Koszyk 0
Opis:
"Prozatorskie zapiski Mirona Białoszewskiego pochodzą z okresu od czerwca 1975 roku do czerwca roku 1976. Obszerne fragmenty tej prozy miały być początkowo opublikowane w tomie Rozkurz. Książka ta jednak w efekcie została rozbudowana o inne części składowe, część zatytułowana Chamowo stała się jedynie esencjonalną pigułką, zwięzłym wyciągiem z owych dziennikowych zapisów. Całość pozostała w wydawnictwie, „do druku po śmierci”, jak mówił autor ... Rok 1975 to istotny okres w życiu poety. Po przebytym pod koniec 1974 roku zawale serca wiele czasu spędza on w szpitalu i sanatoriach. W połowie 1975 roku wyprowadza się ze swego „starego gniazda”, mieszkania na placu Dąbrowskiego, i zamieszkuje na 9. piętrze nowo powstałego mrówkowca, wielkiego bloku na peryferiach Saskiej Kępy zwanych przez dawniejszych mieszkańców dzielnicy Chamowem. Nowe miejsce przynosi eksplozję twórczą; po latach „życia na leżąco” poeta zaczyna chodzić. Odwiedza zaprzyjaźnionych ludzi i miejsca w lewobrzeżnej Warszawie; wiele też spaceruje po prawej stronie Wisły. Stara się ją poznać, oswoić i polubić. Z wielką ciekawością obserwuje i notuje to, co dla niej specyficzne. Życie „blokowego pustelnika” bywa także bardzo męczące. Niezwykły dokument zapisywany chwila po chwili, krok po kroku, „tu i teraz”. Życie w tamtych czasach na pograniczu miasta i peryferii powraca do nas podczas lektury w całej swej niepowtarzalności, w nieustannym stawaniu się i zanikaniu. *** Ta proza dziwnie się mieni. „Chamowo” kartkowane może się wydać błahe i nudne, ale gdy tylko zaczniemy czytać w jakimkolwiek miejscu, wejdziemy do środka, złapiemy rytm – zostaniemy uwiedzeni, przytrzymani jak przez Szeherezadę, która nie chce przerwać opowieści, bo wie, że gdyją skończy, zginie. Tak samo Miron łączy w swoim opowiadaniu wszystko ze wszystkim. Opowiada, żeby żyć. Jego euforia jest ucieczką od pustki. Jest w tej książce moment natchniony, jedna z najwspanialszych definicji literatury: „5 maja, środa. Słońce, zimno, jasno, wieje. Wróciłem zmęczony. Nastawiłem babę z Mozartem i od razu przypomniało mi się tyle przeżyć z Mozartem, że nic nie da się już odwołać (...). Pootwierałem pierwszy raz po zimie okna od pokoju. Wywiesiłem się z dziewiątego piętra w dół. Ile ludzi, dzieci, huśtawka, trawki, podlatuje piesek, niucha, pewnie urodzony w styczniu, w lutym. W piaskownicy dzieci. Małe, mało. Jedno aż nieporadne. Co ono z tego ma? Czy ma? I ile? I nagle wypatrzyłem tę piaskownicę napadem całego uczucia. Ogromnie dużo ma. Nie wie co, ale całe jest w piachu. W obijaniu ręką o deskę, o ciepło. O tak, pamiętam, jakbym tam spadł, jak w niebo, w ten piasek, grzebał się. I całe to małe towarzystwo nie liczy czasu. Zrobiła się z miejsca wieczność. Czas wisi. Czas jest odłożony. Już zwyciężony Ale racja. Za ileś to ten piesek nie będzie tak w tym szczęściu. I to dziecko też nie. Zmienią się, odmienia z czasem (...). To tyle, co ja go teraz potrzymam w ręku nad podwórkiem. Wisi. Porozumienie. Ma dwa końce, ale jeden koniec utopiony w żywiole oddalenia, niezłapania. To tak i z Mozartem. On nadawał mi wtedy, teraz ja odbieram. Trzymam za ten koniec, tamten utopiony. Więcej się nie da”. W tym momencie Miron jest Mozartem, który „nadaje”, zatrzymuje moment wieczności, a my, żyjący, trzymamy drugi koniec nitki. Wychylenie się z okna, które w innym wierszu kojarzy się z samobójstwem, tu staje się pochwałą bytu. Miron, unikający słowa miłość, nazywa to „czułością wszystkiego”. Niebem jest ta piaskownica z dziećmi, doznana i zapisana chwila, która tworzy komitywę z czytelnikiem, porozumienie ponad nicością. (...) Sam Białoszewski wydaje się kimś przezroczystym. Dziwne, ale mimo 13 lat znajomości właściwie nie pamiętam, jaki był. Zniknął w swoim pisaniu. Każdy, kto go czyta, jego oczami patrzy na świat. Kiedy opisuje świt nad Warszawą, rozpływa się w tym widoku jakby opisywał pustkę po sobie. Oto literatura czysta, bezinteresowna, ale mająca znamię konieczności – tak głęboko wniknąć w swoje doznania, żeby się przebić na drugą stronę, oderwać się od siebie, zniknąć, wtopić w pejzaż Chamowa . Tadeusz Sobolewski, „Gazeta Wyborcza” Białoszewski potrafił stopić świat, język i własną narrację w jedną całość. Trudno znaleźć w polskiej literaturze innego tak konsekwentnego, osobnego, czułego na rzeczywistość pisarza. (...) Trudno po latach powiedzieć coś odkrywczego o pisarstwie Białoszewskiego – jest ono jedyne w swoim rodzaju, naiwne i genialne zarazem. Mamy do czynienia z narratorem, który bywa jednocześnie maksymalnie otwarty i całkowicie zamknięty – otwarty na świat sen-sualnych doznań, potocznych sytuacji, na ciągły, nieprzerwany nurt życia. Zamknięty zaś na wszystko to, co go nie interesuje – na skrajne emocje, politykę, urzędy. Białoszewski czuwa nocami, ucieka od dnia, zatrzaskuje się w swoich automatyzmach, powtarzalnych motywach – w obserwacji, nasłuchiwaniu, wychwytywaniu fragmentów dialogów, puszczaniu płyt. jeżdżeniu po Warszawie pustymi autobusami, włóczeniu się po peryferyjnych łąkach. Choć wciąż spotyka się z ludźmi, są oni bardziej fragmentami jego własnego, wewnętrznego pejzażu niż integralnymi bohaterami opowieści. Białoszewskiemu udało się idealnie stopić język z rzeczywistością, wyczyścić go z frazeologii, konwencji, metafor, przyzwyczajeń, a nawet ze stylu. Białoszewski staje się swoim językiem, a język staje się światem – pomiędzy nimi nie ma żadnych barier. Czytanie „Chamowa” (koniecznie w małych porcjach) daje podobne wrażenie, co obcowanie z klasyczną japońską poezją, dążącą do zatarcia „ja”, drążącą samą istotę bytu. Białoszewski jest zen . Piotr Kofta, „Dziennik” Po trzydziestu latach od napisania ukazuje się „Chamowo”. Warto było czekać. Poetycki niby-dziennik Mirona Białoszewskiego to frapująca opowieść o doświadczeniu obcości, oswajaniu miejsca i jedna z najciekawszych książek o fenomenie blokowiska." Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Miron Białoszewski
  • 2009
  • 388
  • 203
  • 128
  • 978-83-06-03226-0
  • 9788306032260
  • X6676

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.