Koszyk 0

Łukasz Kielban zdradza, po czym poznać gentlemana

Łukasz Kielban od lat udowadnia, że kierowanie się zasadami i praca nad sobą mogą  zwiększyć pewność siebie i poprawić relacje z bliskimi. Prowadzi blog dla mężczyzn z klasą ''Czas Gentlemanow", na którym zaraża innych swoim stylem życia. Należy do najbardziej wpływowych twórców internetowych. Niedawno ukazała się jego książka "Mężczyzna z klasą. Przewodnik współczesnego gentlemana". Jej premiera stała się pretekstem do rozmowy na matras.pl.  "Mężczyzna z klasą. Przewodnik współczesnego gentlemana" można będzie wygrać w świątecznym konkursie.

Kiedy pytamy Google o znaczenie słowa "gentleman", wyświetlają się nam ilustracje przedstawiające  mężczyzn  w cylindrach lub kapeluszach, z muszką, czasem z laską lub monoklem. Wydaje się więc, że trąci ono myszką...

To dlatego, że trudno przedstawić na ilustracji charakter człowieka, nastawienie do innych osób, wartości moralne, empatię czy pewność siebie. Ponadto ludzie często używają słowa „gentleman” by opisać osobę, która wygląda „jak”, ale nie koniecznie „jest”. To kwestia naszych skojarzeń. Zatem grafikami w Google nie sugerowałbym się, bo bycie gentlemanem dotyczy wszystkich sfer życia, a nawet w sferze wyglądu może być całkiem świeże.

W pierwotnym znaczeniu słowo "gentleman"  oznaczało mężczyznę z dobrej rodziny. Władysław Boziewicz zaś, autor "Polskiego Kodeksu Honorowego" z 1919 stawia znak równości pomiędzy  „człowiekiem honoru” i „dżentelmenem”, wskazując na takie  cechy, jak nienaganne maniery, męstwo, zdecydowanie, prawdomówność, lojalność...  Czy ta definicja jest wciąż aktualna?

Boziewicz stosuje to samo znaczenie, bo „ludzie honoru” w tych czasach byli członkami elit. Natomiast do elit należeli w dużej mierze ludzie dobrze urodzeni. Im bliżej XX wieku, tym ta klasa społeczna była coraz bardziej otwarta, ale nadal renoma nazwiska miała znaczenie.

W Polsce po II wojnie światowej rozsypały się resztki podziałów klasowych i dzisiaj trzeba rozpatrywać bycie gentlemanem w oderwaniu od korzeni. Choć rzecz jasna łatwiej mają ci, którzy dobre maniery i dobry gust wynoszą z domu.

W książce "Mężczyzna z klasą. Przewodnik współczesnego gentlemana" pisze Pan, że choć odpowiedni strój i maniery są ważne, to dopiero charakter sprawia, że mężczyzna staje się gentlemanem. Co  według Pana definiuje współczesnego  gentlemana?

Taką definicję należy tworzyć w oparciu o dwie sfery: relacje międzyludzkie i charakter. W relacjach najważniejsza jest empatia, która pozwala zadbać o swoje otoczenie i uniknąć niepotrzebnych konfliktów. To podstawa savoir-vivre'u. W przypadku charakteru bardzo ważny jest kręgosłup moralny i siła pozwalająca trzymać się swoich zasad, wbrew pokusom dzisiejszego świata. Często bowiem stoimy przed wyborem łatwiejszej drogi, kosztem innych osób lub własnych wartości. Dla mnie gentleman stawia na jakość zamiast bylejakości, choćby miał na tym chwilowo stracić.

Więc taki James Bond, mimo męskiej urody, szyku i odwagi nie może być zaliczony do grona gentlemenów...

James Bond w moim odczuciu niekiedy kulał jako gentleman, ale w ogólnym rozrachunku radził sobie nieźle. Niemniej to postać fikcyjna, która raczej kusi pięknymi kobietami, niebezpiecznymi przygodami i luksusem, niż solidnym charakterem, przyjaznymi relacjami z ludźmi i wartościowymi zasadami życiowymi. Jako życiowy ideał to kiepski wzór.


Szukam w pamięci, którego ze współczesnych mężczyzn w życiu publicznym mogłabym zakwalifikować do grona gentlemenów... Przychodzi mi do głowy nieodżałowany prof. Władysław  Bartoszewski. Mylę się, czy grono gentlemenów jest wyjątkowo elitarne?

Na tego typu pytania odpowiadam zawsze, że żeby utwierdzić się w przekonaniu, iż dana osoba jest gentlemanem, należy ją poznać osobiście i przeżyć z nią jakiś mały „kryzys”, który ujawniłby odpowiednie cechy. W końcu nie od razu wiemy jak ktoś zachowałby się w obliczu osoby potrzebującej pomocy. Wyznacznikiem więc nie będzie wygląd, który możemy obserwować w mediach, ale poszczególne reakcje na zaistniałe sytuacje.

A jednak Pana blog, czego dowodem jest również książka będąca niejako jego dopełnieniem, jest coraz bardziej popularny, co oznacza, że  zainteresowanie mężczyzn powrotem do tradycji rozumianej jako dbałość o wygląd, zachowanie, postawę, charakter, rośnie.  Dlaczego?

Wydaje mi się, że w czasach bylejakości, która sprawia, że wierzymy w „bycie sobą” bez potrzeby pracy nad własnym charakterem i liczenia się z otoczeniem, po prostu wielu ludziom brakuje jakiegoś solidnego fundamentu i drogowskazu. Idea bycia gentlemanem jest czymś takim, a przy okazji jest bardzo pojemna i łatwo znaleźć w niej coś dla siebie. Poza tym pozawala się rozwijać i podnosić poczucie własnej wartości, w oparciu o realne osiągnięcia. Myślę, że to jest kuszące dla wielu. Zdaję sobie jednak sprawę, że spora część odbiorców szuka w mojej książce czy na Czasie Gentlemanów informacji jak się lepiej ubrać lub jak zrobić dobre wrażenie na dziewczynie, ale wierzę, że część z nich uda mi się zachęcić do wejścia w ten temat nieco głębiej.

Czyli słowa, takie jak honor, męstwo, dobre imię, odzyskują znaczenie...

Moim zdaniem „dobre imię” powinno odzyskać znaczenie, bo dzięki dbaniu o nie, zaczynamy rozważniej podejmować działania i wypowiadać opinie. Z kolei „męstwo” jest w tej chwili definiowane na nowo. To określenie zresztą wielokrotnie zmieniało znaczenie, bo musi być zawsze adekwatne do realiów. Ideał macho dziś już się nie sprawdza. Jakie będzie „męstwo” nadchodzących dekad? Chciałbym, żeby to było męstwo z klasą. Natomiast pojęcie „honoru” bardzo się zmieniło od czasów międzywojennych. To temat na dłuższą dyskusję, ale dziś pozostałbym raczej przy „dobrej opinii/imieniu”.

Czy kobiety tęsknią za gentlemenami?

Z pewnością nie wszystkie, ale wiele kobiet mówi o tej tęsknocie otwarcie. Jest nawet spora grupa czytająca mój blog. Co więcej na spotkaniach autorskich wpisałem wiele dedykacji kobietom do mojej książki. Myślę, że one tęsknią za gentlemanami tak, jak my za damami. Odrodzenie się takiego ideału to niejako transakcja wiązana i bez zainteresowania kobiet, będzie mężczyznom trudno podążać drogą mężczyzn z klasą. Na szczęście mam wrażenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Gentleman to również wyzwanie dla kobiet. Przecież u boku prawdziwego mężczyzny powinna stać kobieta z klasą,  a nie podfruwajka, tak?

Mężczyzna z klasą może inspirować swoją kobietę do pracy nad sobą, tak samo jak kobieta z klasą zainspiruje swojego mężczyznę. Odbywa się to zarówno na poziomie dbałości o wygląd, jak i manier czy codziennych zajęć. Na dłuższą metę trudno by było stworzyć z związek z osobą, która w ogóle nie interesuje się takim stylem życia, jeśli jedna strona już tak żyje.

Niektórzy ogładę i kodeks moralny wynoszą z domu, inny dążą do nich ciężką pracą nad sobą. Co - mówiąc nieładnie - zyskuje mężczyzna gentleman?

W mojej opinii mężczyzna z klasą zyska przyjaciół jako dobry towarzysz. Będzie bardziej pewny siebie na egzaminach i rozmowach kwalifikacyjnych, bo będzie wiedział jak się zachować. Zyska też w oczach swojej wybranki, a nawet jej rodziców, kiedy już ich pozna. Najważniejsze jednak, że dzięki wytrwałej pracy pozna sam siebie i zyska poczucie własnej wartości, co z kolei przełoży się na asertywność i umiejętność rezygnowania z drobnostek, gdy na szali będą jego wartości.

Ale oglądając telewizyjne debaty, widać wyraźnie, że ci dyskutanci, którzy zachowują dobre maniery przegrywają z arogancją... Pewnie bywa tak również w biznesie.

W życiu często małe „bitwy” przegrywają tak zwani „frajerzy” z ludźmi „walczącymi o przetrwanie”. Ktoś im wepchnie się do kolejki, ktoś zajedzie drogę, ktoś zajmie miejsce w tramwaju itd. Ale to nie znaczy, że każdy musi obniżać swoje standardy i bić się o ochłapy. Kiedy taka codzienna „bitwa” sprowadza się do tarzania w błocie, wolę ustąpić i zostać tym „frajerem”, ale zachować dobrą opinię o sobie samym. Pewnie dlatego gentlemanów i dam zawsze jest mniejszość. Przy czym nie każdy chce należeć do większości.

W czym tkwi siła i skuteczność gentlemana na polu zawodowym?

Gentlemana będzie wyprzedzała dobra opinia związana z solidnością, rzetelną pracą i zaufaniem. Ktoś, kto poważnie traktuje swoje zobowiązania zawsze był skarbem w biznesie. Z takimi ludźmi prędzej zaryzykujemy i z nimi chętniej się zwiążemy na dłużej.

Czy gentleman to sztywny garnitur, czy też  gentlemen może być np. żartownisiem, pasjonatem biegów przełajowych, miłośnikiem romantycznych komedii?

Moim zdaniem gentlemana nie ogranicza nic przed podejmowaniem wszelkich aktywności. Ważne tylko, żeby robił to z klasą. Można przecież opowiadać dowcipy i żartować sobie, nie obrażając przy tym nikogo. To nie czynności, ale sposób ich wykonywania świadczy o byciu lub nie byciu gentlemanem.

Tak czy inaczej droga do ideału uosobianego przez gentlemana jest długa. Od czego więc zacząć? Od kupna garnituru i stosownego zapachu?

Oczywiście nie! Należy zacząć od przestawienia swojego myślenia z „ja” i „moje” na szersze spektrum swojego otoczenia. Zauważyć ludzi wokół i zacząć pracować nad relacjami z nimi by tworzyć lepszą rzeczywistość wokół siebie. Do tego przydatne będzie pochylenie się nad sobą i szlifowanie cech, które sprawiają, że człowiek jest mile widziany w towarzystwie, ale też godny zaufania, solidny i dojrzały. Dopiero następnym krokiem powinno być świadome kształtowanie swojego wizerunku, by był spójny z tym, jak sami siebie postrzegamy.

I na koniec. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Czego mógłby Pan życzyć mężczyznom z tej okazji i jakich rad udzielić?

Święta do dobry moment by pokazać bliskim, że o nich pamiętamy. Wysyłając zbiorowego maila z życzeniami do czterdziestu osób tego nie osiągniemy, ale dzwoniąc lub wysyłając kartkę z życzeniami już tak. Postarajmy się też szukać upominków, które coś znaczą, a nie są tylko przypadkowym wyborem, bo trzeba coś komuś dać. Przykładem kiepskiego prezentu są pieniądze, oczywiście jeśli obdarowywany ich faktycznie nie potrzebuje. Przemyślany prezent, będzie natomiast przypominał o darczyńcy przez lata.

Zobacz wszystkie poradniki

Rozmawiał(a): Magda Kaczyńska