Koszyk 0
Opis:
Historia podróży do Europy amerykańskiego biznesmena Christophera Newmana. Zakochuje się on w młodej wdowie Claire de Bellegarde. Jej arystokratyczna paryska rodzina, zszokowana manierami biznesmena, odrzuca oświadczyny. Gdy Newman odkrywa tajemnicę rodziny de Bellegarde, staje przed dylematem moralnym: czy wyjawić ją na światło dzienne, dając upust zemście, czy zachować dla siebie? Amerykanin to połączenie romansu ... komedii, dramatu społecznego i realistycznej powieści obyczajowej. Henry James w mistrzowski sposób ukazał kontrast pomiędzy odmiennym sposobem życia czy umysłowością Amerykanów i Europejczyków w XIX wieku.  Amerykanin, pierwotnie opublikowany w odcinkach w miesięczniku „The Atlantic Monthly”, w 1877 roku wydany został w formie książkowej. Henry James przerasta innych powieściopisarzy – tak jak Szekspir wyrasta ponad innych poetów.Graham Greene Arcydzieło amerykańskiego romantyzmu, w którym James pokazuje nam swoje głębokie zrozumienie dla – jak to nazywał – „amerykańsko-europejskiej legendy”.Leon Edel Henry James (1843–1916) – wybitny amerykański pisarz, krytyk i teoretyk literatury, reprezentant realizmu psychologicznego. W swoich znakomitych powieściach zgłębiał mentalność Amerykanów, zderzając ją z kulturą europejską. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Henry James
  • 2016
  • 1
  • 632
  • 201
  • 130
  • 978838069-251-0
  • 9788380692510
  • ZD49T

Recenzje czytelników

Nie wszystko złoto, co się świeci!

Ocena:
Data:
Henry James, amerykańsko-brytyjski pisarz działający w drugiej połowie XIX wieku, w swej twórczości zajmował się analizą społeczeństwa amerykańskiego i brytyjskiego. Można więc powiedzieć, że był znawcą narodów, z których się wywodził. Ciekawostką jest zatem, że w powieści „Amerykanin” konfrontuje on jakże swobodną w obejściu kulturę amerykańską z dziewiętnastowieczną francuską etykietą.

Christopher Newman, milioner, który majątku dorobił się na handlu postanawia zwiedzić Europę ... Czas na podróż ma nieograniczony, podobnie jak ilość gotówki, którą bez żadnych skrupułów szasta. Pan Newman kupuje sobie liczne dzieła sztuki, zatrzymuje się w najwytworniejszych hotelach i bywa w najbardziej wystawnych salach na przyjęciach u europejskiej szlachty. Jego beztrosko płynące dni dobiegają końca, kiedy w paryskim Luwrze spotyka dawnego znajomego z czasów wojska, Toma Tristrama, który na stałe osiedlił się we francuskiej stolicy. Ten natychmiast zaprasza go do swojego domu chcąc przedstawić małżonkę. Newman z przyjemnością przystaje na propozycję nie zdając sobie sprawy do jakiej zguby doprowadzi go wścibska i nieco bezczelna pani Tristram.

Pani Tristram dowiadując się, że towarzysz męża gotowy jest do ożenku postanawia zabawić się w swatkę. Przedstawia mu córkę najszlachetniejszego i najdumniejszego francuskiego rodu de Bellegarde – Claire de Cintre. We wczesnej młodości wydana za starego szlachcica szybko owdowiała i oświadczyła sobie i swojej rodzinie, że nie chce już słyszeć o kolejnym zamążpójściu. Niezrażony tym Newman szybko porzuca plany podróżnicze. Zachwycony urodą zwiewnej, wytwornej i umiarkowanej w okazywaniu emocji madame de Cintre, stawia sobie za cel rychłe poślubienie jej.

Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać po tej lekturze. Blurb podpowiedział mi historię miłosną, ale sama geneza książki, która początkowo wydawana była w odcinkach w bostońskim miesięczniku i renoma pisarza określanego jako Szekspira prozy, szeptały, że nie jest to jakieś tam romansidło. I nie jest. Jest to jedna z najciekawszych książek, jakie czytałam. James opisywał czasy w jakich żył, ale dla nas jest to odległa podróż do zupełnie innej epoki. I jakby przewidując ponadczasowość swojego dzieła autor skonstruował głównego bohatera w taki sposób, że oprowadza nas on, przedstawia nam wszystkie obyczaje i standardy ówczesnego świata. Sam zasiadając w pozycji obserwatora zapoznaje się z przepaścią, jaką tworzy amerykańska klasa wyższa i francuska warstwa ludzi szlachetnego pochodzenia.

Historia miłosna nie od razu wypływa na główny plan. Właściwie przez pierwszą połowę książki ledwie ją muskamy. Newman jest z siebie zadowolony, że nie dał się zaślepić miłości, że podziwia swoją wybrankę pod każdym względem, ale patrzy na ich przyszły związek zupełnie trzeźwo. Nie znajdziemy tu wielkich wyznań, śmiałych poczynań, ani nic nie wywoła rumieńca, jednak nie można powiedzieć, że w książce nic się nie dzieje. Przede wszystkim pierwsza połowa książki opisuje barwne życie milionera na tle wielkich przyjęć, spektakli operowych i bywania w towarzystwie markizów i książąt. Newman obserwuje to wszystko nie bez nutki ironii. Jego narodowość pozwala mu na dużą otwartość i swobodę bycia, podczas, kiedy Francuzi na szczeblu na jakim ich poznaje są śmiertelnie poważni, skryci i powściągliwi. Ich każde słowo jest wykalkulowane, a każdy uśmiech przemyślany. Stawia to wyraźną granicę pomiędzy frakcjami społecznymi i często bywa ujęte dosyć zabawnie.

Postacie drugoplanowe (jeden z największych atutów powieści), takie jak serdeczny Valentin, stara, groźna markiza de Bellegarde, czy występna panna Nioche tworzą tak barwną scenerię, że do ostatniej strony z ciekawością śledzimy się ich losy. Nikt nie zostaje zawieszony w próżni, wszystkie wątki są rozwinięte nienachalnie i zamknięte w odpowiednim momencie. Są dokładnie tacy jacy powinni być.

Dopiero po pierwszej połowie książki, kiedy Newman odkrywa jak bardzo madame de Cintre jest dla niego nieosiągalna, jego namiętność eksploduje z niespodziewaną siłą. Jest gotowy na wszystko, żeby tylko ją zdobyć i tym samym uratować z rąk zaborczej, bezdusznej rodziny. Prowadzi to do wielu melodramatycznych scen, które, jak należy podkreślić, nie są w żadnym stopniu tanie i wyświechtane. Poruszają i wzburzają swoją nieuchronną brutalnością.

Bardzo polecam tę zupełnie nieszablonową książkę nie tylko jako świetną lekturę, ale również ciekawe doświadczenie. Podróż do dziewiętnastowiecznego Paryża, jego pięknych strojów i najwyższej światowej kultury, malowniczych krajobrazów i imponującej architektury, ubrana w pełen ironii dowcip, mocno przywiązuje do bohaterów i jednocześnie porusza emocjonalnie. Książka pierwszy raz wydana w całości w 1877 roku operuje eleganckim, ale bardzo przystępnym słownictwem. Jednocześnie jest lekturą stosunkowo wymagającą. Jeśli ktoś liczy na lekki romans to zdecydowanie nie ta pozycja.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Mogło być lepiej

Ocena:
Autor:
Data:
" Już dość wcześnie postanowiłem, że piękna żona jest najcenniejszą rzeczą, jaką można mieć, tu na ziemi. To w każdych okolicznościach największe zwycięstwo."

Wiecie jak to jest z klasyką. Wypada znać, ale nie zawsze są to książki, do których się wraca. Tak samo jest z „Amerykaninem”. Niby całkiem miła, w miarę lekka i z poczuciem humoru, ale drugi raz szybko jej nie przeczytam.

Tak do końca do nie wiadomo czego się spodziewać po tej książce. Wydawałoby się ... że to będzie cudowna historia miłosna, a tu psikus, bo jest coś więcej. Ogólnie rzecz ujmując to relacja z podroży Christophera Newmana po Europie. Amerykanin, który zostawił całą swoją działalność innym i pojechał odpocząć zwiedzając Stary Kontynent. Gdzieś tam głęboko ukryty ma zamiar znalezienia sobie tutaj żony i poznaje piękną wdowę, Claire de Bellegarde, która podbija jego serce i której się oświadcza. Piękna francuska nie dość że odrzuca jego propozycje to jeszcze wyjeżdża do zakonu, aby tam w zamknięciu spędzić resztę swojego życia. Nie ma co ukrywać, nie jest i nie będzie to historia rodem z Szekspirowskiej opowieści o Romeo i Julii.

Jak się potem okazuje, mogło nawet coś z tego wyjść, ale rodzina, a szczególnie despotyczna mama, nie bardzo chciała kupca w swojej rodzinie. I to jeszcze Amerykanina! Christopherowi daleko było do europejskich arystokratów z pokaźnym drzewem genologicznym, więc musiał przełknąć porażkę.

Jednak, żeby nie było, że historia tutaj jest banalna i przewidywalna do bólu, rodzinka de Bellagarde, jak wiele innych, też ma swojego trupa w szafie. Z tą różnicą, że ten „trup” można zinterpretować dosłownie i Newman odkrywa tą tajemnicę. Teraz już tylko od niego zależy czy wyjawi ją całemu światu i upokorzy wszystkich noszących to nazwisko czy pokornie wróci do Stanów i zajmie się swoim życiem zapominając o porażce…

Pomysł i temat – świetny, jednak czasem koszmarnie się nudziłam. Tak, wiem, to klasyka i w ogóle, ale naprawdę są sceny, gdzie ja dosłownie nie mogłam się doczekać kiedy w końcu pójdziemy dalej. Podobało mi się zestawienie różnic w postrzeganiu świata, małżeństw i ogólnie takich na pozór banalnych rzeczy jakie dzielą Amerykanów i Europejczyków. To było całkiem niezłe i za to mój plus.

Tak zupełnie obiektywnie? Książka jest dobra, ale nie zachwyca. Przynajmniej nie mnie.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.