Koszyk 0

Magdalena Kordel, autorka książki "Sezon na cuda" pisze list do czytelników

Już 11 stycznia ukaże się nowa książka Magdaleny Kordel, autorki bestsellerowych serii „Uroczysko” i Malownicze”, które sprzedały się już w ponad 100 000 egzemplarzy. Pisać zaczęła, by poradzić sobie z trudną przeszłością, ale szybko okazało się, że jej książki stały się balsamem dla duszy tysięcy czytelników.

Akcja "Sezonu na cuda", bo tak brzmi tytuł powieści, rozgrywa się gdzieś u podnóża Sudetów, w Malowniczem. Tutaj znajduje się pensjonat Uroczysko. Jego nowa właścicielka Majka na dobre zadomowiła się w miasteczku. To miejsce ma dla niej magiczny, niepowtarzalny klimat, tu można rozwinąć skrzydła i na dobre zapomnieć o przeszłości. Majka szybko dostrzega jednak, że jej sąsiedzi i przyjaciele mają problemy, o których czasem boją się mówić. Czuje, że powinna wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć z pomocą. Lecz aby pomagać, potrzeba czasem nie lada sprytu i umiejętności. Majka nie spodziewa się nawet, jakie przeszkody przyjdzie jej pokonać.
Może wesprze ją pewien anioł, który ponoć czuwa nad Malowniczem, a może znajdą się też ziemscy ochotnicy? Czy w Uroczysku naprawdę mogą zdarzyć się cuda? Sięgnijcie po tę niezwykłą, mądrą i przezabawną opowieść, a ona z pewnością rozgrzeje Wasze serca
nawet w bardzo mroźny dzień.

List Magdaleny Kordel do czytelników

Moi Kochani,

oddaję w Wasze ręce Sezon na cuda, drugą po Uroczysku opowieść o Majce. Uroczysko było dla mnie taką książką-zaklęciem. Praca nad nią była odtrutką. Od kłopotów, których wtedy mieliśmy mnóstwo, i od rzeczywistości, która nas nieubłaganie dopadła, i od tego, że rosół zamarzał w przedpokoju…

Ci, którzy czytali pierwszą książkę o Majce, na pewno pamiętają ten fragment, ale nie wiedzą, że to akurat rosołowo-mroźny wątek autobiograficzny. Pisałam Uroczysko wyłącznie dla siebie. By ugruntować… Stop. Właściwie nie ugruntować, tylko zmusić się do wiary w to, że na pewno za tym ostrym zakrętem, który właśnie nam się przydarzył, czeka na mnie kawałek pięknej równej drogi. A zakręt należał do tych mało fajnych. Ten, kto napisał, że pieniądze szczęścia nie dają, z całą pewnością nigdy nie przeżył ich całkowitego braku. Szczęścia może i nie dają, ale poczucie stabilizacji na pewno.

Poza tym, gdy człowiek w pewnym momencie musi zmierzyć się z kompletnym brakiem kasy i kombinować, za co kupić bochenek chleba (to nie przenośnia, naprawdę to był moment, kiedy chleb dzieliliśmy na kromki i był hmm... jak to określić… z przydziału, żeby wystarczyło na jak najdłużej), to taki człowiek ma dwa, a właściwie trzy wyjścia:

1. Popaść w totalne rozmemłanie, zapłakać się na śmierć i zgorzknieć albo…
2. Uratować się poczuciem humoru, zaciśniętymi zębami i powtarzanym niczym mantra: jutro, najdalej pojutrze będzie lepiej.
3. Napisać książkę.

Zastosowałam punkty drugi i trzeci, choć nie ukrywam, że punkt pierwszy też czasami dochodził swych praw. Pisząc Uroczysko, usiłowałam zaczarować rzeczywistość. Majka ma tę samą co ja wtedy wiarę w lepsze jutro, a może nawet dziś, tylko że jeszcze nie teraz, ale może wieczorem?

I tak Uroczysko trafiło na półki księgarń. I wtedy stało się coś, o czym zupełnie nie pomyślałam: książka pisana wyłącznie dla mnie, mająca mi pomóc uwierzyć w dobrą przyszłość, w moc zaklęcia: „I żyli długo i szczęśliwie”, nieoczekiwanie stała się tym samym dla wielu Czytelników. Posypały się maile, telefony. Majka wprawiała w dobry humor, dawała poczucie ciepła, odganiała samotność. Cóż, takie miała zadanie od samego początku.

I mam nadzieję, że mu sprosta również w Sezonie na cuda. Sezon… jest dla mnie ważny z jeszcze jednego powodu. Właśnie w tej powieści po raz pierwszy pojawiła się Leontyna. Wtedy jeszcze w ogóle nic o niej nie wiedziałam. Nie miałam wobec niej szerszych planów. Za to ona miała plany co do mnie. Jakie? Ten, kto jeszcze nie wie, może po lekturze Sezonu… zechce sięgnąć po inne moje książki. W każdej z nich spotka właśnie Leontynę, starszą, trochę magiczną panią, o której życiu napisałam w Tajemnicy bzów. Ale to zupełnie inna opowieść.

Teraz zapraszam Was do pensjonatu Majki. Ogrzejcie się w cieple domowego ogniska, pospacerujcie po zaśnieżonych szczytach i zajrzyjcie do Malowniczego. Czekamy tam na Was z niecierpliwością: ja i Majka. Uroczysko już gościnnie uchyliło drzwi...

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie

Magdalena Kordel

Fragment książki
Z czapką czy bez, czyli sezonowy konflikt pokoleń
– Co też, pani Maju, pani opowiada, wprawdzie taka zgnilizna nie jest zdrowa, ale w końcu jest pani młodą, silną kobietą,
byle deszcz i chlapa pani nie złamie! – powiedziała, otulając się szczelniej szalikiem. – Chyba że nadal będzie pani biegać bez nakrycia głowy, wtedy to i młodość nie pomoże. Właśnie, może pani mi przy okazji powie, o co chodzi z tymi czapkami i szalikami? Dlaczego młodzi ludzie bronią się przed nimi jak przed zarazą? Wprawdzie ja też podobno byłam kiedyś młoda i niby powinnam pamiętać takie szczegóły, ale to było tak dawno temu, że zastanawiam się, czy sobie tej młodości zwyczajnie nie wymyśliłam. – Ledwo widoczny figlarny uśmiech przemknął po jej twarzy.– Niestety, w tym pani nie pomogę – odparła ze śmiechem właścicielka pensjonatu. – Trzeba by było zapytać moją córkę Marysię. Ona jest w tej właściwej fazie młodości.
– Właściwej fazie młodości? – Pani Leontyna zdziwiona uniosła siwe brwi. – A jest jakaś niewłaściwa?
– No, jest jeszcze ta faza, którą Magda Umer nazwała młodością stabilną. I my, pani Leontyno, się do niej właśnie zaliczamy.
– Majka prychnęła śmiechem.
– Straszna z pani trzpiotka! Niby pani i ja razem? Przecież pani ledwo od ziemi odrosła! Ale o czym to mówiłyśmy? A, o czapkach! Niech się pani cieplej ubiera, pani Maju, wtedy nie trzeba się martwić pogodą!
(…)
– Pani Leontyno, jeżeli chodzi o czapki, szaliki i młodość, to chyba jest taki zimowy konflikt pokoleń, który był, jest i będzie – wysapała, odgarniając z twarzy kosmyki włosów.
– Ha, ma pani niewątpliwie rację, sezonowy konflikt pokoleń, bardzo trafna diagnoza. – Pani Leontyna pokiwała głową.
– Niech pani po pracy wpadnie do mnie do sklepu. Mam tam taki jeden mały konflikcik, który będzie pasował jak ulał.
– Przyjdę na pewno – obiecała sympatyczna właścicielka pensjonatu i już jej nie było.

Szopkowa klątwa i konflikt z dyrektorką
Na szczęście dla mnie i dla nerwów dyrektorki zrządzeniem losu tego dnia nie widziałyśmy się w ogóle. Na przerwie w pokoju nauczycielskim ukryłam się za zasłoną. Helenka, która była wtajemniczona w szopkowe opóźnienie, poinformowała mnie, że nie muszę się chować, bo dyrektorka pojechała na wycieczkę z trzecią A i zapewne dziś się już nie pokaże. (…)
To prawda. Majka, możesz już stamtąd wychynąć – zaśmiał się wuefista Michał. – A w ogóle to o co chodzi w tej historii? Co znowu narozrabiałaś?
– Jeszcze przed godziną powiedziałabym ci, że zupełnie nie, ale niestety króciutka godzina lekcyjna potrafi diametralnie zmienić zapatrywania nauczyciela. Do tej pory jedynie spóźniałam się – Też tak uważałam. Aż do dzisiaj – mruknęłam, patrząc na niego z nieukrywaną zazdrością. Nigdy nie był wychowawcą klasy nawet w części podobnej do mojej. – Zresztą co ja wam będę opowiadała. Chodźcie i sami zobaczcie (...).
– Nie jestem w stanie uwierzyć, że w sprawie szopki dzieciaki mogą wymyślić coś niezwykłego. A mam dość bujną wyobraźnię i nie waham się jej używać. Z powodu tego spóźnienia cierpisz na szopkową paranoję – przekonywał mnie Michał, idąc za mną do ostatniej ławki, na której stało dzieło klasy. Ania, zamiast reperować zepsutego Józefa, gdzieś przepadła, więc byliśmy w klasie sami. Rozsądnie zachowałam milczenie aż do momentu, gdy popatrzyli na nowoczesną interpretację narodzin Jezusa.
– O Matko Boska! – tyle tylko zdołała powiedzieć Helenka, zanim zdziwienie odebrało jej mowę zupełnie. Wuefista natomiast milczał jak zaklęty.
– No i jak? Przesadzam? – zapytałam uprzejmie, zastanawiając się, co będzie, jak szopkę obejrzy konserwatywna dyrektorka. Albo burmistrz. (...)
– Ale wiesz, gwiazdę zrobili całkiem tradycyjną – zauważyła Helenka, która w całej szkole znana była z optymizmu i jak widać, postanowiła to potwierdzić. – O, i zwierzątka są… No może niezupełnie szopkowe, ale jednak – dodała słabo, patrząc na figurkę psa, kota i chomika. Ten ostatni wyglądał na gryzonia, który wiele już w swym życiu przeszedł i którego nic już nie zdziwi.
– Majka, a dlaczego ten gość jest bez głowy? – wuefista Michał w końcu odzyskał głos.
– To Józef. Zupełnie ją stracił dla Maryi, tak się zakochał – zadowcipkowałam, czując nagłą i zupełnie nieuzasadnioną poprawę humoru. – A naprawdę osobiście mu ją urwałam – przyznałam się po chwili i opowiedziałam całą szopkową historię ze szczegółami. – I tak Józef poszedł do poprawki, a ja dziękuję niebiosom, że jednak ta wersja szopki doszła do skutku – zakończyłam przy wtórze wariackiego śmiechu moich kolegów. – Pomysł z monopolowym po prostu mnie zmroził – wyznałam, czując, że na samo wspomnienie takiej możliwości unoszą mi się włoski na karku.
– Pani Maju, nie wiem, może pani umknęło, że dziś jest trzeci grudnia, a szóstego otwieramy wystawę, będzie lokalna prasa, goście, nawet burmistrz się zapowiedział. Nie może być tak, że zabraknie jednej pracy! Wszyscy poza panią dotrzymali terminu. To pani pierwsza zima w tej szkole i rozumiem, że nie wszystko jest dla pani jasne, ale to jest nasza doroczna tradycja! Jeżeli szopka nie będzie gotowa, ta pierwsza zima może być dla pani ostatnią! – zagroziła, czerwieniejąc na twarzy.
– Rozumiem, że istnieje jakaś szopkowa klątwa dotykająca spóźnialskich? – zapytałam ze śmiertelną powagą.
– Pani zbyt lekceważąco traktuje ważne sprawy, w tym sprawę czasu – warknęła pani dyrektor, znacząco patrząc na zegarek. – Nie tylko z szopką się pani spóźnia. Jeśli dobrze widzę, pani klasa koczuje pod drzwiami sali, bo nie ma ich kto wpuścić!
– Trudno mi otwierać klasę i jednocześnie rozmawiać z panią – nie wytrzymałam, bo co mi będzie jędza jedna zarzucać spóźnienie, skoro osobiście zajęła mi czas po dzwonku.
– W przyszłości proszę przychodzić trochę wcześniej. Praca nauczyciela wymaga elastyczności – bez namysłu odparowała dyrektorka i z niesmakiem popatrzyła na Filipa Krawca, który owinięty w różowo-biały szal przesyłał w naszym kierunku całusy.
– I niech pani zrobi coś z tym przebierańcem! Co ma znaczyć takie spoufalanie?
– Nic szczególnego, po prostu w tym miesiącu postanowiliśmy z okazji nadchodzących świąt przekazywać sobie gesty przyjaźni i braterskiej miłości. Dziś przypada dzień buziaków – zełgałam gładko, obiecując sobie w duchu, że uduszę Filipka jego własnym szalem od razu po wejściu do klasy. – A szopka będzie dostarczona na czas, niech się pani nie martwi – dodałam, chcąc odwrócić jej uwagę od poczynań klasy, która oczywiście z miejsca podłapała pomysł Filipa i rechocząc, rozsyłała całusy na wszystkie strony, ze szczególnym uwzględnieniem osoby dyrektorki.
– Trzymam panią za słowo. A pamięta pani o jasełkach? Próby w toku? – zapytała z błyskiem w oczach jasno mówiącym, że mamy dziś dzień pod hasłem „Dobij swego pracownika”.
– Wszystko pod kontrolą, a teraz, jeżeli pani pozwoli, wpuszczę w końcu dzieciaki do klasy – stwierdziłam, widząc, że z sąsiedniej sali wyjrzała zaniepokojona hałasem Helenka, nauczycielka geografii, i widząc mnie w szponach dyrektorki, ze współczującą miną na powrót zniknęła w sali.

Definicja pierwszego pocałunku
– A na co masz czekać? Sama słusznie zauważyłaś, że czas ucieka – przypomniała mi moje wcześniejsze słowa. – Zresztą wy po prostu jesteście sobie przeznaczeni. Lepiej mnie posłuchaj. Pamiętasz, jak cały czas ci powtarzałam, żebyś nie wychodziła za Igora? Widać mam jakieś paranormalne uzdolnienia. I całą sobą czuję, że nie powinnaś już uciekać. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że do tego dojrzałaś – powiedziała, ściskając mocno moją rękę, a mnie ze wzruszenia łzy zakręciły się w oczach, ale niestety nie dane nam było się porozczulać. Do pokoju wróciły dzieciaki z drewnem do kominka, a za chwilę zjawił się Jeremi i stwierdził, że jeżeli chcę się z nim zabrać do miasteczka, to powinnam się zbierać. Czas był ku temu najwyższy, bo przed spotkaniem na plebanii chciałam jeszcze porozmawiać z proboszczem i ustalić wszelkie szczegóły. Stojąc już w drzwiach, okutana w gruby kożuch i za duże rękawice, które przyniósł mi od siebie pan Florian, spojrzałam jeszcze raz w głąb domu, gdzie w salonie Marysia układała drewno w kominku, Jagoda szeptała coś na stronie z pszczelarzem, a Filip, sądząc, że nikt go nie obserwuje, zagapił się otwarcie na moją córkę. Jak ja ich strasznie wszystkich kocham, pomyślałam ze wzruszeniem. W końcu odwróciłam się, by zamknąć za sobą drzwi, i wpadłam wprost na weterynarza I wtedy stało się coś dziwnego. Biały, cichy świat zamarł wokół mnie. Widziałam tylko jego oczy, zarost na twarzy, a po głowie tłukły mi się fragmenty opowieści pani Leontyny: „Przez mój upór i żal tyle straciłam. I lat, i szczęśliwych chwil. Strach, upór i rozgoryczenie to nie są dobrzy doradcy”. I nie mam pojęcia, jakim sposobem moje ręce znalazły się nagle na jego szorstkich policzkach. Byłam przekonana jedynie o tym, że nie chcę już stracić ani jednego dnia, ani jednej minuty. A Czarek, cóż… Nawet jeżeli był zaskoczony, nie dał tego po sobie poznać, tylko objął mnie mocno i po raz pierwszy pocałował tak, jak prawdziwy mężczyzna powinien całować kobietę. Niewtajemniczonym zdradzę, że świat wtedy wiruje, grunt ucieka spod nóg, a czas się zatrzymuje. I myślę, że to jest najbardziej trafna definicja pierwszego pocałunku. Jednym słowem – magia.

Poldark Cztery łabędzie 1 Poldark Cztery łabędzie Winston Graham
31,14 34,99
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Czereśnie zawsze muszą być dwie Polecamy 1 Czereśnie zawsze muszą być dwie Magdalena Witkiewicz
30,87 36,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Czerwień jarzębin 1 Czerwień jarzębin Katarzyna Michalak
32,84 36,90
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Nie oddam dzieci! 1 Nie oddam dzieci! Katarzyna Michalak
31,06 34,90
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Życie motyli 1 Życie motyli Katarzyna Ryrych
31,06 34,90
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Droga do serca 1 Droga do serca Diana Palmer
32,92 36,99
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Rozwiązły książę 1 Rozwiązły książę Virginia Henley
25,13 35,90
Rabat 30% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Tajemnice nocy 1 Tajemnice nocy Kat Martin
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Księga skandali 1 Księga skandali Julia London
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Rycerz swojej pani 1 Rycerz swojej pani Christina Dodd
30,03 35,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Pamiętnik Asty 1 Pamiętnik Asty Barbara Vine
27,55 29,00
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Niespełniona 1 Niespełniona Virginia Henley
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Jak zdobyć diuka 1 Jak zdobyć diuka Julia London
10,79 12,90
Rabat 16% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Szkoła żon 1 Szkoła żon Magdalena Witkiewicz
28,36 33,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Pamiętnik 1 Pamiętnik Nicholas Sparks
23,42 28,00
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Królowie bourbona 1 Królowie bourbona J.R. Ward
33,38 39,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Nadzieja 1 Nadzieja Danielle Steel
35,42 39,80
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Ósmy cud świata 1 Ósmy cud świata Magdalena Witkiewicz
27,68 36,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Leśna Polana 1 Leśna Polana Katarzyna Michalak
27,68 36,90
Rabat 25% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Pracownia dobrych myśli 1 Pracownia dobrych myśli Magdalena Witkiewicz
32,84 36,90
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Kochanka 1 Kochanka Danielle Steel
33,38 39,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Poldark Cztery łabędzie 1 Poldark Cztery łabędzie Winston Graham
31,14 34,99
Rabat 11% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Piętno 1 Piętno Sierra Cartwright
26,18 34,90
Rabat 25% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Pierwsza na liście 1 Pierwsza na liście Magdalena Witkiewicz
30,87 36,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Zemsta i przebaczenie Tom 2. Otchłań nienawiści 1 Zemsta i przebaczenie Tom 2. Otchłań nienawiści Joanna Jax
29,20 34,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Po prostu bądź 1 Po prostu bądź Magdalena Witkiewicz
30,87 36,90
Rabat 16% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni