Koszyk 0

Moje bohaterki tęsknią za tym, za czym tęsknię ja - mówi Katarzyna Michalak

Katarzynę Michalak, autorkę ponad dwudziestu bestsellerowych powieści, kochają czytelniczki. Chętnie sięgają po jej serię owocową w skład której wchodzą: Rok w Poziomce, Lato w Jagódce, Powrót do Poziomki, Wiśniowy dworek, W imię miłości oraz Dla Ciebie wszystko. Dużą popularnością cieszą się także pięciotomowe Kroniki Ferrinu, w których magia splata się z silnymi namiętnościami. Swoje miłośniczki mają również: Leśna Polana, Mistrz, Zemsta, Amelia, Zachcianek.

Ma Pani w swoim portfolio literackim ponad 30 książek, a na początku listopada ukaże się  kolejna - "Leśna Polana", pierwszy tytuł z nowej serii "Leśna Trylogia". Oczekuje Pani na reakcje czytelników z takim samym dreszczem jak na początku swej literackiej drogi?

Dokładnie i to się nigdy nie zmieni. Nie u mnie. Z taką samą obawą oczekuję na odbiór 32 powieści, jak pierwszej. I nie wiem, czy to mój perfekcjonizm wpływa na takie obawy, czy przeciwnie: niepewność siebie, ale… to dobrze. Nigdy nie uderzy mi dzięki temu woda sodowa do głowy. Nie zacznę „celebrycić”. J

Może Pani opowiedzieć o drodze, którą Pani pokonała od lekarza weterynarii do premiery debiutanckiej  "Poczekajki" w 2008 r.? 

Od dzieciństwa pragnęłam zarówno leczyć zwierzęta, jak pisać książki. Od najmłodszych lat znosiłam do domu wszystkie pokaleczone sieroty losu i próbowałam im pomóc, jednocześnie od kiedy poznałam literki, zaczęłam pisać. Dlatego gdy odeszłam od wteterynarii, pisarstwo we mnie pozostało. A że lekarzem pozostaje się do końca życia, teraz leczę dusze moich Czytelniczek.

Pani książki kipią od, nawet skrajnych, emocji. Czy tworząc, potrafi Pani zdystansować się od opisywanego świata?

Przeciwnie! Im głębiej zapadam się w powieść, tym jest prawdziwsza, a emocje odczuwane przeze mnie, a potem przez Czytelnika, mocniejsze. To naprawdę fantastyczne, że mogę przeżywać to wszystko „na prawdę”, a zarazem bezpiecznie – za swoim biurkiem, czy tam, gdzie akurat piszę. Mafijne pościgi, wielką miłość, zdrady, dramaty, radości i smutki bohaterów. Gdy pisałam „Nie oddam dzieci” – w zaprzyjaźnionej bibliotece, a więc w miejscu publicznym – gdy doszłam do wypadku, w którym ginie kobieta i jej mały synek, pisałam i płakałam. Łzy jak grochy kapały na klawiaturę. Oczywiście było mi, tej Kasi, która siedzi w bibliotece, trochę głupio, że płaczę w miejscu publicznym, ale tamta druga Kasia, o imieniu Marta, która próbowała po raz ostatni przytulić swojego synka, była jedną wielką rozpaczą. Dokończyłam opis wypadku i przez parę tygodni nie mogłam wrócić do książki. Tak bardzo to mną wstrząsnęło. Ja naprawdę przeżywam to co piszę, moja empatia i wyobraźnia nie dają się poskromić. Zresztą wcale tego nie chcę. Pisać bez emocji, na zimno? Tworzyć papierowych bohaterów i sterować nimi niczym marionetkami? To nie dla mnie.

Mówi się "Co nas nie zabije, to nas wzmocni". Czy może Pani powiedzieć, że dramatyczne osobiste doświadczenia, o których wspomina Pani w wywiadach, były jednak zaczątkiem jakiegoś dobra w Pani życiu?

Ja mam inne powiedzenie, nieco rozszerzone: „Co nas nie zabije, to wzmocni, tylko nie każdy samobójca o tym wie”. Czytelnicy, śledzący moją karierę i czytający wywiady wiedzą właściwie o jednym dramacie, który mnie spotkał: bardzo trudnym rozwodzie i wystawieniu mnie z małym dzieckiem za drzwi przez byłego męża. Proszę mi wierzyć: to nie był największy dramat mojego życia, ale… gdy zastanawiam się, co bym zmieniła, gdybym dostała drugą szansę, myślę, że nic. Po tym, co przeszłam, jestem niesamowicie silna i wiem, że w walce z całym światem mam przynajmniej jedną osobę, która mnie nigdy nie zawiedzie ani nie zdradzi: siebie. Moje życie cały czas przypomina rollecoaster: od euforii, po totalną rozpacz, od szczęścia po śmiertelny strach o dziecko. Przyjaciele, gdy spotykam się z nimi co jakiś czas, rozsiadają się wygodnie, niczym w kinie, a ja opowiadam, co – zupełnie nieprawdopodobnego – wydarzyło się w ciągu ostatnich tygodni, czasem dni. Gdybym opisała choćby to, czego doświadczyłam w zeszłym miesiącu, nikt by mi nie uwierzył. Bo rzeczywistość przerasta nawet moją, wybujałą wyobraźnię. Jest to plus, bo na pewno się nie nudzę, ale czasami patrzę w górę i mówię: „No tego, Panie Boże, to już mogłeś mi oszczędzić. Chociaż dzisiaj…”.

 Pani książki, choć z optymistycznym przesłaniem, nie omijają spraw trudnych. Czy bagaż Pani doświadczeń ma wpływ na to, że inne kobiety odnajdują w Pani pisarstwie prawdę?

Przeżyłam niemal wszystko, co człowiek może znieść – oprócz śmierci dziecka, bo Los wie, że tego akurat nie przeżyję – więc rozumiem moje Czytelniczki. Rozumiem zarówno ich radość ze spełnionego marzenia, jak i rozpacz, gdy świat po raz kolejny wali się na głowę, a nie ma sił, by się podnieść. Przeżyłam chwile szczęścia, chwile rozpaczy, miłość, nienawiść, taką złość do ludzi i śwata, że zaciskałam zęby, żeby nie krzyczeć i, tak, to właśnie dziewczyny odnajdują w moich powieściach: prawdę.

Czy opinie i wypowiedzi czytelniczek Pani książek, choćby na blogu, skłaniają Panią do podjęcia jakiegoś konkretnego tematu?

Mam bardzo mądre Czytelniczki i czasem poddaję pod głosowanie na przykład projekt kilku okładek. Dziewczyny są świetne w wyłapywaniu tego, czego ja, autorka, nie widzę, ale… tematy powieści wybieram sama. Właściwie same się wybierają. W pliku „książki do napisania” mam 16 pomysłów, czasem szkiców czy pierwszych rozdziałów. Już w trakcie pisania powieści, która ma się ukazać, zaczyna „chodzić za mną” następna. Domagać się mojej uwagi, krzyczeć: „Napisz mnie, napisz!” (śmiech), więc to nie Czytelniczki a sama powieść skłania mnie do zajęcia się jakimś tematem. Jak wspomniałam powyżej, moje życie nieustannie mnie zaskakuje, przydarzają mi się rzeczy, o których zwykły człowiek nawet nie słyszał, dlatego inspiracji na pewno mi nie zabraknie.

I wreszcie jest! Pomysł na fabułę i bohaterów. Czy rozpoczynając pisanie, ma Pani zamkniętą wizję akcji i bohaterów, czy też zdarza się, że to bohaterowie przejmują inicjatywę?

Proces powstawania moich powieści jest bardzo ciekawy, więc chętnie o nim opowiem. Zwykle jest pomysł na okładkę, albo tytuł. Czasem założenie, że będzie to dramat, bo piszę do serii „z czarnym kotem”, czasami mam ochotę na ciepłą, pogodną opowieść… Zaczynają w mojej wyobraźni pojawiać się pierwsi bohaterowie. Na przykładzie „Leśnej Polany”: Gabrysia, Majka i Julia. To siostry? Nie. Przyjaciółki. Siedzą na ławeczce przed domkiem ukrytym w lesie, który Gabrysia bardzo chce kupić, ale nie stać ją nawet na codzienne wydatki, nie ma więc o czym mówić. Już mają wracać – Gabi próbuje powstrzymać łzy - a ja mam się zastanawiać, jak Gabrysia zdobędzie pieniądze na domek, gdy nagle myślę – i moją myśl wypowiada Majka: „Ty już tutaj byłaś. Znasz ten dom. Marzyłaś o nim od dawna”. I już jest zalążek fabuły: Gabriela kiedyś niemal miała ten dom, ale go straciła. Dalczego? Przez kogo? Z jakiego powodu? Potem trzy przyjaciółki mijają samochów, którym jadą trzej mężczyźni. Jeden nagle postanawia skręcić w tę samą drogę, staje przed tym samym domem. I już wiem, że on też ten dom zna, też go stracił, a razem z nim Gabrielę. Mam drugi wątek – trzech braci. Ten pierwszy, najstarszy, zupełnie do młodszych niepodobny, ma szramy na ramieniu, jakby mu tygrys przejechał po nim pazurami. Skąd? Dlaczego? I myśl: on bronił młodszych braci! Przed kim…? I mam już trzecie piętro mojej powieści… Uwielbiam to. Odkrywanie tajemnic moich bohaterów, ich wzajemnych powiązań… To niesie ze sobą właśnie te prawdziwe emocje, bo czasem naprawdę mnie zaskakują. Nie zawsze pozytywnie. „Leśna Polana” miała być odskocznią po sensacyjnej „Zemście”, gdzie krew się lała i łzy strumieniami, a oto już na trzecim „piętrze” – „on ma szramy na ramieniu, bo bronił na śmierć i życie młodszych braci” - okazuje się, że będzie z tego dramat. Więc to nie ja, jak uważają moje kochane Czytelniczki, tylko moi bohaterowie są nieobliczalni. I to oni potrafią zginąć w drugim tomie trylogii, chociaż mieli żyć szczęśliwie do końca. Ja nie mam na nich wpływu – tak jak niewielki wpływ mam na własne, zadziwiająco bogate w doświadczenia, życie.

 Czytałam, że potrafi Pani pisać w każdym miejscu, nawet na lotnisku. Zakładam jednak, że nie zdarza się to na co dzień. Jak więc wygląda Pani typowy dzień pracy nad książką?

Lotnisko to nie jest zła rzecz! Anonimowi ludzie, którzy nic ode mnie nie chcą, ich głosy, zmieniające się w „biały szum”, który genialnie pozwala mi się wyłączyć z zewnątrz i skupić do granic możliwości na wewnątrz, czyli akcji książki.(Przyznam, że dwukrotnie skupiłam się tak, aż musieli mnie wzywać przez lotniskowy megafon). Chyba najtrudniejsze było pisanie wielowątkowej, pełnej dramatycznych przeżyć i zwrotów akcji „Zemsty” na… placyku zabaw dla dzieci, gdzie siedziałam na trawie, oparta plecami o murek, z laptopem na kolanach, dookoła biegały i krzyczały dzieciaki, a co kwadrans podbiegał do mnie mój synek a to po picie, a to żeby mi powiedzieć, że jest fajnie, a to po prostu, by pobyć ze mną minutkę. I ja tak co kwadrans byłam a to w powieści – uciekałam dachami Paryża przed bandziorami – a to na placyku zabaw, podając dziecku butelkę z wodą. Jak mój mózg to wytrzymał? Nie mam pojęcia. Jakim cudem książka mimo to ma zwartą, logiczną akcję – trzeba pytać mojego mózgu. W domu, gdzie jest cicho, wygodnie, a synek w przedszkolu – o ironio! - trudno mi się skupić, bo ciągle coś domaga się większej uwagi, niż książka – a to trzeba okna umyć, odkurzyć, zamieść ganek, a to zrobić porządek w szafie, choć spokojnie mógłby poczekać, aż skończę powieść… Zaczęłam więc pisać właśnie w warunkach niesprzyjających: centra handlowe są idealne. Nikt mnie nie zna, nikt ode mnie nic nie chce. Dookoła tylko „biały szum”, a ja w środku, razem z bohaterami przeżywam ich przygody. A mam taki spokojny dom…

Tematem wielu Pani książek jest właśnie dom - miejsce i ludzie. Czy to filar ludzkiego szczęścia?

A co może być jego filarem, jeśli nie nasze miejsce na ziemi, które kochamy, wypełnione ludźmi, których kochamy? Proszę mi wierzyć, że sprawdziłam, co może dać szczęście. Byłam właścicielką nieźle prosperującej firmy, miałam więc władzę. Potem, już jako pisarka, w celach poznawczych „zażywałam” luksusów, w jakich żyją bogacze. Próbowałam sportów ekstremalnych (wspinałam się po skałach, sama, bez żadnych ubezpieczeń), by czuć „kopa adrenaliny”. Narkotyków nie, bo ich nie uznaję, więc nie wiem, czy mogą dawać szczęście, ale po ludzkich wrakach, które spotykam na ulicy, podejrzewam, że niekoniecznie. Jeśli więc nie pieniądze, nie narkotyki, nie adrenalina to co? Właśnie Dom. Dom, który jest nie tylko czterema ścianami, ale naszym azylem, ostoją, miejscem, dokąd możemy uciec przed światem, pewne, że nic nam już nie grozi. A szczęście? To chwile, gdy prawie namacalnie czujemy otaczające nas spokój i miłość. Drobne chwile, gdy aż zatyka nas ze wzruszenia: spadająca gwiazda, gdy leżę na trawie z moimi dziećmi i we trójkę patrzymy w nocne letnie niebo. To właśnie jest spełnienie marzeń.

Pani bohaterki  są często jednocześnie delikatne i kruche oraz silne i zdeterminowane... takie są kobiety, taka jest Pani?

Ktoś na tym dziwnym świecie, gdy mężczyźni stali się wrażliwsi i delikatniejsi od kobiet musi wykrzesać z siebie siłę i determinację, prawda? Znam paru mężczyzn, policzyłabym ich na palcach jednej ręki, którzy imponowali mi siłą i determinacją, czyli mieli jej więcej ode mnie. Tymczasem kobiet, które zmagają się z niesamowitymi dramatami, zupełnie same, bo na przykład „mąż nie wytrzymał choroby dziecka”, znam dużo, dużo więcej. Kobiety naprawdę są silne i naprawdę potrafią góry przenosić. A już matka, walcząca o dziecko… Nie stawałabym na jej drodze.Jedno, w czym przegrywamy z mężczyznami, to brak wiary w siebie, tę siłę i determinację.

Wiele Pani bohaterek, mówiąc kolokwialnie, ma kłopot z mężczyznami. Marzą o miłości,  tęsknią za ukochanym...

Moje bohaterki tęsknią za tym, za czym tęsknię ja: za mężczyzną silnym, mądrym, nieustępliwym, który otoczy nas opieką. Będzie walczył za nas i dla nas z całym światem. Jeżeli ja w swoim życiu spotkałam takich zaledwie kilku, to co powiedzieć o innych kobietach, które nie miały tylu przygód, nie były w tylu miejscach i nie poznały tylu ludzi co ja? Na szczęście mamy moje książki i moich bohaterów. Oni nas nie zawiodą. (śmiech)

Akcja wielu Pani książek  rozgrywa się w małych miejscowościach. Pani również wybrała życie poza wielkim miastem.  Jak do tego doszło? Z urodzenia jest Pani warszawianką...

Tak, niemal do czterdziestki mieszkałam w Warszawie, z przerwą na małżeństwo, i niemal dziesięć lat szukałam TEGO MIEJSCA, mojego miejsca na ziemi, gdzie będę szczęśliwa. Gdy je znalazłam, gdy poczułam całą sobą, że chcę tu zostać – było to pewnego październikowego, pochmurnego dnia na progu rozpadającej się rudery, nazwanej od razu Poziomką – nie zastanawiałam się ani chwili. Dopiero potem, gdy na przykład nadeszła zima i spadł metr śniegu, przyszedł czas na refleksje, czy aby na pewno dobrze zrobiłam… (śmiech). Dziś, po tylu latach mieszkania w samotni otoczonej sosnowym lasem, wiem że była to najlepsza decyzja mojego życia. Pisać mogę wszędzie – nawet na lotnisku. Gdy potrzebuję towarzystwa ludzi, spotykam się z nimi. Gdy natomiast chcę być sama i mieć święty spokój, zamykam drzwi, wyłączam telefon i… mam właśnie te bezcenne w dzisiejszych czasach ciszę i spokój.

Napisała Pani również książki dla dorosłych, jak "Mistrz", "Zemsta", "Czarny książę". Co Panią skłoniło do sięgnięcia po tematykę erotyczną i sensacyjną?

Wydawca! (śmiech) Rzucił mi wyzwanie, bym napisała „polską odpowiedź na Grey’a”, a ja, zaszyta w domku gdzieś na mazowieckiej wsi i pisząca dwudziestą którąś powieść, nie bardzo byłam w temacie owego Grey’a. Kupiłam pierwszy tom, zaczęłam czytać i… poddałam się po stu chyba stronach. „Sorry, Wydawco, ale nie dam rady pisać przez 300 stron o tym samym” – odpowiedziałam, ale że jestem ambitna, lubię wypróbowywać zarówno siebie samą, jak i nowe rzeczy, nowe doświadczenia, myślę w następnej chwili: „Ej, Kasiu, ty nie dasz rady?”. Dobry pisarz potrafi pisać na każdy temat, choć nie na każdy chce. Ja, gdy wpadłam na pomysł połączenia „300 stron o seksie” z 300 stronami thillera sensacyjnego, tak się rozpędziłam, że po „Mistrzu” powstał jeszcze „Czarny Książę” i „Zemsta”. Tym udowodniłam już sobie, że potrafię. Przełamałam siebie i swoje zahamowania, bo do tej pory scen erotycznych w moich książkach niemal nie było i wystarczy. Pytanie: czy wystarczy Czytelniczkom, które już domagają się kontynuacji „Zemsty”…? (śmiech)

I cykl "Kroniki Ferrinu"... Ćwiczenie wyobraźni  czy po prostu chęć sprawdzenia się w literaturze fantastycznej?

I tu Panią zaskoczę: Ferrin był przed „Poczekajką”. Pierwsza książka, jaką zaczęłam i skończyłam, to była właśnie „Gra o Ferrin”, a jeszcze wcześniej był scenariusz filmowy. Znajomy reżyser przeczytał go, powiedział: „Kasia, jest super, tylko kto ci da pieniądze na ten film? Napisz lepiej książkę”. Więc napisałam sobie książkę. Potem drugą. Druga została wydana i od razu trafiła na listy bestsellerów. Więc napisałam trzecią… parę lat później pisałam już dwudziestą trzecią, a dzisiaj pracuję nad trzydziestą trzecią. (śmiech) Naprawdę nie spodziewałam się, że moja niewinna zabawa w pisarkę, moja pasja, którą miałam w sobie od dziecka, zmieni się w pracę, która daje tyle satysfakcji. Że zajdę tak daleko i tak wysoko. A pierwsze miejsce wśród najpoczytniejszych pisarzy w Polsce (badanie TNS dla Biblioteki Narodowej, 2015) to jeszcze nie jest moje ostatnie słowo. Ja się dopiero rozkręcam!

Czy mogłaby Pani zarazić naszych czytelników nadzieją i radością, opowiadając o swoich Świętach Bożego Narodzenia, o smakach i zapachach, o magii serdeczności, wreszcie o wspomnieniu świąt dzieciństwa?

Jestem tradycjonalistką, więc nawet w upalnej Australii próbowałam urządzić tradycyjne polskie święta. Te z dzieciństwa kojarzą mi się – oprócz niepowtarzalnego smaku kompotu z suszonych owoców, kapusty z grzybami i barszczu z uszkami – tylko proszę się nie śmiać!, z ciągłym kombinowaniem jak utrzymać młodsze dzieci w wierze, że Mikołaj istnieje. (śmiech) Ponieważ byłam najstarsza z czwórki rodzeństwa, zawsze któreś tam jeszcze w Mikołaja wierzyło, a któreś już nie i było czasem trudno wywabić to młodsze z pokoju, w którym stała choinka, by pod tę choinkę podrzucić prezenty. Szczególnie, że owo młodsze z tej choinki nie spuszczało oka, czekając na św. Mikołaja! (śmiech). Czasem więc Mikołaj zostawiał prezenty na balkonie, a ja „przypadkiem” się o nie potykałam, czasami zostawiał prezenty pod otwartym oknem, a ja nie mogłam wyjść z podziwu, jak bardzo musi w niego wierzyć mój synek, żeby nie skojarzyć, że okno jest okratowane i żaden z prezentów nie mógłby się przez te kraty przcisnąć. Właśnie ta niewinna, radosna wiara i oczekiwanie na wszystko co najlepsze, kojarzy mi się ze Świętami Bożego Narodzenia. Odnalezienie zaś w sobie tej wiary, że będzie dobrze, że będzie pięknie, to chwile szczęścia, o których wspominałam. Taka właśnie spadająca gwiazdka w cichą, spokojną noc…

Rozmawiał(a): Magda Kaczyńska

Nienasycenie. Tom 5 1 Nienasycenie. Tom 5 M.S. Force
31,62 37,80
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Tajemnicza kobieta 1 Tajemnicza kobieta Amanda Quick
33,29 39,80
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Rozwiązły książę 1 Rozwiązły książę Virginia Henley
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Tajemnice nocy 1 Tajemnice nocy Kat Martin
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Ładny gips Wyprzedaż 1 Ładny gips Maja Kotarska
9,11 32,00
Rabat 72% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Druga szansa 1 Druga szansa Joanna Rakowicz
25,01 29,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Księga skandali 1 Księga skandali Julia London
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Szafirowe kłopoty 1 Szafirowe kłopoty Christina Dodd
26,69 31,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Cieszę się twoim szczęściem 1 Cieszę się twoim szczęściem Lucinda Rosenfeld
25,01 29,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Rycerz swojej pani 1 Rycerz swojej pani Christina Dodd
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Jak zdobyć diuka 1 Jak zdobyć diuka Julia London
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Fiora i papież Wyprzedaż 1 Fiora i papież Juliette Benzoni
12,90 34,90
Rabat 63% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
W objęciach diabła 1 W objęciach diabła Catherine Coulter
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Leśna Polana Polecamy 1 Leśna Polana Katarzyna Michalak
23,99 36,90
Rabat 35% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Anioł do wynajęcia 1 Anioł do wynajęcia Magdalena Kordel
26,18 34,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Jestem żoną szejka 1 Jestem żoną szejka Laila Shukri
26,25 35,00
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
November 9 1 November 9 Colleen Hoover
29,93 39,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Przeznaczeni 1 Przeznaczeni Katarzyna Grochola
29,93 39,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Warleggan 1 Warleggan Winston Graham
26,24 34,99
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Zostaw mnie 1 Zostaw mnie Gayle Forman
28,50 38,00
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Słowik 1 Słowik Sophie Hannah
29,52 36,90
Rabat 20% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Sezon na cuda 1 Sezon na cuda Magdalena Kordel
26,18 34,90
Rabat 25% Przedsprzedaż, Premiera 11.01.2017 r.  
Sisi. Samowolna cesarzowa 1 Sisi. Samowolna cesarzowa Allison Pataki
29,99 39,99
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Wezbrane wody 1 Wezbrane wody Danielle Steel
29,93 39,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Sisi. Cesarzowa mimo woli 1 Sisi. Cesarzowa mimo woli Allison Pataki
29,99 39,99
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!
Jeremy Poldark 1 Jeremy Poldark Winston Graham
22,49 29,99
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka 24h!