Koszyk 0
Opis:
Od czasu gdy przed trzydziestu pięciu laty ukazał się jego pierwszy zbiór opowiadań „Nocna zmiana”, Stephen King olśniewa czytelników swoim darem tworzenia krótkiej prozy. W „Bazarze złych snów” zebrał swoje najnowsze opowiadania. Każdy utwór poprzedzony jest krótkim wstępem przedstawiającym jego genezę.Teksty zawarte w tym zbiorze mają wspólne motywy: zagadnienia moralnoś ... ci, życia pozagrobowego, winy i kary, pytanie, co zrobilibyśmy inaczej, gdybyśmy mogli zajrzeć w przyszłość lub naprawić błędy popełnione w przeszłości. „Życie po życiu” to historia o człowieku, który umarł na raka okrężnicy i raz po raz przeżywa swoje życie na nowo, powtarzając te same błędy. W kilku opowiadaniach występują postacie, które u kresu życia rozpamiętują swoje zbrodnie i występki. Inne utwory pokazują, jak to jest, kiedy ktoś odkryje w sobie nadprzyrodzone moce – jak felietonista z „Nekrologów”, który zabija ludzi, pisząc ich nekrologi, czy stary sędzia w „Wydmie”, który w dzieciństwie pływał kajakiem na opuszczoną wyspę i widział wypisane na piasku nazwiska nieszczęśników, którzy potem umierali w tragicznych okolicznościach. W „Moralności” King opisuje rozpad małżeństwa i życia dwojga ludzi po tym, jak zawierają oni iście diabelski pakt, który początkowo wydaje się całkiem korzystny.Imponujące, mrożące krew w żyłach, wciągające bez reszty opowiadania z „Bazaru złych snów” są jednym z najpiękniejszych darów Kinga dla jego czytelników. „Powstały specjalnie dla Ciebie” – pisze autor. „Jeśli chcesz, możesz je obejrzeć z bliska, ale ostrzegam, bądź ostrożny. Niektóre z nich mają kły”.Stephen King jest autorem ponad pięćdziesięciu książek, z których wszystkie stały się światowymi bestsellerami. Najnowszymi pozycjami w jego dorobku są „Znalezione nie kradzione”, „Przebudzenie”, „Pan Mercedes” (nagrodzona w 2015 roku Edgar Award dla najlepszej powieści), „Doktor Sen” i „Pod kopułą”, na podstawie której powstał popularny serial. Jego powieść „Dallas ’63” trafiła na listę dziesięciu najlepszych książek roku 2011 opublikowaną przez „New York Times Book Review” i otrzymała nagrodę „Los Angeles Times” w kategorii Kryminał/Thriller. W 2003 roku Stephen King został odznaczony przyznawanym przez Narodową Fundację Książek medalem za wybitny wkład w literaturę amerykańską. Mieszka w Bangor w stanie Maine ze swoją żoną, powieściopisarką Tabithą King. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Stephen King
  • 2015
  • 670
  • 202
  • 143
  • *, 978838069-174-2
  • 9788380691742
  • ZCX3S

Recenzje czytelników

Bazar, na którym złe sny się spełniają

Ocena:
Autor:
Data:
Wyobrażam sobie, że jedną z najtrudniejszych rzeczy dla pisarza jest wybór tytułu książki. Szczególnie jeśli sama treść nie narzuca go w naturalny sposób. Stephen King, nadając swojemu najnowszemu zbiorowi opowiadań tytuł 'Bazar złych snów' trafił dokładnie tam gdzie trzeba. Istotnie jest to bazar. Jak na każdym bazarze natomiast, trafić można rzeczy stare i nowe, lepsze i gorsze, prawdziwe perełki i nieudolne podróbki...

Staram się być najbardziej obiektywnym jak tylko potrafię ... Cały zbiór jest świetnym kawałkiem literatury, ale King - i to chyba nie jest zaskoczenie - jest dość nierówny. Znalazłem zatem na bazarze pozycje, które bardziej mnie zaciekawiły, oraz takie które oceniam zupełnie przeciętnie.

Jest w tym zbiorze jednak jedna rzecz, która według mnie, nie podlega krytyce. A chodzi mi o wstępy i komentarze autora, którymi to opatrzone jest każde z opowiadań. W mojej ocenie wszystkie razem i każdy z osobna jest godny najwyższej uwagi. Myślę, że każdy kto ma choć odrobinę praktyki z Królem, wie o czym mówię.

Mimo, że nie jestem zachwycony tą pozycją, nie czytałem jej z zapartym tchem i nie zarwałem żadnej nocy to uważam, że książka jest godna polecenia. Szczególnie dla osób, które konwencję Kinga znają i lubią. Według mnie, nie jest to jednak książka, z którą należy zacząć z Kingiem przygodę czytelniczą. Niedoświadczony czytelnik może bowiem nie zauważyć drugiego (często i trzeciego) dna, które autor serwuje nam często w dość sprytny i niekoniecznie od razu widoczny sposób.

Jedno, czego na pewno nie można Kingowi odmówić to pomysły - nie mam pojęcia skąd on je bierze, ale są wyśmienite. Natomiast płynność, z jaką wplata je w zwykłe, prostolinijne życie swoich bohaterów to jest absolutne mistrzostwo świata.

Zapraszam na bazar, bo na tym bazarze każdy znajdzie coś dla siebie, a złe sny się sprawdzają ;)



Poniżej zamieszczam parę zdań na temat każdego z opowiadań:



130 Kilometr
Pierwsze opowiadanie, jakie znajdziemy w zbiorze to "130 kilometr". Autor w przedmowie dość jasno wyraził pomysł i motywy, jakie przyświecały mu podczas wymyślania tej opowieści. Ja dodam od siebie, że jest to opowiadanie wygląda trochę jak romans "Christine" z "Buick8". Mamy zapuszczony parking z nieczynną od lat restauracją, które znajdują się przy uczęszczanej autostradzie. Na parking zajeżdża - stylem z Buick8 - bliżej niesprecyzowane kombi, które... jest cholernie głodne!

Jak zwykle treści nie zdradzę - ot taka zasada, kaprys... Niemniej jednak mogę powiedzieć, że mimo interesującej fabuły, nie będzie to moje ulubione opowiadanie. Oczywiście pomysł jest mistrzowski. Nie można się też przyczepić do wykonania. Grozy jednak w tej historii nie odczułem. W mojej ocenie "130 kilometr" to wynik idei, która tak długo kiełkowała w umyśle pisarza, że wyszła na świat już odrobinę przekwitła...

Jedno jest pewne... Zanim zatrzymasz się w trasie, bo zobaczysz samochód, którego kierowca potencjalnie potrzebuje pomocy, zastanów się dwa razy ;)



Premium harmony
Pierwsze co rzuca mi się w oczy to fantastycznie i przewrotnie dobrany tytuł do tego krótkiego opowiadania. Zawsze też podkreślałem, że King ma niebywały talent do obserwacji prozy życia. Tam gdzie większość twórców popada w patetyzm, King - jak Max Kolonko - mówi jak jest ;)

Historyjka traktuje o małżeństwie, które przeżywa coś na wzór 'zmęczenia materiału'. Kobieta umiera, a autor kładzie nacisk na procesy myślowe zachodzące u mężczyzny.

Opowiadanie ma zaledwie parę stron, ale perfekcyjnie oddaje to, jak bardzo niekontrolowalny jest strumień ludzkiej świadomości i jak wydarzenie, które powinno zapełnić myśli w 100%, nie jest w stanie przebić się przez tysiące różnych myślowych dygresji. Mówi też o tym, że bez względu na wszystko mózg zazwyczaj próbuje do nas mówić swoistym językiem korzyści. Być może to taki mechanizm obronny...

Ocenić tego faceta może każdy wg własnej miary - pozostawiam to Wam. A o zmarłych należy mówić dobrze, albo wcale.

Podobało mi się.



Batman i Robin wdają się w scysję
Tym razem będzie krótko...

Lubię Kinga emocjonalnego, lubię Kinga przemytnika, lubię Kinga malarza, który swój malowany słowem obraz wykonuje w taki sposób, że aby dojrzeć prawdziwy sens, trzeba się mocno od niego oddalić i spojrzeć raz jeszcze.

To opowiadanie dla jednych będzie przedstawieniem dość typowej dziś agresji komunikacyjnej - każdy z kierowców to zna, chociaż to Rosjanie chyba przodują w przekuwaniu jej na rękoczyny na środku skrzyżowań ;) Dla innych z kolei, będzie to opowieść o wspaniałej relacji syna z chorym na alzheimera ojcem.

Od Was zależy, który z tych obrazów wolicie oglądać. Moim zdaniem warto oba, z przewagą tego drugiego ;)



Wredny dzieciak
I to jest stary dobry King - niestety nie mam informacji, czy to opowiadanie jest świeże, czy też przeleżało lata z innymi, niepublikowanymi do tej pory, ale czuć w nim rękę mistrza.

"Wredny dzieciak" to trochę "To" w pigułce (albo przynajmniej podobna siła). Co prawda nie mamy klauna, ale jest mały, wredny, gruby gówniarz, który z parszywym uśmiechem zabiera bohaterowi wszystkich, na których mu zależy.

Opowieść jest zagnieżdżona - to także typowe dla Kinga. W tym wypadku bohater, na tydzień przed egzekucją, opowiada o tym jak doszło do tego, że siedzi w celi śmierci i czeka na wyrok.

Ale jak zwykle jest drugie dno - dzieciak istniał, to pewne. Pozostają jednak pytania... Pozostaje pytanie, czy jeden uczynek ma prawo przekreślić całe żywot dobrego i troskliwego człowieka. Pozostaje pytanie czy każdy z nas w swoim otoczeniu nie ma kogoś, kto ma klucz do naszego brzucha i z głupim uśmiechem na ustach wykorzystuje go, aby przy każdej okazji boleśnie wyprostować nam jelita - ot tak, dla zwykłej satysfakcji. A człowiek wtedy myśli tylko o tym, aby posłać takiej osobie kulkę między oczy...

Pytanie na ile to pozostaje tylko w sferze myśli to już inna sprawa :)



Śmierć
Króciutkie opowiadanie, to i z mojej strony tylko 'dwa słowa'.

Stara Ameryka, zabójstwo dziecka, dowodów brak, sąd objazdowy i poczciwy wioskowy głupek skazany na śmierć na stryczku.

King pokazał, że jest w stanie wyprowadzić mnie na manowce nawet na kilku stronach - tyle w temacie.



Wydma
O tak! Uwielbiam takie teksty. King jest przebiegły, bardzo przebiegły :) Kolejne opowiadanie, które ma zaledwie parę stron. Tym razem pojawia się magia.

To opowiadanie to fantastycznie rozegrana partia szachów, po której wygrany jedyne co może zrobić, to uraczyć drugą stronę ledwie widocznym, ironicznym uśmiechem - przecież wiedział, że wygra zanim w ogóle rozłożyli figury :)

Kto przeczyta, to powinien zrozumieć moje porównanie :)



Kościół z kości
To nie opowiadanie, to poemat. Poemat ma to do siebie, że jego prawdziwą siłą jest ekspresja. Jeśli ktoś jest mało ekspresyjny - tak jak ja - to czytanie poematów jest dość... nudnawe. Co innego, gdyby ktoś zechciał ten poemat zaprezentować publicznie - ze wszystkimi koniecznymi akcentami, ruchami mimicznymi, może nawet nieplanowanym pluciem, podczas wygłaszania należytym krzykiem odpowiednich słów.

Mimo to, "Kościół z kości" jest perełką językową, a klimatem, wyobraźcie sobie, przypomina mi twórczość Stanisława Staszewskiego.



Moralność
King często porusza temat moralności, jakby chciał powiedzieć: Hej hipokryto! Choćbyś nie wiem jak się starał mieć się za czystego, wiedz że i w tobie czai się zło. I prędzej czy później to zło z Ciebie wyjdzie - potrzeba tylko odpowiedniego aktywatora... Albo 'motywatora'.

Opowiadanie trochę w stylu niemoralnej propozycji, z tym że nie chodzi tym razem o seks (a może jednak?)

"Moralność" to bardzo dobra historia z drugim, albo i trzecim dnem.



Życie po życiu
Dobrze się składa, że te dwa opowiadania opisuję razem. King nie raz, nie dwa wraca do koncepcji koła życia, w którym zawsze, wszystko w odpowiednim czasie wraca do punktu wyjścia. W "Życie po życiu", King zadaje pytanie co jeśli przeżywamy nasze życie raz po raz, dokładnie tak samo, w tym samym i bez pamięci o poprzednim. Nie możemy zatem w żaden sposób naprawić swoich poprzednich błędów.

Pytanie jest o tyle trudne, że autor stawia tezę, że w punkcie pomiędzy życiem, a śmiercią mamy jednak wpływ na jedną, jedyną, kluczową decyzję - czy zaczynamy od nowa, czy kończymy ten cyrk na wieki.



UR
"UR" jest nieco dłuższym opowiadaniem, o bardzo ciekawej fabule i dużym nawiązaniu do Mrocznej Wieży.
Tak jak w cyklu, King stawia tezę światów równoległych, które toczą się własnym biegiem, aczkolwiek nie zawsze inaczej. I tym razem autor stara się nas zaangażować w poszukiwanie odpowiedzi na pytanie jak niewielki epizod może wpłynąć na przyszłość, oraz czy gdybyśmy mogli na przyszłość wpłynąć, to czy byłoby to korzystne. Dochodzi to tego kwestia emocji i ludzkiego egoizmu. Czy bylibyśmy w stanie powstrzymać się przed zmianą przyszłości na naszą korzyść, mając świadomość, że nasza decyzja może w perspektywie czasu, kosztować ludzkość bardzo wiele.

Uważam, że tego opowiadania mogłaby rozwinąć się bardzo ciekawa pełnoprawna powieść.



Herman Wouk jeszcze żyje
Ot, proza życia. Jedni potrafią znaleźć szczęście, inni nie. Ci którzy tego nie potrafią, często fundują sobie ostatnią rozrywkę przed tym co nieuniknione. Coś, jak ostatni pełny oddech przed ostatnim ruchem serca. Nie wiem czy kojarzycie film 'Zapach kobiety' z Al'em Pacino, który wybiera się - jak mu się wydawało - w swoją ostatnią podróż. Film jest genialny, wielowymiarowy, a skojarzył mi się z tym opowiadaniem nie bez powodu. Podobnie, chociaż ciężko ocenić czy z rozmysłem, dwie kobiety zabierają dzieciaki i wybierają się na wycieczkę wynajętym samochodem.

Tym razem King rezygnuje z nadrealności. Jest realnie, aż do bólu. I smutno, koniec końców.



Kiepskie samopoczucie
King tańczy ze śmiercią tak, jak niewidomy pułkownik tańczył tango z piękną nieznajomą we wspomnianym wcześniej filmie. Ponieważ sam pracuję w reklamie i ponieważ sam muszę ćwiczyć swoją wyobraźnię i kreatywność, to bardzo ta historia do mnie przemawia. Dodatkowo, gdyby ktoś spotkał się kiedyś z psychologicznym terminem 'wyparcia', to w tym opowiadaniu znajdzie wybitnie trafne wyjaśnienie na czym to polega.

Wydaje mi się, że to co się stało w tej historii jest znacznie bardziej powszechne, niż można by sądzić. Nie trwa dni, ale chwilę... parę minut, może godzinę, dwie... Ten intymny moment ostatniego pożegnania, zanim chwycisz za telefon i wezwiesz kogo trzeba...

Bardzo dobre i głębokie opowiadanie, moim zdaniem!



Billy Blokada
Kiedyś, chyba przy okazji Mrocznej Wieży, napisałem, że gdyby King napisał listę zakupów, to również czytało by się to z przyjemnością. To opowiadanie to relacja starego już pomocnika drużyny baseball'owej. Drużyna z powodu braku dwóch kluczowych graczy była zmuszona 'na szybko' zwerbować kogoś na zastępstwo. Na tą okoliczność, do drużyny dochodzi dość specyficzny i wycofany młody człowiek i... zaczyna odnosić nieprawdopodobne sukcesy.

King serwuje nam mnóstwo opisów i szczegółów dotyczących meczy baseball'u, i trzeba przyznać, że robi to w na tyle ciekawy sposób, że czytelnik nie powinien się nudzić - nawet jeśli ta gra to dla niego czarna magia.

Oczywiście historia nie jest taka prosta, ale z uwagi na niechęć do spojlerów, mogę Was tylko zachęcić do zapoznania się z tym tekstem i odkrycia przebiegu tych sportowych wydarzeń.



Pan Ciacho
Jestem pod wielkim wrażeniem z jakim szacunkiem i czułością Stephen porusza temat starości i godnej śmierci. Opowiadanie dzieje się w domu spokojnej starości, w grupie dobrych, wiekowych przyjaciół. Jest bardzo krótkie, więc ciężko napisać więcej, nie zdradzając nadto fabuły.

Osobiście jednak zgadzam się z Królem w jednej kwestii - też kiedyś widziałem kogoś zupełnie przypadkowo, przelotnie i pamiętam to do dziś. I być może to właśnie ta osoba po mnie przyjdzie, jak nadejdzie czas.



Tommy
Drugi i ostatni w zbiorze poemat, napisany dla szkolnego kolegi z latami sześćdziesiątymi w tle. Generalnie podtrzymuję, to co napisałem przy okazji Kościoła z kości. Poemat nabiera życia poprzez deklamację. Jeśli będziesz odpowiednio wokalizować podczas czytania, to jest to kawał dobrej sztuki literackiej. Jeśli nie, może wydać się nudnym.



Zielony bożek cierpienia
Ha! Świetne opowiadanie z odpowiednim suspensem. Takie teksty u Króla lubię najbardziej. Odrobina nadrealności, pokazująca siłę wiary - takie jest moje odczucie. Krezus po bardzo poważnym wypadku, z którego cudem wyszedł żywy, zaprasza do siebie tajemniczego człowieka, który ma wypędzić z niego wszechobecny ból. "Zielony bożek cierpienia" to bardzo zgrabny i trzymający w napięciu tekst, poruszający jak zwykle kilka ważnych, życiowych kwestii.



Ten autobus to inny świat
Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyście przypadkiem, przez sekundę, może dwie, zobaczyli coś okropnego lub niedorzecznego. Zbyt krótko, by już po minucie być pewnym, że to na pewno się stało, ale wystarczająco długo, aby nie móc się tego obrazu pozbyć. Pikanterii całej sprawie dodaje wrażenie, że nikt poza wami tego zdarzenia nie widział. Jakie by to było uczucie? Jakie emocje by wami targały? Ta historia, mimo że bardzo krótka to naprawdę godna Kinga.



Nekrologi
Wydaje się, że najlepsze King zostawił na koniec. Jeśli pamiętacie jak główny bohater w "Ręka mistrza", malując wywoływał pewne zdarzenia, to w tej opowieści doświadczycie czegoś podobnego. Tym razem nie chodzi jednak o rozwiązanie zagadki sprzed lat, ale o bardzo niedaleką przyszłość. Przyszłość, która nastąpi zaraz po zakończeniu dzieła przez twórcę. A że całość jest trochę komediowa? Cóż - King mawia, że humor i horror to bliźnięta :)



Pijackie fajerwerki
Niezdrowa rywalizacja generuje taki sam efekt jak kula śniegowa. Po przekroczeniu krytycznej masy, nie sposób jej zatrzymać, póki nie roztrzaska się o skałę, miażdżąc przy okazji kilka osłupiałych istnień. W przypadku tej historii mamy do czynienia z dość kuriozalnym wyścigiem zbrojeń na fajerwerki, który w efekcie kończy się spektakularnym bum. Co ciekawe, nikt w tej historii nie ucierpiał, co nie jest znów takie dla autora typowe :)



Letni grom
Jak zakończyć zbiór, jeśli nie końcem ostatecznym? Świat po kataklizmie nuklearnym. Po Ameryce krążą jeszcze jakieś niedobitki z objawami choroby popromiennej. Wśród nich dwie osoby i pies, którzy są bohaterami tego opowiadania. Tym razem nie ma happy endu, ale w mojej ocenie autor chciał pokazać, że marzenia warto spełniać nawet jeśli wszystko stracone, a psia miłość warta jest więcej niż cokolwiek innego.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

KRÓLEWSKI STRAGAN Z HORRORAMI

Ocena:
Autor:
Data:
King to przede wszystkim autor długich (i to bardzo) powieści. Jednak co i rusz publikuje to tu to tam kolejne krótkie formy, a to w magazynach, a to antologiach, to znów jako reklamy dla firm zajmujących się e-bookami, bądź elektronicznie dla zagranicznych wydawnictw. Coraz też ukazują się kolejne zbiorcze ich wydania, ale tak dobrego jak „Bazar…”, który na naszym rynku ukazuje się ledwie dwa dni po premierze światowej ... zbioru nie było od czasu „Wszystko jest względne” a może nawet i „Szkieletowej załogi”!

Król Horroru oferuje nam prawdziwy bazar różnorodności tekstów. Prawdziwy stragan z perełkami własnej twórczości z lat 2009 – 2015. Rzeczy jest tu wiele, a niemal wszystkie trzymają równy, rewelacyjny poziom. Całość otwiera wariacja na temat „Christine” (i drobinę „Buicka 8” oraz „Pod kopuła”), wydana jako e-book nowelka „130. kilometr”, w której grupka dziecięcych bohaterów staje do walki z „samochodem”, który dosłownie pożera ludzi. Potem towar rozłożony przez Kinga staje się jakby przekrojem przez jego twórczość. „Premium Harmony”, opowiadanie traktujące o ciągle kłócącym się małżeństwie, klimatem przypomina teksty z „Czarnej bezgwiezdnej nocy” (a skoro o „Nocy…” mowa to znalazło się tu także opowiadanie, które trafiło jako bonus do jego edycji TPB, „Kiepskie samopoczucie”), „Batman i Robin wdają się w scysję” zabiera nas w życie bohatera, którego ojciec jest w zakładzie psychiatrycznym, a w „Wydmie”, jak w najlepszych tekstach ze „Szkieletowej załogi’ bohater uzależnia się od odwiedzania pewnej wyspy i wydmy, na której pojawiają się napisy…

Streszczać wszystkiego nie ma sensu. To po prostu trzeba przeczytać. Ale trzeba także wspomnieć jeszcze o kilku tekstach, które bądź to znaczące, bądź nad wyraz udane, wybijają się spośród pozostałych. Do nich zdecydowanie należą „Moralność” i „Billy Blokada”, o których wspominam razem, bowiem swego czasu ukazały się wspólnie w „Blockade Billy”. Pierwsza z tych opowieści zdobyła nagrodę Shirley Jackson dla najlepszej noweli, opowiada zaś o nietypowej propozycji. Chad i Nora są małżeństwem z marzeniami, na realizacje których nie mają możliwości. I wtedy Nora dostaje propozycję. Jej pracodawca zawsze był człowiekiem prawym, teraz jest sparaliżowany a marzy by wreszcie naprawdę zgrzeszyć. A właściwie by Nora zgrzeszyła za niego za grube pieniądze…
W „Billym…” zaś dostajemy świat baseballu i tytułowego zawodnika, który skrywa mroczną tajemnicę. Oba teksty są świetne, miażdżą emocjami i klimatem a czytanie ich to czysta przyjemność.

Także bardzo ważną historią jest napisany na zamówienie Kindle’a „UR”, opowieść o nauczycielu, który kupuje czytnik e-booków tej marki by w końcu nieco poeksperymentować z nową technologią. Efekt przejdzie jego najśmielsze oczekiwania – Kindle łączy się bowiem z bazą danych światów alternatywnych, gdzie na bohatera czekają nieznane na Ziemi dzieła wielkich pisarzy naszego świata… Opowiadanie to nie dość, że autentycznie znakomite, na dodatek mocno osadzone jest w świecie Mrocznej Wieży.

Resztę krótkich form (i poemat) pozostawiam do okrycia Wam w trakcie lektury. Podkreślam jednak, że wyżej wymienione opowiadania to tylko część z 20 tekstów, jakie na „Bazar…” się złożyły. Tekstów czasem znanych, czasem absolutnie nowych, poprawionych często względem wcześniejszych publikacji, a nade wszystko uzupełnionych o genezę powstania. Bo King, jak każdy dobry sprzedawca, nie tylko pokazuje towar, ale umiejętnie zachwala go na tym swoim bazarze. Opowiada o nim, informuje skąd się wziął i dlaczego, i opowieści te są równie fascynujące jak same opowiadania i pozwalają także zajrzeć za kulisy pracy autora. I choć King bawi się stylem, eksperymentuje z pisarstwem, jak bohater „Ur” eksperymentował z nową technologią, to wciąż jest to ten sam, rewelacyjnie piszący, pełen niesamowitych pomysłów, Król, spod ręki którego wyszły niezliczone bestselery i kultowe powieści.

Dlatego też „Bazar…” polecam Wam gorąco. Jest tego wart. A wydawnictwu Prószyński Media składam serdeczne podziękowania za udostępnienie mi zbioru do recenzji.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.