Koszyk 0

Piękna, elegancka, utalentowana. Irena Jarocka - gwiazda polskiej piosenki

Jedna z najjaśniejszych gwiazd polskiej piosenki. Legenda. Koncertowała u boku takich artystów jak Charles Aznavour, Mireille Mathieu czy Michael Bolton. Z zespołami Polanie, Czerwone Gitary, Exodus i Budka Suflera. Pełna uroku i ciepła. Piękna, elegancka, utalentowana.

Mariola Pryzwan tka tę biografię ze wspomnień, listów, fotografii i dokumentów. Bliscy i przyjaciele Ireny Jarockiej opowiadają o jej biednym i trudnym dzieciństwie, o pobycie we Francji, o karierze w Polsce i uwielbieniu publiczności. O latach w Stanach Zjednoczonych i działalności charytatywnej. O tym, co lubiła, co mówiła o rodzinie, miłości i szczęściu. Każdy, kto ją znał, pamięta Irenę Jarocką nie tylko jako utalentowaną piosenkarkę, ale także skromnego, dobrego, wrażliwego człowieka.

Irenę Jarocką wspomina sto osób, wśród nich rodzina: drugi mąż Michał Sobolewski, córka Monika Sobolewska i bracia Henryk oraz Waldemar Jaroccy. Koledzy ze środowiska artystycznego, m.in. Danuta Błażejczyk, Grażyna Hase, Maria Szabłowska, Jerzy Gruza, Marek Karewicz i Wojciech Trzciński. Jej pierwszy mąż, menedżer i kompozytor Marian Zacharewicz. A także jej ostatnia menedżerka Agnieszka Pasternak, była Pierwsza Dama RP Jolanta Kwaśniewska i bioenergoterapeuta Zbigniew Nowak. Wspominają sąsiedzi z Gdańska i Warszawy, koleżanki z Paryża i znajomi ze Stanów Zjednoczonych.

Była wyjątkowa, chociaż mieliśmy dużo fantastycznych postaci w polskiej piosence. Muzykalna, wyróżniała się kulturą śpiewania, delikatnością i wdziękiem. Idealnie pasowała do filmu. Kamera ją uwielbiała. Irena była taka… prześwietlona: szeroko rozstawione ogromne oczy, piękny uśmiech. Wyglądała rewelacyjnie – jak światowe gwiazdy. - Jerzy Gruza

Wymyśliłam cię ukazuje się z okazji 70. rocznicy urodzin i 5. rocznicy śmierci piosenkarki.

Fragment książki

Wstęp
Irena Jarocka – jedna z największych gwiazd polskiej piosenki. Piękna, pełna uroku kobieta. ikona elegancji i stylu. charyzmatyczna, utalentowana piosenkarka.
Dobry, wrażliwy człowiek. Ulubienica publiczności, o czym świadczą choćby cztery Srebrne Gwoździe Sezonu przyznane przez czytelników „kuriera Polskiego” oraz wielokrotnie wygrywane plebiscyty popularności. królowa polskiej estrady w latach siedemdziesiątych.

Któż z nas nie zna tego ciepłego głosu o charakterystycznej barwie? Kto nie nucił Kawiarenek, Gondolierów znad Wisły, Kocha się raz czy Wymyśliłam cię? Osiemnastego sierpnia tego roku Irena Jarocka obchodziłaby swoje siedemdziesiąte urodziny… Dwudziestego pierwszego stycznia 2017 roku minie piąta rocznica jej śmierci.

Dojrzewałam do tej pracy powoli. Mój przyjaciel Maciej Malinowski wkrótce po odejściu Ireny zaczął mnie namawiać do napisania książki poświęconej artystce – „bo przecież tak ją lubiłaś”… Fakt, obok Anny German, anny Jantar i Edyty Geppert to moja ulubiona piosenkarka. Był nawet czas, że właśnie ona była tą najbardziej lubianą…

Pamiętałam o Irenie Jarockiej, wciąż jednak zajmowałam się innymi postaciami. Od chwili gdy półtora roku temu postanowiłam przygotować tę książkę, jej bohaterka na dobre zagościła w moim życiu. Stała mi się tak bliska jak wówczas, gdy w 1974 roku po raz pierwszy usłyszałam Wymyśliłam cię i zachwyciłam się piosenką oraz jej wykonawczynią.

Irenę Jarocką poznałam osobiście w 2001 roku, kiedy promowała płytę Mój wielki sen. bywałam na jej koncertach. Miałam możliwość porozmawiania, zrobienia wspólnych fotografii. to były luźne, ale bardzo serdeczne kontakty, które wpłynęły oczywiście na pracę nad książką.

Wymyśliłam cię opowiada o trudnym dzieciństwie Ireny Jarockiej, jej czteroletnim pobycie w Paryżu, małżeństwie z Marianem Zacharewiczem, sukcesach i karierze zawodowej. Pokazuje piękny, choć nie zawsze prosty związek z Michałem Sobolewskim, lata spędzone w Stanach Zjednoczonych, wielką tęsknotę za Polską i powrót do kraju.

Przez kilkanaście miesięcy spotykałam się z bliskimi piosenkarki, z jej przyjaciółmi i wielbicielami. Z licznych rozmów o niej, z własnych wspomnień, z ogromnej liczby wysłuchanych piosenek i wielu przeczytanych listów stworzyłam prywatny portret Ireny Jarockiej.

Piosenkarkę wspomina sto osób, które znały ją w różnych okresach życia, czasem kilkadziesiąt lat. Rodzina – bracia, obaj mężowie i córka, wujenka, cioteczny brat, bratowa i bratanice. wspominają znajomi, sąsiedzi i przyjaciele, koleżanki i koledzy ze środowiska artystycznego, między innymi Danuta Błażejczyk, Krzysztof Dzikowski, Wojciech Gąssowski, Jerzy Gruza, Grażyna Hase, tadeusz Janik, Grzegorz Markowski, Renata Pajchel, Lidia Stanisławska, Maria Szabłowska i Wojciech Trzciński.

Ze wspomnień wyłania się postać łagodnej, skromnej, delikatnej kobiety. Pozbawionej zawiści koleżanki i zdolnej piosenkarki o dużej kulturze muzycznej i znakomitej dykcji. Wiele osób zaangażowało się w powstanie tej książki. Dziękuję im za podzielenie się ze mną historiami związanymi z Ireną, za udostępnienie materiałów dotyczących bohaterki książki, za służenie pomocą i okazywane zainteresowanie.

Szczególnie serdeczne podziękowania składam drugiemu mężowi Ireny Jarockiej, Michałowi Sobolewskiemu. Gdyby nie jego ogromna życzliwość, przyjaźń i zaufanie nie dotarłabym do niektórych osób. nie miałabym także wielu unikatowych, publikowanych po raz pierwszy dokumentów i fotografii.

Dziękuję również Danucie ignatowskiej – założycielce i przewodniczącej najdłużej działającego w Polsce fan clubu Ireny Jarockiej – z której archiwum pochodzi znaczna część materiału ilustracyjnego.

Ogromne podziękowania składam Maciejowi Łysakowskiemu za przywrócenie czaru niezliczonej liczbie zdjęć piosenkarki oraz udostępnienie materiałów z niemieckiej i czeskiej prasy.

Słowa wdzięczności kieruję także do mojej przyjaciółki Doroty Koman, która jako redaktor tej książki włożyła wiele pracy i serca, by nadać jej taki właśnie kształt.

Śpiew był największą pasją Ireny Jarockiej. Kiedyś powiedziała swojej przyjaciółce
Ludmile Zamojskiej: „Gdybym nie mogła śpiewać, to lepiej nie żyć…”. od dnia śmierci piosenkarki na niebie w konstelacji lwa świeci gwiazda o nazwie Irena Jarocka.

Mariola Pryzwan, Warszawa, 25.07.2016

Henryk Jarocki, brat Ireny Jarockiej

Irena – zawsze bardzo rodzinna – była prawą ręką mamy. Pomagała jej w prowadzeniu domu. Pod nieobecność mamy zajmowała się domem. była najstarsza z naszej czwórki, potem ja, Tadeusz i Waldemar. Tadek od lat mieszka w Niemczech, Waldek w Kanadzie, tylko ja zostałem w Polsce.

Irenka trochę nam matkowała, słuchaliśmy się jej, czasami nawet otrzymywaliśmy od niej burę. Jakoś sobie z nami radziła, bo była stanowcza, chociaż delikatna i wrażliwa.

Rodzice przyjechali do Gdańska w 1947 roku, kiedy Irenka miała roczek. Ja urodziłem się już w Oliwie, w 1948, a jestem młodszy od Ireny równo dwa lata. też urodziłem się 18 sierpnia, jak ona.

Najpierw mieszkaliśmy przy Tatrzańskiej – blisko cmentarza, niedaleko Katedry Oliwskiej. Potem przeprowadziliśmy się na Słoneczną. Po wojnie w tej okolicy zamieszkali Polacy, Ukraińcy i Białorusini. Mieliśmy też sąsiada Koreańczyka. Trafił nam się stary poniemiecki dom. Mieszkało w nim sześć rodzin: Bujalscy, Rybiccy, Kowalscy, Szawarscy, Sobiescy i Jaroccy. Na parterze – dwie rodziny, na piętrze trzy, a na poddaszu my. Zajmowaliśmy dwa pokoiki i kuchnię. Łazienki były na parterze i na piętrze – wspólne dla wszystkich. Potem tata wybudował łazienkę na poddaszu tylko dla nas. Wszyscy kąpaliśmy się w wannie raz w tygodniu, przed niedzielą.

Byliśmy religijną rodziną, więc w niedziele chodziliśmy do kościoła, a potem najczęściej do zoo albo do parku przy katedrze. Katedra odegrała ważną rolę w życiu mojej siostry. Irenka śpiewała w tamtejszym chórze, grała w teatrze amatorskim.

W pobliżu naszego domu znajdowały się okopy, ogród zoologiczny, schron, więc miejsca do zabawy mnóstwo. Byliśmy na etapie książek o Winnetou i Apaczach. Irena i pozostałe dziewczyny z podwórka przebierały się za indianki, chłopcy za dwa wrogie plemiona indiańskie. Razem chodziliśmy do lasu po runo leśne: jagody, maliny, grzyby. chodziło się całymi rodzinami, żeby przygotować zapasy na zimę. Zbieraliśmy też lipę na herbatę, szczaw na zupę. Większość mieszkańców miała przy domu minigospodarstwa. każda z rodzin trzymała w komórce prosiaka, kury, króliki. chodziliśmy na Rynek oliwski po liście buraków i nać marchewki. Z królików zabijanych na święta mieliśmy futerka. Mama robiła zapasy, wekowała mięso. Kiedy bito prosiaka, sąsiedzi też się dzielili. Pamiętam, że z pęcherza robiliśmy sobie piłkę. W ogródku rosła grusza, jabłonka papierówka i śliwa. Sąsiedzi pomagali sobie nawzajem. tworzyliśmy jedną wielką rodzinę. takie były dla nas, dzieci, lata pięćdziesiąte. trudne, ale ludzie byli życzliwi.

Nie wszyscy sąsiedzi chętnie pomagali, ale większość. Kiedy trzeba było coś od nich pożyczyć, przeważnie szedłem ja, a czasem irenka. Spędziliśmy szczęśliwe, choć biedne dzieciństwo, czemu nie przeszkodził nawet mój krótki pobyt w domu dziecka w Sopocie. Ze względu na chorobę mamy Tadeusz i ja zostaliśmy oddani do domu dziecka przy Emilii Plater w Sopocie. Tadeusz często uciekał… Irenie pomagała przyjeżdżająca z Warszawy macocha naszej mamy. Potem wróciła mama i wszystko już było normalnie. Mama ciężko chorowała na łuszczycę i astmę. W późniejszym okresie to się strasznie nasiliło. Zmarła dość wcześnie, w 1984 roku. Mój syn Mateusz urodził się 5 marca, a mama zmarła w czerwcu. Jeszcze zdążyła go zobaczyć…

Nasza mama bardzo lubiła Annę German i marzyła, żeby Irenka też była piosenkarką, żeby dawała ludziom radość swoim śpiewem. wiedziała, że ma dobry słuch, ładny głos… w szkole Irena śpiewała na różnych akademiach, ale pierwsze szlify zdobyła w chórze przy katedrze oliwskiej, a potem w gdańskim Studiu Piosenki przy Polskim Radiu. egzaminy i przesłuchania odbywały się w klubie Rudy Kot. też tam zdawałem, śpiewając Pola Zielone. I nasza sąsiadka Krysia Rybicka. Próbowaliśmy we troje, ale tylko Irenkę przyjęto. Cała rodzina się cieszyła. byliśmy szczęśliwi. Moja siostra muzykę miała we krwi. Nasz dziadek [Jan Jarocki] pięknie grał na skrzypcach, mama w domu śpiewała kolędy, a przy ognisku różne piosenki. Rodzina była rozśpiewana.

Irena zawsze pamiętała o rodzinie, zapraszała na koncerty. Mama była dumna i szczęśliwa, że jej córka jest uwielbiana przez publiczność. Na szczęście doczekała największych sukcesów swojej jedynej córki. Na początku szyła jej sukienki na występy. Miała zdolności manualne. W latach sześćdziesiątych pracowała w szwalni i pralni szpitala Marynarki Wojennej. W domu – na singerze, a potem na łuczniku – szyła nam ubrania ze starych ciuszków. Potrafiła też wydziergać szydełkiem przepiękne obrusy. Irena odziedziczyła po niej zdolności manualne. Pięknie rysowała. chodziła na konsultacje do naszego sąsiada profesora Lama. Zdawała na architekturę, ale się nie dostała. Architektura pozostała jej niespełnionym marzeniem.

Z urody ja i Irena jesteśmy podobni do mamy, pozostali bracia – do ojca. A charakter? Zawsze byłem zbyt uczuciowy. Cieszę się każdym dniem. Ona też tak się cieszyła – ze wszystkiego i wszystkim. Gdy działa się komuś krzywda, starała się pomóc choćby słowem, przytulić… Była szalenie ciepła i serdeczna. Ale potrafiła też krzyknąć. Miała swoje wzloty i upadki. Te upadki to ciężkie dzieciństwo, bo była bieda, a tatuś trochę popijał. Na szczęście to minęło.

Kiedy przyjeżdżała do nas na Słoneczną rodzina, gnieździliśmy się w tych dwóch pokojach i kuchni, a bywało nawet dwadzieścia osób! Jakoś dawaliśmy sobie radę. Irenka nigdy nie narzekała na trudne warunki i biedę. Kiedy rodzice dostali mieszkanie w bloku na Zaspie, cieszyliśmy się wszyscy. Potem ojciec mieszkał w nim z drugą żoną Janiną.

Irena celebrowała spotkania rodzinne. Z moją obecną żoną Elżbietą miała bardzo dobre relacje. Z naszymi dziećmi też.

Bardzo szanowała macochę naszej mamy. Babcia mieszkała w Warszawie na Dzielnej. Przyjeżdżaliśmy do niej albo do wujka Staśka, brata mamy, i jego żony Haliny Szmuchrowskich. W ich mieszkaniu na Schroegera spotykała się cała rodzina.

Pamiętam jeszcze, jak mieszkali na barce na wiśle. Wujek i stryjek Józek to byli prawdziwi „gondolierzy znad wisły”. wybierali żwir z rzeki. Ta piosenka jest jakby o nich. Ładnie się złożyło, że akurat Irenka ją śpiewała.

Po latach, gdy przyjeżdżałem do Ireny i Michała [drugiego męża Ireny] na ulicę Poetów, robiłem śniadania, na przykład kolorowe kanapki z dużą ilością warzyw: papryką, pomidorami, szczypiorkiem i jajkiem. czasem też im gotowałem. Często przywoziłem ze sobą ryby. Irena lubiła moją kuchnię. Uwielbiała zupę rybną i rybę smażoną na różne sposoby, między innymi dorsza w sosie rdzawym. chętnie jadła ryby. W naszym domu na Słonecznej w piątek obowiązkowo były na obiad ziemniaczki w mundurkach i śledzik. A w niedzielę najczęściej rosół, z którego następnego dnia tradycyjnie robiło się pomidorową. Irena przepadała za rosołem. W tygodniu obiad był jednodaniowy, w niedzielę – z dwóch dań.

W późniejszych latach dużą wagę przywiązywała do jedzenia: warzywa, owoce, mięsa niewiele, najczęściej kurczak. Dobrze gotowała. nauczyła się, pomagając mamie. Kiedy do nich przyjeżdżałem, jeszcze na osiedle Groty w Warszawie, częstowała mnie obiadem.

Gdy była u mnie w Łebie, jadła tylko ryby i sałatki – zestaw surówek albo z kiszonej kapusty lub z młodej kapusty z jabłkiem.

Irena przyjeżdżała do Łeby przynajmniej raz, dwa razy w roku. Miała tu sporo koncertów. Kiedy wydała książkę, koncert odbył się w starym kościółku. Ludzie byli oczarowani jej występem. Potem podpisywała książkę i płyty w Miejskiej bibliotece Publicznej.

Najważniejsze cechy charakteru Ireny? Przywiązanie do rodziny. Rodzina była dla niej najważniejsza. Oprócz tego prawdomówność i szczerość. To przysparzało jej przyjaciół. Wrogów chyba nie miała. Dobroć i skromność to były kolejne ważne cechy jej charakteru. w ogóle była taką malutką, szczupłą dziewczyneczką – zawsze wesołą, żywą.

Lubię czasem powspominać, jak chodziło się na konwalie, na grzyby, na jagody. Jakby to się działo wczoraj… czasem dawałem jej polne kwiaty, które bardzo lubiła, albo z ogródka od sąsiada. Zrywałem dla mamy i dla niej. I jeszcze niezapominajki i konwalie. Zrywaliśmy je w naszym lesie, który teraz jest częścią Trójmiejskiego Parku krajobrazowego. Wiedzieliśmy też, gdzie rośnie łubin. Zrywaliśmy te polne i leśne kwiaty, bo szkoda nam było złotówek, żeby kupować. Z kolei przed świętami bożego narodzenia zrywaliśmy jemiołę i gałązki choinkowe, które potem sprzedawaliśmy na rynku, żeby podreperować domowy budżet.

Dużo mi pomagała. Pomogła mi nie załamać się, kiedy dziewięć lat temu zachorowałem na raka jelita grubego. Wyszedłem z tego. Irenka odwiedzała mnie w szpitalu. Dała mi ciepło, nauczyła cieszyć się każdym dniem – jak ona.

Brakuje mi jej. Rano, gdy przychodzę do tawerny, patrzę na plakat i mówię: „cześć, dziewczyno”. Zawsze ją mam pod ręką. Kiedy brakuje mi Ireny, puszczam którąś z jej piosenek. Mam ulubione – Wymyśliłam cię i Mój wielki sen. Zostawiła po sobie przepiękny ślad w postaci piosenek.

Maria Wit-Godwod, piosenkarka

W 1964 roku – po współpracy z Niebiesko-Czarnymi i Czesławem Niemenem oraz zespołem Błękitne Pończochy – zgłosiłam się razem z siostrą do Zespołu Estradowego Marynarki Wojennej Flotylla. Początkowo byłyśmy my dwie, dwóch solistów i zespół muzyczny. Po roku przyjęto Iirenę Kucharczyk, a kilka miesięcy później – Irenę Jarocką. Ja byłam sopranem, Irena Kucharczyk i moja siostra mezzosopranami, a Irena Jarocka altem. Śpiewałyśmy w kwartecie, a oprócz tego każda z nas miała swój utwór solowy. wszystkie byłyśmy dobre. wszystkie też ciemnowłose, więc ładnie prezentowałyśmy się w białych mundurach. we Flotylli przygotowywało się jeden program w roku, a potem jeździło z nim po całej Polsce i za granicę. Koncerty były różne – wojskowe i cywilne. Nasz repertuar składał się z pieśni marynistycznych i patriotycznych. Programy miały wysoki poziom – były rozśpiewane i roztańczone. Reżyserowała je między innymi Danuta Baduszkowa, dyrektorka Teatru Muzycznego w Gdyni, w którym wcześniej występowałam. Flotyllę prowadził Janusz Szewczyk, bardzo zdolny muzyk, wielbiciel pięknych dziewcząt, więc już wkrótce było nas sześć, a potem osiem. Na początku mieliśmy siedzibę w oliwie, potem w Gdyni na Oksywiu. Gdy Irena przyszła do Flotylli, była ładną, spokojną, grzeczną dziewczyną troszkę przy tuszy. To była jej pierwsza praca zawodowa, w dodatku dobrze płatna. Wcześniej łyszałam o Jarockiej tylko tyle, że jest miłą dziewczyną o ciekawym głosie i śpiewała w Studiu Piosenki Renaty Gleinert.

W tamtym czasie bardzo popularna była Sława Przybylska. Irena miała coś z Przybylskiej, kiedy na przykład brała doły – podobne brzmienie, taki sam niski ciepły alt. We Flotylli śpiewała niecałe dwa lata.

Irena miała niesamowite szczęście do dobrych kompozytorów i przebojowych piosenek. Muszę przyznać, że Marian bardzo jej pomógł w zrobieniu kariery. Jej pierwszy przebój Gondolierzy znad Wisły to był strzał w dziesiątkę.

Co mnie jeszcze zachwyciło w Irenie? Jej sceniczna uroda. Na scenie wyglądała fantastycznie. Potem rozmalowywała się i wyglądała jak zwyczajna dziewczyna.

Od samego początku miała smykałkę do strojów. Lubiła ładnie i ciekawie się ubrać. czasem przychodziła do mnie, żeby odkupić jakąś kurteczkę czy oryginalną bluzkę.

Irena była bardzo koleżeńska i bezproblemowa. Przy tym skromna i nieśmiała, ale w jej skromności i nieśmiałości wyczuwało się wielką przebojowość. Była zdeterminowana, bardzo chciała zaistnieć w branży muzycznej.

Opublikowano dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak

Dżoker 1 Dżoker Michał Piedziewicz
33,38 39,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Dom tęsknot 1 Dom tęsknot Piotr Adamczyk
26,24 34,99
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Sen sów 1 Sen sów Jerzy Sosnowski
33,38 39,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Zielone drzwi 1 Zielone drzwi Katarzyna Grochola
30,12 36,00
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Bez oręża 1 Bez oręża Zofia Kossak
25,28 28,40
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Trociny (CD) 1 Trociny (CD) Krzysztof Varga
28,54 34,90
Rabat 18% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Tracę ciepło 1 Tracę ciepło Łukasz Orbitowski
42,66 44,90
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Cadyk ben Beroki 1 Cadyk ben Beroki Antoni Ferdynand Ossendowski
23,68 28,30
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Pocałunek Boga 1 Pocałunek Boga Radosław Purski
33,46 40,00
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Dziewczynka w czerwonym płaszczyku 1 Dziewczynka w czerwonym płaszczyku Roma Ligocka
30,87 36,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Pójdę do jedynej 1 Pójdę do jedynej Kasia Bulicz-Kasprzak
31,15 35,00
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Błogosławiona wina 1 Błogosławiona wina Zofia Kossak
16,73 20,00
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Człowiek z Palermo 1 Człowiek z Palermo Filip Onichimowski
22,59 27,00
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Zielony księżyc 1 Zielony księżyc Przemek Opłacki
4,90 27,00
Rabat 82% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Inna wersja życia 1 Inna wersja życia Hanna Kowalewska
33,38 39,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Król 1 Król Szczepan Twardoch
33,68 44,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Cukiernia Pod Amorem. Ciastko z wróżbą Nowość 1 Cukiernia Pod Amorem. Ciastko z wróżbą Małgorzata Gutowska-Adamczyk
29,93 39,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Arabska krucjata 1 Arabska krucjata Tanya Valko
28,50 38,00
Rabat 25% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Wszystko wina kota 1 Wszystko wina kota Agnieszka Lingas-Łoniewska
25,50 34,00
Rabat 25% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Szkoła żon 1 Szkoła żon Magdalena Witkiewicz
28,36 33,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Odrodzone Królestwo. Tom 3. Płomienna korona 1 Odrodzone Królestwo. Tom 3. Płomienna korona Elżbieta Cherezińska
43,61 49,00
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Długa droga do domu 1 Długa droga do domu Joanna Jax
33,38 39,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Arabski mąż 1 Arabski mąż Tanya Valko
33,82 38,00
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Bezsenność w Tokio 1 Bezsenność w Tokio Marcin Bruczkowski
31,26 32,90
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Rzeczy których nie wyrzuciłem 1 Rzeczy których nie wyrzuciłem Marcin Wicha
27,75 37,00
Rabat 25% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Zgoda na szczęście 1 Zgoda na szczęście Anna Ficner-Ogonowska
29,20 34,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Dom tęsknot 1 Dom tęsknot Piotr Adamczyk
26,24 34,99
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Pierwsza na liście 1 Pierwsza na liście Magdalena Witkiewicz
30,87 36,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni