Koszyk 0

Książki, które ucieszą nie tylko miłośników kryminałów

Zbliża się Boże Narodzenie... Zaczynamy myśleć o zakupie prezentów dla najbliższych. Poprosiliśmy  blogerów piszących o książkach o rekomendacje. Któż lepiej może doradzić w wyborze książki na świąteczny prezent, niż prawdziwy czytelnik, człowiek rozkochany w literaturze?  Zapraszamy do przeczytania artykułu Mariki Kachelskiej, autorki bloga pannakac-pisze.blogspot.com

Dziś chcę całkowicie zniszczyć Wasze wyobrażenie o prezentach bożonarodzeniowych. Nie będzie cukierków i domku z piernika – ale zbrodnia i dreszcz. Długo myślałam nad książkami, przez które czytelnik nie może spać i jeść, nie może skupić się na pracy i rozmowie z przyjaciółmi. Odrzuciłam fantastykę i fikcję – przecież najbardziej wstrząsające historie tworzy samo życie. A co może później zrobić z nimi zręczny pisarz?

Rzecz psychologiczno-obyczajowa

Nie ma nic bardziej przemawiającego do wyobraźni czytelnika niż uwaga o prawdziwych źródłach danej opowieści. To natychmiast kradnie uwagę odbiorcy i wciska go w fotel. Co polecam? Serię Na F/Aktach  wydawnictwa Od deski do deski – fabuła każdej z książek skonstruowana jest na bazie autentycznych zdarzeń kryminalnych, każdą pisze też inny autor. Inna dusza, to pozycja najlepiej znana, za którą Łukasz Orbitowski został laureatem Paszportów Polityki 2015.

Akcja zaczyna się w więzieniu, w 2013 roku, ale żeby poznać najważniejsze zdarzenia cofamy się do lat dziewięćdziesiątych. Miejsce? Bydgoszcz. Bohater? Jędrek, bardzo sympatyczny i pracowity nastolatek, który w mgnieniu oka zmienia się w niebezpiecznego degenerata. Zbrodnia? Niemal pozbawiona logiki. Inna dusza jest przerażająco ostra, drobiazgowo przedstawia słodkie zachłyśnięcie się Zachodem i gorzką rzeczywistość blokowisk. To powieść przede wszystkim społeczno-obyczajowa, dopiero później psychologiczna czy kryminalna. A zbrodnia wcale nie jest seksowna i kolorowa, morderca nie jest geniuszem, który dobrze wyglądałby na filmowych plakatach. Wręcz przeciwnie – w miarę czytania coraz bardziej otaczał mnie chłód, który wynikał nie z typowego dla kryminału napięcia, ale… z bezruchu. Polecam tę historię, bo jest prawdziwa – nie tylko ze względu na swój rzeczywisty odpowiednik, ale także przez sposób opisania. Widziałam przed sobą każdą uliczkę, wnętrza mieszkań, twarze bohaterów. Dojrzewam, żeby przeczytać tę książkę po raz drugi… i boję się bardziej niż za pierwszym.

Połączenie fikcji i… reportażu

Uważam, że zafascynowani kryminalnymi historiami powinni zacząć poznawanie gatunku… od swojej okolicy. Mieszkam na poznańskim Łazarzu (pięknym, choć o złej sławie), a mój blok był miejscem zbrodni. O tym, jakie prawdziwie mroczne, wstrząsające historie skrywa Poznań najlepiej wiedzą Michał Larek i Waldemar Ciszak. Pierwszy jest wykładowcą akademickim, miłośnikiem storytellingu i kryminału, drugi byłym prokuratorem i adwokatem. Ich powieść, Mężczyzna w białych butach, to rzecz dla trzech typów czytelnika. Pierwszy – fani mocnej historii kryminalnej. Drugi – zaczytujący się w reportażach. Trzeci – ludzie, którzy lubią kawał dobrej literatury.

Ponownie lata dziewięćdziesiąte, tym razem Poznań. Niepozorny mężczyzna zaczepia nastolatka, idą razem do mieszkania, a tam… Inspiracją do stworzenia tej powieści była postać Tadeusza Kwaśniaka, polskiego seryjnego mordercy i pedofila znanego jako Dusiciel. W zbieraniu materiałów pomagali prawdziwi śledczy, którzy pracowali przy sprawie. Nic dziwnego, że akcję śledzimy z dwóch całkiem różnych perspektyw – jedną jest spojrzenie mordercy, jego myśli i plany, drugą praca policji, przesłuchania i zbieranie dowodów. I jest też trzecia, niezwykle ważna część tej układanki – prasa! Czytelnik dostaje relację na żywo, nagłówki, które dwadzieścia pięć lat temu wstrząsały mieszkańcami miasta. Kiedy myślę o tej książce, mam tylko dwa słowa: manipulacja i napięcie. To dowód na to, że możliwe jest połączenie świetnie zaprojektowanej fikcji z dobrą reporterską robotą. To książka, którą z emocji gnie się i drze w trakcie czytania.

Z ręką na sercu – obie te pozycje to strzał w dziesiątkę. Gdybym nie miała ich już na półce, chciałabym je zdobyć, a gdybym nie pożyczała ich rodzinie i znajomym, na pewno ktoś dostałby ode mnie egzemplarz. W obu przypadkach recenzje i zachwyt czytelników nie kłamią. To świetnie zrobione książki, z których ucieszą się miłośnicy kryminału i reportażu. A także ci niezdecydowani, którzy po prostu lubią dobrą lekturę.

Autor: Marika Kachelska (PannaKac)