Koszyk 0
Opis:
Czternastoletni Juan Diego, który urodził się i dorastał w Meksyku, ma młodszą siostrę Lupe, która myśli, że zna przyszłość, zwłaszcza swoją i brata. Jest telepatką, czyta w myślach i umie bezbłędnie rozszyfrować przeszłość większości ludzi, z którymi ma do czynienia. Z przyszłością różnie bywa, ale wyobraźcie sobie, co czuje dziewczynka ... która myśli, że wie, co czeka ją lub osobę, którą najbardziej kocha. Do czego się posunie, aby odwrócić bieg przeznaczenia?  Z wiekiem, szczególnie w snach i wspomnieniach, żyjemy przeszłością. Bywa, iż żyjemy nią bardziej niż tym, co otacza nas w chwili obecnej.  Po latach Juan Diego wyruszy w podróż na Filipiny, ale będą mu towarzyszyć sny oraz wspomnienia z dzieciństwa i czasów dorastania; to w nich jest najbardziej żywy. „Los naznaczył go swoim piętnem”, opisuje John Irving Juana Diego. „Ciąg zdarzeń, ogniwa naszego życia – to wszystko, co wiedzie nas tam, dokąd zmierzamy, szlaki, którymi podążamy do końca, to, czego się spodziewamy i nie spodziewamy, może stać pod znakiem zapytania, trwać niewidoczne, albo rzucać się w oczy”.  „Aleja tajemnic” to opowieść o tym, co spotyka Juana Diego na Filipinach, gdzie wydarzenia z przeszłości – z Meksyku – ścierają się z tym, co ma dopiero nastąpić.  Pociągają mnie bohaterowie, którzy znają przyszłość – albo tak im się zdaje.  John Irving  Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • John Irving
  • 2016
  • 1
  • 512
  • 205
  • 140
  • *, 978838069-228-2
  • 9788380692282
  • ZD40E

Recenzje czytelników

W TAJEMNICZEJ ALEI

Ocena:
Autor:
Data:
John Irving to jeden z nielicznych pisarzy, których książki można kupować w ciemno. Jego nazwisko to gwarancja inteligentnej rozrywki z wysokiej półki, mądrej, życiowej… Kontrowersyjnej? Też, ale jakże przy tym lirycznej i pięknej. I taka właśnie jest najnowsza jego powieść, która już 12 stycznia trafi na księgarskie półki.

Juan Diego to człowiek po przejściach. Ma 54 lata i zdaje się, że wszystko co najlepsze (i najgorsze) za sobą. Znerwicowany, kaleki, łykający beta-blokery ... które nie pozostają bez wpływu na jego siły witalne w każdym tego słowa znaczeniu, żyje jakby rozdarty. Wciąż na granicy. Jako człowiek dorosły jest Amerykaninem, urodził się jednak w Meksyku i wspomnienia o tamtym okresie w wielkim stopniu wpływają na jego życie. Poznajemy go, kiedy wyrusza w wyprawę na Filipiny. Z nastoletniego chłopca żyjącego w skrajnej biedzie pośród maryjnych figurek, książek, prostytutek i dzikich psów, jedynego w okolicy, który umiał czytać, stał się pisarzem, ale tamte chwile pozostały w nim żywe i splatają się w jedno z teraźniejszością i… przyszłością…

W „Alei tajemnic” prezentuje Irving wszystko to, za co pokochały go miliony czytelników na całym świecie. Pamiętam jak dziś dzień, kiedy pierwszy raz miałem kontakt z jego twórczością. To było jak cios obuchem siekiery w głowę, zachwyt i oczarowanie, i pomimo upływu lat z każdą kolejną książką emocje te powracają. A przecież znam twórczość Irvinga doskonale, wiem czego się spodziewać i na co liczyć. I zawsze dostaję to z nawiązką.

„Aleja…” zawiera wszystkie składowe, których stały czytelnik w powieściach autora szuka. Bohater-pisarz, losy jego życia od narodzin, trudne dzieciństwo, wielkie namiętności, kontrowersje… W świecie, w jakim przyszło dorastać bohaterowi osobliwa wiara Meksykanów niemal nierozerwalnie łączyła się z brudem szarej, a czasem nawet czarnej codzienności życia na wysypisku. Codzienności, jak dym książek palonych w ogniskach. Jak zawsze Irving przeplata ze sobą fikcję z prawdą, wątki autobiograficzne sklejając z nawiązaniami, mniej lub bardziej oczywistymi, do własnych książek i z charakterystycznymi dla niego tematami. Nie ma tu wprawdzie wszędobylskich niedźwiedzi, jest za to cyrk, jest podróż, są sieroty, aborcja, homoseksualizm, transwestytyzm, swoisty pean na cześć kobiet etc. Czy to oznacza powtórkowość? W żadnym wypadku. Irving jest jak Woody Alen (zresztą Juan Diego, alter ego pisarza, to człowiek znerwicowany, wyalienowany, neurotyczny bym rzekł – zupełnie jak Woody i jego ekranowi bohaterzy) – każda jego książka to opowieść o życiu. Nie ważne, co w nie wpleść, życie pozostaje życiem, a dopiero owe drobne niuanse decydują o odmienności.

Zmian także nie zabrakło, a najistotniejszą z nich jest większy niż dotychczas udział realizmu magicznego czy nawet klasycznej fantastyki w całej opowieści. Ta zaś kondensuje się w postaci dziwnie wysławiającej się siostry Juana, Lupe, dziewczynki potrafiącej czytać w myślach, a czasem także zajrzeć za kurtynę tego, co przyniesie przyszłość.

Wszystkie te wątki i pomysły spajają ramy wątku głównego, jakim jest od samego niemal początku, polemika Juana/Irvinga z religią. Rodzi to kontrowersje, ale zarazem skłania do zabrania głosu w dyskusji. Poza tym udało się autorowi napisać to wszystko w sposób łączący literacką klasykę z niezwykłą lekkością pióra. Z humorem, dystansem, a jednak także i należytą powagą.

Podsumowując, „Aleja tajemnic” to powieść absolutnie warta poznania. Literatura z wyższej półki, która daje wiele satysfakcji. Odważna, inteligentna, znakomicie podana.

Polecam gorąco.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Żądza i wiara

Ocena:
Data:
Czytelnicy Johna Irvinga czekali na jego nową powieść ponad trzy lata. Autor nie należy do tych, którzy rok po roku wydają nowy hit, dlatego dla jego fanów jest to zwyczajowy czas oczekiwania. Jednak Irving jest pisarzem najwyższych lotów, doskonałym gawędziarzem i jeszcze lepszym obserwatorem – dlatego na każdą z jego książek czeka się z ogromną niecierpliwością i wielkimi nadziejami.

Kiedy Juan Diego poznał brata Pepe, los jego i jego siostry uległ zmianie ... choć dzieci nie wiedziały jeszcze jak wielkiej. Przynajmniej Juan Diego tego nie wiedział. Lupe, która doskonale czytała w myślach, a czasem udawało jej się przewidzieć przyszłość, mogła się czegoś domyślić. Pepe zaś wiedział z pewnością, że te przedziwne dzieci – dzieci z wysypiska – jeszcze wiele go nauczą. O sobie, ludziach i prawdziwych cudach.

Wiele lat później dorosły już Juan Diego wyrusza na Filipiny, by spełnić obietnicę złożoną w młodości. Jest pisarzem mieszkającym w Ameryce, choć jedne z najważniejszych lat życia spędził w Meksyku – pełnym kapliczek i figurek matki boskiej, ale także brudu, porzuconych dzieci, prostytutek i bezpańskich psów. To właśnie te chwile będzie wspominać, a raczej będzie o nich śnić podczas swojej podróży. Na jawie zaś przeżywać będzie jedną z najdziwniejszych podróży swojego życia. Odbędzie ją u boku dwóch kobiet, fanek, tajemniczych podróżniczek, które wprowadzą go w świat pełen pożądania.

Irving prowadzi swoją powieść jak przystało na wytrawnego opowiadacza. Ukazuje nam dwie płaszczyzny czasowe – teraźniejszą i przeszłą – jednak do pewnego momentu to właśnie przeszłość, wspomnienia bohatera, interesuje go najbardziej. Są też najciekawszymi i najpiękniejszymi fragmentami powieści. Autor przenosi nas do Meksyku lat siedemdziesiątych, gdzie na ulicach spotkać możemy zarówno bogobojne panienki, trzymające w rękach różaniec, jak i prostytutki wdzięczące się przed klientami. Bicie pokłonów i wykrzykiwanie modlitw pod posągiem matki boskiej jest normą, tak samo jak bezdomne dzieci pogryzione przez wściekłe psy. Religia przeplata się tam z bluźnierstwem, czystość z brudem, katastrofa może być bliska cudowi, zaś cud może nie zostać zauważony. Meksyk ukazany oczami Juana Diego jest jednak miejscem pięknym, pełnym ludzi, zwierząt i ukochanych przez chłopca książek, ale przede wszystkim magii, która nierzadko o sobie przypomina.

Autor pozwala nam zobaczyć świat z perspektywy Juana Diego, rozkładając jego przeszłość jak i najbliższą przyszłość na czynniki pierwsze. Pozwala nam poznać tego tajemniczego i zamkniętego w sobie autora, który zdaje się żyć w swoich snach, w ukochanych wspomnieniach o ludziach, których stracił. Juan Diego, zarówno czternasto- jak i pięćdziesięcioczterolatek, należy raczej do bohaterów wycofanych, dość apatycznych, stanowiących swojego rodzaju lustro, w którym możemy przyglądać się jego bliskim oraz przestrzeni, w której żyje. Oczywiście z czasem poznajemy coraz więcej aspektów jego codzienności, towarzyszących mu myśli. Zaczynamy również przewidywać jego przyszłość (niczym czytająca w myślach Lupe), jakby zdarzenia rozgrywające się wokół niego były bardziej wyraźne dla nas niż dla bohatera. Dowiadujemy się tego dzięki silnym kobietom, istotom najważniejszym w jego życiu – jak właśnie Lupe – a także tym, którym udało się go w pewien sposób zniewolić – jak Miriam i Dorothy. To one przekazują nam najwięcej informacji na temat wnętrza i przyszłości Juana Diego. One i relacje, które je z nim łączą. Przyszłość i przeszłość Juana Diego okazują się być zależne właśnie od kobiet, ich czynów i słów, od tego, co będą w stanie dla niego zrobić.

"Aleja tajemnic" jest powieścią, w której jednym z głównych problemów, nurtujących przede wszystkim Juana Diego, jest religia, a właściwie nie tyle sama religia i wiara, co jej relacja z kościołem. Bohater, który nie należy do wierzących (później zaś wyrabia sobie dość stanowcze poglądy na temat władz kościelnych) skonfrontowany zostaje nie tylko z otoczeniem, w którym na każdym kroku spotkać można zawodzącą zakonnicę, ale także z osobami, które ukształtowała głęboka wiara – z czego jedni stają się fundamentem jego nowego życia, drudzy zaś mogą je skutecznie zahamować. Nie obędzie się oczywiście bez „kontrowersyjnych” przemyśleń na temat miłości, aborcji czy seksu. Wszystko to skąpane zostaje w bluźnierczych a jednocześnie zabawnych słowotokach, które wygłasza bełkocząca Lupe, zachwycająca się krwiożerczą boginią Coatlicue i przeklinająca kościół za uznanie Guadelupe za meksykański wizerunek Maryi. Dlatego, drodzy katolicy, proszę byście czytając tę książkę mieli otwarte umysły i nie zapominali o swoim i autora poczuciu humoru.

Czytając "Aleję tajemnic" odniosłam jednak wrażenie, że Irving w swojej twórczości raczej zapada się do wewnątrz niż rozszerza swój światopogląd. Świadczą o tym kolejne nawiązania do poprzednich powieści autora (mamy tu: aborcję, sieroty, cyrk, transwestytę, miłość homoseksualną), a nawet jawne przywoływanie niektórych utworów, oczywiście podanych jako książki napisane przez Juana Diego – "Metodę wodną" czy "Regulamin tłoczni win". Dla fana autora jest to jednocześnie frajda – może on przecież odnaleźć wszystkie smaczki i mrugnięcia okiem do czytelnika, które pisarz tam dla niego umieścił – ale także kolejne świadectwo jego monotematyczności. I chociaż nie można odmówić "Alei tajemnic" pewnego rodzaju świeżości, błyskotliwych przemyśleń czy ciekawych kreacji bohaterów, niektórym może być trudno przebrnąć przez kolejną dawkę powtarzającego się Irvinga, błyszczącego w swoich ulubionych tematach choć wypadającego czasem dość płasko, jakby pewne kwestie zostały już domknięte, już opowiedziane.

"Aleja tajemnic" mnie nie zaskoczyła – ani pozytywnie, ani negatywnie. Spodziewałam się po tej powieści humoru, powagi, cudownej opowieści o życiu i cierpieniu z nim związanym, o samotności i szczęściu. To właśnie otrzymałam (a może nawet trochę więcej). Pozostało mi teraz czekać kolejne kilka lat na następną dawkę Irvinga.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.