Koszyk 0

Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia - życzy matras.pl

Wigilijny wieczór
W rzymskim kalendarzu chrześcijańskich świąt po raz pierwszy wspomniano o Świętach Bożego Narodzenia w 354 r., ale wigilię wprowadzono do liturgii bożonarodzeniowej dopiero dwa wieki później. W Polsce wigilia weszła na stale do tradycji w XVIII wieku.

Wigilia oznacza czuwanie, wartę, straż nocną, oczekiwanie na narodzenie Chrystusa. Dzień wigilijny to czas dobroci, miłości, życzliwości, wybaczenia.

Kiedy na niebie pojawia się pierwsza gwiazda, zapalamy lampki na choince i zasiadamy do pięknie nakrytego białym, wygładzonym i bez załamań obrusem. Pod obrusem wysuszone rybie łuski, siano lub monety. .Składamy sobie życzenia, bez względu na poglądy i przekonania, łamiąc się na znak pokoju białym opłatkiem. Próbujemy każdej z 12 wigilijnych potraw, nasłuchując, czy do drzwi nie puka nieoczekiwany gość, dla którego przygotowano specjalne nakrycie. Jemy w ciszy. Wstajemy od stołu – jak każe tradycja – jednocześnie. Potem śpiewamy kolędy, podjadając świąteczne wypieki i rozpakowując prezenty. Wreszcie wspólnie idziemy na pasterkę. Nad nami gwiazdy, pod nogami skrzypiący śnieg.

Dzieci z bożonarodzeniowej tradycji najbardziej lubią zwyczaj obdarowywania się prezentami. Związany jest on z kultem św. Mikołaja, biskupa diecezji Bari, jałmużnika żyjącego w IV wieku. Współczesną tradycję świątecznych prezentów zawdzięczamy protestantom, którzy dawali prezenty jako dar „Dzieciątka Jezus”. Przywiązanie do osoby hojnego biskupa przetrwał w postaci tzw. gwiazdora ubranego w szaty biskupie, z mitrą i pastorałem, nazywanego wprost Świętym Mikołajem, Santa Claus czy Sinterklaas. Jeszcze nie tak dawno do polskich dzieci Święty Mikołaj przychodził w towarzystwie anioła i diabła. Anioł rozdawał grzecznym dzieciom słodycze, a niegrzecznym diabeł wręczał rózgi.

Pusty rynek. Nad dachami
Gwiazda. Świeci każdy dom.
W zamyśleniu, uliczkami,
Idę, tuląc świętość świąt.
Wielobarwne w oknach błyski
I zabawek kusi czar.
Radość dzieci, śpiew kołyski,
Trwa kruchego szczęścia dar.
Więc opuszczam mury miasta,
Idę polom białym rad.
Zachwyt w drżeniu świętym wzrasta:
Jak jest wielki cichy świat!
Gwiazdy niby łyżwy krzeszą
Śnieżne iskry, cudów blask.
Kolęd dźwięki niech cię wskrzeszą -
Czasie pełen Bożych łask!
Joseph Von Eichendorff, „Boże Narodzenie”

Kojący wpływ świątecznej nudy

Wielu twierdzi, że nic nie robienie jest szkodliwe. „Nie nudź… Nie nudź się, zrób coś wreszcie!” mówią rodzice, obawiając się zapewne, że zaprzestanie wysiłku umysłowego podważy wiarę dziecka w kartezjańską maksymę „Myślę, więc jestem”.

W rzeczywistości, chyba nawet bardziej jesteśmy, nie myśląc. Wyłącz więc w świąteczny poranek myślenie, porzuć syntezę, analizę, szukanie związków i rozwiązków. Leż, marz, patrz bezmyślnie, myśl co najwyżej o niebieskich migdałach, nie zajmując sobie głowy nakrywaniem stołu i innymi obowiązkami. Przygotuj sobie kąpiel. Zapal aromatyzowane świece, a kiedy łazienkę wypełnią zapachy cynamonu, wanilii, pomarańczy, jaśminu, wskocz do pełnej piany kąpieli z maseczką ze stopionej na parze czekolady z odrobiną oliwy z oliwek. I liż, jak daleko sięgniesz językiem (kuracja niepolecana dla posiadaczy psów, których łeb wystaje poza krawędź wanny).

Naukowcy twierdzą, że leniuchowanie jest jak najbardziej pożądane dla ciała, intelektu i ducha. Odpoczynek odpowiada za zachowanie równowagi w układzie nerwowym, pomaga wyrównać oddech, reguluje pracę serca. Wałkonienie stymuluje umysł, który jest najaktywniejszy w czasie wolnym. Istnieje więc duża szansa, że odkryjesz nową teorie względności lub skomponujesz genialny utwór muzyczny w czasie beztroskiego taplania się w wannie lub wylegiwania w łóżku. A jeśli nawet nie, to przynajmniej poczujesz kojący wpływ nudy na samopoczucie.

Polecamy>

Wino stworzył Bóg

„Wino stworzył Bóg” mawiał Martin Luther King. I coś w tym jest, bo ma ono niezwykłe właściwości kojenia smutków i przemieniania obcych sobie ludzi w serdecznych przyjaciół. Wprawia człowieka w nastrój euforii, w stan ekstazy, w stan rozumienia rzeczy i spraw zwykle niezrozumiałych (nie chodzi tu o to, by kierować się myślą Byrona, że „dla zachowania rozsądku trzeba się upijać”).

W świątecznym czasie miło napełnić kieliszki winem z Kany Galilejskiej, tej samej, w której według Biblii Chrystus dokonał swego pierwszego cudu, zamieniając wodę w wino. Znajduje się tu nawet Kościół Cudu wzniesiony w 1879 roku na ruinach sanktuarium z VI wieku. W jego podziemiach można do dziś oglądać stare stągwie. Motyw wina pojawia się w Piśmie Świętym kilkaset razy. Na przykład w Ewangelii św. Jana Chrystus mówi: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia”. Kielich wina podczas ostatniej wieczerzy zmienił się w kielich krwi Chrystusa, stając się symbolem Eucharystii.

Według tradycji biblijnej wynalazcą wina był Noe, który posadził pierwszy krzak winorośli, pierwszy wyprodukował wino i jako pierwszy doświadczył skutków pijaństwa, stając się protoplastą pijaków. Biblia nie potępiła jednak Noego, ale Chama, który się ze stanu upojenia Noego wyśmiewał, co zapamiętała zabawna piosenka:

Raz Noe, Noe, Noe, Noe upił się
I poszedł spać na arkę,
Ale mu było, było bardzo źle,
Bo przebrał wina miarkę.
I przyszedł Cham i zaśmiał się,
Że Noe jest urżnięty.
I za to Chama przeklął Pan
I odtąd Cham wyklęty.

Wino było niezbędnym elementem chrześcijańskiej liturgii, stąd też winorośl wędrowała z Kościołem wszędzie tam, gdzie niosła go misja ewangelizacyjna. Specjalistami w uprawie i produkcji wina stali się mnisi, oni też ochronili zapasy winnego napoju przed zapędami barbarzyńców. Słusznie więc angielski pisarz Desmond Seward skonstatował: „Wkład zakonników do kultury wina i destylacji alkoholu był jedną z największych usług, jaką oddali cywilizacji zachodniej”.

Wino dotarło do Polski wraz z chrześcijaństwem. Uprawiano je w średniowieczu w okolicach Krakowa, Gniezna, Poznania. Ślad winnej tradycji przetrwał w nazewnictwie miejscowości. Są bowiem Winniki, Winna Góra czy Winiary.

A na koniec słów kilka o skutkach braku wina autorstwa barda i miłośnika winnego napoju Brassensa:

Cierpiał w piekle Tantal męki,
z braku wody te udręki,
wyschły całkiem mu migdałki,
nie używał wcale pałki.
Łaknąć wody – smutna rzecz,
bez niej życie idzie precz,
lecz straszniejsza jest przyczyna
śmierci w mękach: to brak wina.

Polecamy>

Słodsza niż tysiąc pocałunków – kawa

Tak kawie dedykował swoją kantatę Jan Sebastian Bach. A Wolter, inny wielbiciel kawowego naparu, twierdził, iż „łatwiej zmienić religię niż kawę”.

Kawę pijamy kilka razy dziennie, najczęściej w pośpiechu przed wyjściem z domu lub w krótkiej przerwie w pracy.

Filiżanka czarnej kawy
z ukrytym na dnie cierniem,
na lenistwo, dla zabawy,
filiżanka codziennie i częściej.
Agnieszka Osiecka, ,,Filiżanka kawy”

W świąteczne popołudnie warto przywrócić jej więc charakter towarzyskiej celebry. Bowiem to przy kawie przez dziesięciolecia szeptano słowa miłości i deklamowano wiersze, przy kawie spiskowano i snuto wizje utopijnych społeczeństw. Kawiarnie, gdzie pito kawę, znalazły swe miejsce w historii literatury i sztuki, wspominając choćby „Jamę Michalikową” czy „Ziemiańską” lub kawiarnię PIW-u. Kawa pasuje także do świątecznego ciasta i do świątecznej atmosfery.
Zgodnie z jedną z legend, to Archanioł Gabriel rozpowszechnił zwyczaj picia kawy. Po zwiastowaniu Najświętszej Maryi Pannie i Elżbiecie Radosnej Nowiny powrócił na ziemię, by zapadającego w drzemkę wskutek długich modłów Mahometa przywrócić do przytomności za pomocą kawy. Po wypiciu gorącego napoju prorok takiej doznał mocy, że czterdziestu konnych mógłby z siodła wysadzić i czterdziestu dogodzić niewiastom… Inna legenda mówi, że kawę odkryły… kozy, które po zjedzeniu owoców z krzewu kawowca brykały bardziej niż zwykle, jeszcze inna odkrywców upatruje w mnichach w Etiopii, którzy przygotowywali wywar z owoców kawy, aby móc spędzać długie nocne godziny na modlitwach.

Najdroższą kawą świata jest jamajska Blue Mountain, uprawiana w Górach Błękitnych w sąsiedztwie gajów bananowych i upraw awokado na wysokości ponad 2100 m n.p.m. Górskie powietrze jest tu krystalicznie czyste, a gleba żyzna. Jej przeciętna roczna produkcja wynosi tylko 900 ton, co odpowiada 0,1 % rocznej produkcji kawy kolumbijskiej. Jest to kawa o niezwykle zrównoważonym smaku: łagodną słodycz łamie owocowa nuta.

Polecamy>

Szach mat… – sposób na świąteczne popołudnie

Jest tylko jedna gra, która nie jest ani nauką, ani sztuką.
Jest czymś, co jest w zawieszeniu pomiędzy obiema kategoriami.
Prastara, jednak ciągle nowa, mechaniczna w swym założeniu,
chociaż działająca tylko dzięki wyobraźni.
Ograniczona zastygłą geometryczną przestrzenią,
a przy tym nieograniczona w liczbie swoich możliwych kombinacji.
Architektura bez substancji, co wcale nie umniejsza jej wartości,
a jak się okazało jest o wiele trwalsza
w swoim nieustannym bycie i jestestwie od wielu ksiąg czy dzieł architektury.
Jest jedyną grą, która należy do wszystkich czasów i ludów.
Nikt nie wie, który z bogów sprowadził ją na Ziemię… by wyostrzała zmysły i zajmowała duszę.
Stefan Zweig

Świąteczne popołudnie warto spędzić inaczej niż wszystkie powszednie. Może nad szachownicą, decydując o życiu lub śmierci królów, wież, gońców i pionków? Szachy to królewska gra nie tylko z powodu wymagań, jakie stawia logice, ale też piękna tkwiącego w nieskończoności kombinacji.
Narodziła się w VI wieku w Indiach, skąd dotarła do Persji. Arabowie, podbiwszy Persję, wzbogacili szachy o nowe sposoby rozgrywania partii i spopularyzowali je w innych krajach. Dzięki arabskim kupcom szachy w VIII i IX wieku dotarły do Europy, pojawiły się w Hiszpanii, Włoszech i Francji, potem w Niemczech, Anglii i Skandynawii, a w XII w. w Polsce. Rozkwit zainteresowania szachami przypadł na XVI w. W 1835 roku wydano drukiem polski podręcznik gry w szachy autorstwa Kazimierza Krupskiego. Pierwszy raz mecz o mistrzostwo świata w szachach rozegrano w 1886 roku. Zwyciężył legendarny dziś szachista Wilhelm Steinitz.

A więc pochyl się nad 32 polami białymi i 32 czarnych polami. Tocz walkę na śmierć i życie.
Masz do dyspozycji 8 pionów, 2 wieże, 2 gońce, 2 skoczki, hetmana i króla. Masz całe świąteczne popołudnie.

Polecamy>

Autor: Magda Kaczyńska