznacza w tej książce mocne piętno i dopiero przy końcu tej niepozornej książki, dowiecie się czym naprawdę jest nieszablonowe podejście do literatury. To taka bohaterka, którą ma się ochotę potrząsnąć, a nawet dać w twarz za to, jakim jest człowiekiem, ale ostatecznie trzeba ją w pełni poznać, by móc ją zrozumieć. Henry to już inna bajka i chociaż jest to jego historia, to jednak gdzieś nam umyka, jest w pewien sposób oryginalny, za sprawą swoich wypowiedzi ... ale ciągle mu współczujemy, a raczej ja mu współczułam.

Poznajemy Chemię naszych serc z perspektywy nastoletniego chłopaka, dlatego też jest ona wyjątkowa, ze względu na jego przemyślenia. Uważajcie, piękna okładka nie zawsze oznacza pięknej historii, a zakończenie? Warto na nie czekać, tylko tyle napiszę.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

amandaasays.blogspot.com

Ocena:
Autor:
Data:
5 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO PRZECZYTAĆ CHEMIĘ NASZYCH SERC
1. BOHATEROWIE
Po raz pierwszy od dawna trafiłam na książkę, w której polubiłam wszystkich bohaterów. Nawet, jeśli często było im daleko do ideału. Krystal Sutherland z niezwykłą zręcznością wykreowała postacie z krwi i kości, bez śladów papierowości czy jakiejkolwiek sztuczności. One naprawdę żyją na kartach powieści, a ja żyłam wraz z nimi, śmiejąc się z ich żartów i wzruszając, gdy im było ciężko. Henry Page ... nasz główny bohater i narrator w jednym, był cudnym nerdem, który odkrywał uroki, ale i cienie pierwszej miłości, marząc o takim uczuciu, jakie połączyło jego rodziców. Swoją drogą, byli oni niezwykle jaskrawymi i niejednoznacznymi postaciami. Do pakietu dorzucić pozostało tylko jego siostrę Sadie, o której szkolnych wyczynach nadal krążyły legendy. Warto też wspomnieć o Loli i Murray'u, bo to zdecydowanie przyjaciele, jakich chcielibyście mieć. I na koniec Grace Town - nasza jedna wielka tajemnica. Podobało mi się to, jak autorka ją wykreowała. Była taka... prawdziwa. I chociaż teraz może to zabrzmieć dziwnie, to jednak po przeczytaniu Chemii naszych serc, myślę, że zrozumiecie, o co mi chodziło.

2. HUMOR
W książce nie brakuje zabawnych dialogów i sytuacji. Relacje Henry-rodzice oraz Henry-przyjaciele, często pełne były zdrowego i co najważniejsze - nieprzesadzonego humoru. Lektura dostarczyła mi sporo uśmiechu, nie bagatelizując jednak poważniejszych spraw, które przewijały się w treści. Sądzę, że autorka świetnie wypośrodkowała klimat tej powieści, nadając jej słodko-gorzki charakter. I przyznam, że uważam to za wielką zaletę Chemii naszych serc, gdyż właśnie dzięki tej mieszance humoru i smutniejszych momentów tak dobrze mi się tę książkę czytało.

3. WZRUSZENIA
No właśnie, wspomniałam o wzruszeniach, bo i takie uczucia towarzyszyły mi w trakcie lektury. Już po przeczytaniu opisu (który swoją drogą idealnie odzwierciedla fabułę i czuję, że nie ma potrzeby dodawać tu czegoś więcej, bo reszta byłaby już spoilerem) czułam, że takowe się pojawią. Bo czy nie wydaje się Wam, że w tym opisie czai się jakaś tragedia, która ma nas na koniec sponiewierać? I przyznam, że obawiałam się tu schematu, co do tego, co przytrafiło się Grace i w pewnym sensie jakiś schemat się pojawił, jednak autorka potraktowała go jak modelinę i nadała mu swój własny kształt, przez co jakakolwiek powtarzalność, jeśli już się w małym stopniu pojawiła, nie zwracała zbyt wielkiej uwagi, bo to, jak cała sytuacja wpłynęła na Grace, było zdecydowanie ważniejsze. Sutherland pokazała mi swoją własną wizję smutku - taką, jakiej chyba jeszcze w literaturze nie spotkałam i doceniam, że pokusiła się właśnie o poruszenie takiego tematu, bo zrobiła to naprawdę z wyczuciem.

4. MIŁOŚĆ
Nie będę ukrywała, że ta historia w dużej mierze jest o miłości. O różnych jej rodzajach - o tej pierwszej, o tej, która przeminęła, lub dopiero przeminie i tej, która gdzieś zniknęła z biegiem lat. I chociaż na początku zaskoczyło mnie podejście autorki ogólnie do miłości i to, w jaki sposób ją wytłumaczyła, posługując się do tego postacią Sadie, to przyznam, że coś w tych jej słowach jest. Nie chcę jednak przytaczać tutaj tej myśli, bo ogromną przyjemność sprawiło mi poznawanie jej na kartach powieści i nie chcę i Wam tego odbierać, więc dodam tylko, że ma ona powiązanie z tytułem powieści. Co się zaś tyczy uczucia rodzącego się między Henrym i Grace, bo to ono jest głównym wątkiem tej historii - było w pewien sposób urocze (ale bez obawy o cukrzycę), ale i smutne, ze względu na całą otoczkę, jaka pojawiła się wokół. I niezwykle podobało mi się to, jak autorka poprowadziła ten wątek, ale również to, w jaki sposób doprowadziła do zakończenia powieści. Wybrała nieco ryzykowne wyjście, bo pewnie nie wszyscy będą z niego zadowoleni, jednak ja jestem nim w pełni usatysfakcjonowana.

5. TO COŚ WIĘCEJ NIŻ ZWYKŁA MŁODZIEŻÓWKA
Wiem, że tym stwierdzeniem mogę niektórych zadziwić, bo debiutancka powieść Krystal Sutherland to jednak historia o miłości i przeżyciach siedemnastolatków, ale zdecydowanie uważam, że nie powinno się jej zamykać w kręgu lektur ściśle dla młodzieży, bo porusza także sprawy, które trafią również do nieco doroślejszego odbiorcy. To piękna historia o uczuciach, stracie i odkupieniu, obleczona w lekką i przyjemną formę opowiastki o nastolatkach tworzących szkolną gazetkę i przeżywających pierwsze miłostki. Pokazuje trudy radzenia sobie w życiu, kiedy myślimy, że to już koniec i nic dobrego nie może nas spotkać. Wskazuje, że nie każda miłość, która wydaje nam się piękna, jest taka naprawdę oraz że nad statusem bratnich dusz trzeba cały czas pracować, by nie spocząć na laurach. A przede wszystkim uczy, że trzeba sobie przebaczyć, by ruszyć dalej.

PODSUMOWUJĄC
Będę z Wami szczera - nie spodziewałam się, że Chemia naszych serc aż tak mnie zachwyci. Myślałam, że będzie to raczej lekka książka na poprawę humoru, a jednak było to coś więcej. Śmiałam się i wzruszałam, chociaż ostatecznego potoku łez się nie doczekałam. Przepadłam, zagłębiając się w losy bohaterów i odkrywając z każdą stroną ich tajemnice i uczucia. Co najważniejsze, wyniosłam też z tej lektury jakąś lekcję i skłoniła mnie ona do pewnych przemyśleń. Jestem absolutnie pod jej urokiem i serdecznie Wam ją polecam, czekając jednocześnie na więcej informacji dotyczących ekranizacji oraz kolejnej powieści autorki.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena