Koszyk 0
Opis:
Świetna książka dla tych, którzy lubią rozwikływać interesujące kryminalne zagadki. Mogą to czynić razem z Bartoszem Czarnoleskim- altowiolistą. Ów młody człowiek przypadkiem staje się świadkiem napadu na maestro Damiana Rucacellego. Eston, sprytny pies Bartosza (porzucony niegdyś przez łotewskich albo estońskich gangsterów) wyławia z jeziorka batutę ciśnięta do wody przez dyrygenta. Tak oto Bartosz staje się właścicielem niezbędnego do rozsupłania zaskakującej historii ... której korzenie sięgają 1939 roku i dalej. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Jan Antoni Homa
  • 2009
  • 1
  • 366
  • 205
  • 144
  • 97883-925879-65
  • 9788392587965
  • X4891

Recenzje czytelników

interesująca

Ocena:
Autor:
Data:
Czy znacie niezawodny sposób na świetną książkę? Taką, która nie tylko potrafi zaintrygować, umiejętnie podsycać zainteresowanie, ale i zatrzymać niesłabnącą uwagę czytelnika do ostatniej strony?
Moim zdaniem do spełnienia tych warunków konieczna jest po pierwsze: zaskakująca swą oryginalnością, ale niezbyt wydumana koncepcja wykraczająca poza konwencje gatunku, oraz - po drugie - fabuła odnosząca się do doświadczeń, doznań i emocji znanych autorowi z rzeczywistości ... w której czuje się najswobodniej i porusza się najpewniej.
Z moich obserwacji wynika, że spełnienie tych dwóch warunków jest niemal równoznaczne z powstaniem książki nietuzinkowej, wciągającej i ciekawej. Czyli takiej, którą wszyscy lubimy i cenimy.
Taką właśnie książką jest "Altowiolista" - napisana przez autora, który przedstawione realia środowiska artystów muzyków zna od podszewki, gdyż sam do niego należy (Jan Antoni Homa jest skrzypkiem, koncertmistrzem orkiestry w holenderskich Eindhoven); nic więc dziwnego, że kryminalno - sensacyjna fabuła powieści została wzbogacona szczodrą i słuszną dawką niezwykle interesujących informacji, faktów, ciekawostek oraz dowcipnych anegdot dotyczących specyficznych stosunków zawodowych, etyki, etosu oraz relacji łączących tę elitarną poniekąd grupę społeczną, jaką stanowią zawodowi artyści muzycy. Wątki te, misternie i z polotem wplecione w intrygę są jej największą ozdobą, nadają powieści charakter. Nie posuwają one co prawda akcji do przodu, ale też nie takie jest ich zadanie, wręcz przeciwnie: odniosłam wrażenie, że spowalniają akcję, odwracają uwagę czytelnika od głównej intrygi wzbogacając w zamian naszą muzyczną wiedzę bystrymi, wnikliwymi i pełnymi humoru uwagami; nie nudzą one ani nie przytłaczają, lecz przeciągają w czasie przyjemność delektowania się lekturą.
Jeśli chodzi o wątek sensacyjny, to zrobił on na mnie największe wrażenie. Czym? Wyjątkowo udanym melanżem tych wszystkich cech, których umiejętne nagromadzenie i pomysłowe użycie gwarantuje świetną rozrywkę najwyższych lotów.
Intryga gęstnieje i rozwarstwia się wraz z każdą odwracaną stronicą - powoli, acz konsekwentnie. Akcja trzyma w doskonale dawkowanym napięciu niemal do ostatniego zdania, niejeden raz serwując czytelnikowi niespodzianki w postaci nagłych jej zwrotów. Fabuła, zasadzająca się na ironiczno - humorystycznej narracji głównego bohatera dostarcza inteligentnej rozrywki, bawi oryginalną i bogatą intrygą, oszałamia spektakularnym finałem.

Tytułowy altowiolista ma na imię Bartosz Czarnoleski. Ten młody człowiek jest nie tylko pasjonatem muzyki, ale także rozwiązywania zagadek kryminalnych. Przypadkiem staje się świadkiem napadu na maestro Damiana Rucacellego, który jeszcze parę godzin wcześniej prowadził orkiestrę, w której gra Bartek.
Dzięki niespodziewanej reakcji swego psa Estona (porzuconego niegdyś przez estońskich bodajże gangsterów i przygarniętemu przez muzyka), Bartek wchodzi w posiadanie niezwykłej batuty, którą podczas napadu dyrygent wrzucił do parkowego jeziorka.
Batuta okazuje się być kluczem do rozwikłania zagadki, której korzenie sięgają czasów przedwojennych. W jej rozwiązaniu pomaga altowioliście zaprzyjaźniony dystyngowany antykwariusz Sebastian Mars, którego wiedza i rola w całej tej historii są nie do przecenienia.
Ażeby poznać tajemnice jakich strzeże palisandrowa batuta, trzeba będzie zagłębić się we wspomnienia pewnego nękanego wyrzutami sumienia dyrektora przedwojennego przedsiębiorstwa budowlanego, dowiedzieć się, czym był gambit Nimzowitscha i co miał wspólnego z sufitem sali koncertowej filharmonii oraz zweryfikować krążącą w kręgach antykwariuszy legendę o bezcennych zaginionych instrumentach Kwartetu Gudelsteina...
Sekrety mnożą się jak grzyby po deszczu, historia okazuje się znacznie bardziej zagmatwana i dramatyczna, gdyż ociera się o prawdziwe ludzkie tragedie, które mimo upływu dziesiątek lat wciąż poruszają, działają na wyobraźnię i wyzwalają silne emocje.
Dzięki swojej wytrwałości, detektywistycznej żyłce oraz inteligencji, Bartek wkrótce stanie u progu odkrycia, które wstrząśnie międzynarodowym światem sztuki i co niemniej istotne - także jej rynkiem.
Wcześniej jednak muzyk będzie musiał stawić czoła wyjątkowo irytującemu europosłowi, wysłannikom włoskiej mafii oraz pączkującemu zauroczeniu prześliczną wiolonczelistką...
Jak skończy się cała historia - przekonajcie się sami sięgając do lektury, bo naprawdę warto.
Polecam miłośnikom skomplikowanych i błyskotliwych zagadek kryminalnych, pasjonatom dawnych legend, koneserom muzyki klasycznej oraz po prostu amatorom intrygującej, inteligentnej rozrywki okraszonej dużą dozą humoru w najlepszym wydaniu.
Gorąco zapraszam do lektury!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dobry kryminał z muzyką klasyczną w tle.

Ocena:
Autor:
Data:
Gdy autor jest znany z innej dziedziny niż literatura, to zawsze podchodzę do jego książki sceptycznie. Ostatnia fala książek wydanych przez aktorów, prezenterów i piosenkarzy skutecznie odstrasza. Nagle wydaje się, że każdy może coś napisać, wydać i zarabiać na tym pieniądze. Z podobnym dystansem podeszłam do książki Jana Antoniego Homy, skrzypka, jednego z koncertmistrzów Het Brabants Orkest, działającej w holenderskim Eindhoven. Na szczęście się myliłam ... bo „Altowiolista” to naprawdę wciągający kryminał z dużą dawką muzyki klasycznej w tle.

Tytułowym altowiolistą jest Bartosz Czarnoleski, zwany przez kolegów także Kochanowskim. Jako muzyk żyje skromnie, ciągle chodzi na przesłuchania w nadziei na stała pracę w filharmonii, unika chałtur, choć mógłby dobrze wtedy zarobić i wciąż ćwiczy. Jego gra nie przypada do gustu sąsiadom, którzy na każdym kroku pokazują swoje niezadowolenie. To wszystko powoduje, że nagle musi opuścić kawalerkę. Dodatkowo niełatwą sytuację pogarsza posiadanie psa „potwora”. Znaleziony na jednej z wycieczek, porzucony przez gangsterów pies, zostaje towarzyszem Bartosza i dostaje imię Eston. W czasie poszukiwań nowego miejsca zamieszkania, szczęśliwym trafem poznają antykwariusza Sebastiana, który po wyjeździe córki do Włoch chce wynająć poddasze. Co więcej, właściciel kamienicy uwielbia psy i muzykę klasyczną. Bartosz nie chce stracić szansy i wprowadza się praktycznie od razu. Radosne chwile w nowym miejscu zmienia pewien nocny spacer do parku. Bartosz jest świadkiem napaści na światowej sławy dyrygenta maestro Damiana Rucacellego, a jego pies wyławia wrzucony do jeziora przez dyrygenta przedmiot. Od tej chwili altowiolista czuje się bardzo związany z sytuacją i postanawia na własną rękę rozwiązać zagadkę kryminalną. Okazuje się, że historia sięga czasów wojny, a klucz do jej rozwiązania przyniósł w pysku Eston. Jednak zagadkowym przedmiotem interesuje się jeszcze kilka osób, które nie przebierają w środkach by wyeliminować Bartosza z gry...

Oprócz wątku kryminalnego, autor dużo pisze o zawodzie muzyka, przedstawia żarty o altowiolistach znane w muzycznym kręgu oraz opisuje świat muzyki i instrumentów. Znajdzie się tam miejsce na skróconą historię najważniejszych utworów klasycznych czy opowieści o sposobach pracy filharmonii. Przybliża nam też najważniejszych kompozytorów, ale kto nie zna Bacha czy Wagnera. Poznajemy także wady i zalety pracy w orkiestrze oraz dowiadujemy się czym jest dla muzyka własny instrument... Dla ktoś kto miał cokolwiek z muzyką i instrumentami w życiu wspólnego, także ta część będzie bliska. Mi niestety nie była, momentami nawet nudziły mnie muzyczne wstawki. Jednak doceniam i szanuję pasję innych ludzi, w tym wypadku grę na instrumentach.

Książka jest bardzo wciągająca, bohaterów łatwo polubić. Muszę przyznać, że z chęcią przeczytałabym kolejną część ich przygód, jeśli kiedyś powstanie. Zagadka była naprawdę dobrze przemyślana, a jej odkrywanie stało się samą przyjemnością. Powieść została napisana dobrym językiem. Duże znaczenie ma tutaj także dowcip czy rozmowa głównego bohatera z samym sobą. Polecam każdemu, a miłośnikom muzyki klasycznej szczególnie, bo będą potrafili docenić ją w pełni. Warto wziąć pod uwagę, że poleca ją sam Jerzy Maksymiuk.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.