Koszyk 0

Dzieje armii oraz losy cywili i rodzin żołnierzy, którzy opuścili piekło Kołymy

Wyklęta armia to literatura najwyższej próby. Łączy w sobie lekkość pióra i porywającą narrację z całościowym ujęciem monumentalnej historii armii Andersa. Jej dzieje to także losy cywili i rodzin żołnierzy, którzy wraz z formującymi się w ZSRR Polskimi Siłami Zbrojnymi opuścili piekło Kołymy. Kacper Śledziński – autor bestsellerowych Cichociemnych oraz Tankistów – mierzy się z kolejną legendą udziału Polaków w II wojnie światowej. Z właściwą sobie swadą i dbałością o szczegóły przedstawia pełne gorzkiej chwały dzieje armii Andersa.

Rozdział dwunasty
Wola i wiara

Opinie o Andersie zawierają pełen wachlarz sądów od pochlebnych po szkalujące. Wiele z nich nie jest jednak obiektywnych, lecz wynika z pobudek osobistych. Zresztą i oskarżający mówili, że Anders również przejawiał „mściwość charakteru”, czy „przesadną ambicję”, a przy tym prywatę.  W niepochlebnych opiniach celował Zygmunt Berling, przyznając jednak, iż w czasie wojny polskiej, słyszał od świadków, Anders spisał się wyjątkowo dobrze.

Porywając się na ocenę taktycznych umiejętności generał Andersa, trzeba pamiętać, że oficer po raz pierwszy wyruszył na wojnę w 1914 roku i przez następne sześć lat walczył najpierw w szeregach rosyjskiej, następnie polskiej kawalerii. Zahaczył przy tym i o powstanie wielkopolskie i wojnę bolszewicką.

W okresie międzywojennym studiował we francuskiej Wyższej Szkole Wojennej, gdzie zyskał pozytywną opinię, oraz wykazał się zrozumieniem napoleońskiej sztuki wojennej, w której kawaleria grała operacyjne a często i strategiczne role.

To każe założyć, że Anders był bardzo dobrze przygotowany do prowadzenia brygady kawalerii podczas wojny. Nie miał natomiast doświadczenia w dowodzeniu większymi od brygady związkami operacyjnymi, oraz prowadzeniem do walki jednostek piechoty. Przez to nie można go nazwać oficerem kompletnym. Nie był ani najgorszym, ani najlepszym dowódcą brygady wojny 1939. Podpisując umowy z ZSRR premier Sikorski liczył na zmobilizowanie około 300 000 ludzi. Rachuby opierał między innymi na danych pochodzących z radzieckich źródeł.

W artykule radzieckiego magazynu „Czerwona gwiazda” przyznano się do pojmania 181 223 „wojskowych innych rang”. Prócz tego „10 generałów, 52 pułkowników i 72 podpułkowników, 5131 starszych oficerów i 96 młodszych oficerów”. Do tej liczby należało doliczyć żołnierzy polskich złapanych w państwach bałtyckich, a także mężczyzn wcielonych do Armii Czerwonej i wywiezionych na wschód.

Generał Anders znał wspomniany artykuł, pamiętał również oświadczenie Wiaczesława Mołotowa z 2 listopada 1939 buńczucznie mówiące właśnie o wspomnianych wyżej 300 000 polskich jeńcach. Natychmiast po uwolnieniu dowiedział się o trzech obozach, w których więziono około 11 000 oficerów. A podczas pierwszej rozmowy z Berlingiem 4 sierpnia usłyszał o przetrzymywaniu około 1400 oficerów polskich w Griazowcu. Od Rosjan otrzymał listę tych ludzi, natomiast nie mógł się doprosić spisu pozostałych dziewięciu i pół tysiąca oficerów.

Wizyta generała Andersa w Griazowcu niosła z sobą bagaż symbolu, przejścia z czasów niewoli do epoki czynnej walki o niepodległość. Zaledwie trzy dni wcześniej 22 sierpnia 1941 roku Anders wydal pierwszy rozkaz. W ostatnim akapicie generał wzywał „wszystkich obywateli RP zdolnych do noszenia broni, by spełnili swój obowiązek względem Ojczyzny i wstąpili pod sztandary Orła Białego”.

Anders się spieszył. Nie ufał Rosjanom, o czym mówił już podczas rozmowy z generałem Szyszko-Bohuszem. Nie dysponował jednak środkami gwarantującymi rozesłane wiadomości do wszystkich możliwych miejsc pobytu obywateli polskich. Owszem korzystał z radia, już w sierpniu informując o amnestii, znając jednak rzeczywistość radziecką nie mógł się łudzić, że głos jego dotrze do setek tysięcy deportowanych.

W istocie oficerowie z Griazowca pierwsi poczuli smak wolności. I oni też jako pierwsi mieli wypełnić etaty nowej armii. Anders skarżył się, że nie był to łatwy krok.
- „Nie wiedziałem jaki jest ich stan psychiczny i fizyczny. Wielu z nich było już starych i mniej przydatnych. Najlepsi oficerowie przychodzili z więzień, ale nie można było się dowiedzieć kto jeszcze był więziony. Kwiat naszego wojska znajdował się w Starobielsku i w Kozielsku. Ale gdzie obecnie przebywają?”.

To pytanie na razie pozostawało bez odpowiedzi mimo częstych indagacji radzieckiej strony czy to bezpośrednio przez Andersa, czy przez któregoś z oficerów sztabu. General przyznał po rozmowach:
- „Byłem przerażony znikomą liczbą byłych jeńców”. Generał Aleksiej Panfiłow, oficer oddelegowany przez marszałka Szaposznikowa do kontaktów z nowym sojusznikiem informował Andersa o 20 000 szeregowych i 1000 oficerów. Sztab zorganizowano jednocześnie z dowództwem z ludzi będących do dyspozycji. Szefem sztabu został pułkownik dyplomowany Leopold Okulicki. Dwóm dywizjom przydzielono numery 5 i 6 i przydano dowódców, kolejno: generała Borutę-Spiechowicza i generała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Ośrodkiem zapasowym zaopiekował się pułkownik Janusz Gaładyk. We wrześniu ruszył pobór. Do Buzułuku, Tatiszczewa i Tockoje wyjechały komisje.

Buzułuk, jesień 1941.


Buzułuk kłuł oczy biedą i nędzą drewnianych domków. Szczęściem dla dowództwa znalazł się murowany budynek. Nad spadzistym dachem budynku powiewała biało czerwona flaga. Kto wie – pytał generał Szyszko-Bohusz – czy w tym samym budynku dwadzieścia pięć kat wcześniej mieścił się sztab 5 Syberyjskiej Dywizji Polskiej.

Sztab przeprowadził się tu 13 września. Do umówionego z Rosjanami terminu - 1 października – pozostało zaledwie dwa tygodnie.

- „Było to tak nierealne, że nawet nie oponowałem. Z góry wiedziałem, że do tego czasu nawet ludzie nie będą zebrani, a gdzie broń, mundury i ekwipunek?”.

Buzułuk gromadził oficerów sztabu w drewnianych barakach wypchniętych na peryferie miasta. Tam na rozległych błoniach kręcili się ludzie w mundurach i w łachmanach. Ci przed którymi otworzyły się już drzwi armii i ci, którzy dopiero stali przed progiem. Wczorajsi łagiernicy i więźniowie meldowali się w sztabie. Stąd byli odsyłani do Tatiszczewa albo Tockoje. Bądź zostawali na miejscu.

Ośrodek Sztabowy pełnił również rolę punktu werbunkowego. Ruch i krzątanina mająca w sobie tyleż pierwiastków chaosu co i systematyczności panowały tu przez okrągłą dobę.Pewną, niewielką część oficerów zakwaterowano w prywatnych domach jako sublokatorów. „Dużo później, po przejściu wojska do Uzbekistanu, dowiedzieliśmy się, że większość tych obywateli sowieckich, którzy odnajmowali pokoje naszym oficerom i żołnierzom aresztowano i wysłano do obozów pracy”.

Ale większość żołnierzy umieszczono w drewnianych barakach. Przez szpary w ścianach do wewnątrz wpadał wiatr wpuszczając za sobą płatki śniegu i mróz. Sen na twardych drewnianych pryczach „jak za najlepszych czasów więziennych” nie przynosił ukojenia. W obozie panował głód. Racji żywnościowych nie starczało dla wszystkich, stąd dzielono je na mniejsze części, byle tylko utrzymać przy życiu ludzi.

Do woszobojki ustawiała się długa kolejka, podobny obrazek można było zobaczyć przed łaźnią i ambulatorium.

W dżdżystą środę 3 września 1941 roku na stacji kolejowej w Griazowcu tłum oficerów czekał na zapowiedziany transport. Wagony podstawiono o piątej nad ranem. A wówczas tłum przemokniętych ludzi zafalował i ruszył w stronę otwartych wrót wagonów.

Jazda trwała sześć dni., Jarosław, Iwanowo-Wozniesiensk. Gdy przejechali Okę „kraj się zmienia; przedtem ubogi, pusty – teraz robi się żyzny i piękny, wielkie pola, piękne lasy, dalekie łąki […]”. Sam obóz to zaledwie pole namiotów i kilka domków. Te, pozbawione pieców, a zbudowane z cienkich desek chaty nie nadawały się do zamieszkania podczas zimnej jesieni i mroźnej zimy. „ […] warunki mieszkaniowe nie różniły się od warunków w dotychczasowych obozach pracy. Byliśmy zawszeni i zapluskwieni. Zaczęły grasować choroby”.

A jednak tu na stepie miała formować się 6 Dywizja Piechoty. Kiedy 14 września 1941 Anders pojawił się w Tockoje przeszedł przed frontem 17 000 ludzi w ogromnej części bez butów i koszul. Na wychudłych, pokrytych wrzodami ciałach wisiały łachmany, czy strzępy mundurów. Twarze mieli ogolone, oczy… „błyszczące oczy, z których wyzierała wola i wiara”.

Oficerowie przeszli wzdłuż szeregu. Anders powoli salutując krok za krokiem szedł wzdłuż szeregu. Tuż za nim równie wolnym krokiem podążała grupa oficerów polskich i radzieckich. Wśród nich był Gieorgij Żukow.

Anders uważał tego młodego oficera za osobę inteligentną. „Stosunki nasze ułożyły się od razu jak najlepiej”. Zauważył jednak, iż Żukow jest „oddany Stalinowi duszą i ciałem”. Głównym zadaniem Gieorgija Siergiejewicza Żukowa majora NKWD była koordynacja inwigilacji polskiego sojusznika. Od poprzedniego roku miał już wytypowaną do tego grupę oficerów. Zaufanie jakie zdobył sobie u Andersa pomogło.

We wrześniu do trzech punktów mobilizacyjnych zgłosiło się 983 oficerów i 21662 szeregowców.

Tockoje, jesień 1941.

Już w kilka dni po przyjeździe do Tockoje Józef Czapski dostał rozkaz „zmontowania Biura Opieki, które miało na celu informowanie oraz zbieranie informacji, skarg, zapytań od napływającej fali oficerów i żołnierzy przy Stacji Zbornej, przez którą każdy przybywający musiał przejść”. Stacja, mały drewniany budynek nie mógł pomieścić rzeszy interesantów. Zza otwartych drzwi ciągnęła się długa kolejka. Każdy prosił o pomoc w odnalezieniu rodzin bądź kolegów. Każdy dyktował oficerom nazwiska, daty urodzin i skąpe informacje, jakie posiadał. Często były to informacje hipotetyczne, niesprawdzone. Listy rosły, osób wciąż czekających na wyrwanie z niewoli były tysiące, setki tysięcy… Szukali żon, dzieci, rodziców, przyjaciół, kolegów. Długie listy wysyłano do sztabu i ambasady polskiej w Kujbyszewie. Do nich należało przekazanie list Rosjanom.

Tymczasem Biuro Opieki tętniło informacjami o zamarzniętych ludziach w transportach stojących całymi dniami na bocznicach kolejowych; o pustych lagrach, w których wystrzelano ludzi; o cierpiących głód, o pozostawionych samym sobie na bezkresnych przestrzeniach Kraju Rad.

Rozdział trzynasty
Za południowy horyzont

Magadan, październik 1941.

W ponurym Magadanie zebrano grupę Polaków oczekujący na transport „na kontynent” – jak w miejscowej gwarze określano powrót z zesłania.  Nie była to jeszcze wolność, tak że Kaczorowski i Lewicki nadal siedzieli w łagrze. Tu jednak na przedmieściach nie musieli już rąbać kilofem zamarzniętej ziemi w poszukiwaniu kruszcu. Ich praca polegała na zbieraniu  jagód. To wbrew pozorom  również ciężka praca,  nie można  jej jednak porównywać obu tych zajęć. Niecierpliwie oczekiwany  dzień nadszedł 12 października. W lagrze zjawiło się kilku urzędników z listami Polaków wywiezionych na Kołymę. Długo ciągnęło się czytanie.  Zwykle wyczytane nazwiska pozostawały bez odpowiedzi.  Z kilku tysięcy osób zgłosiło się  zaledwie  260.   „Kazano nam podpisać zaświadczenie, że nie mamy pretensji materialnych do ZSRR”. Kaczorowski podpisał dokument bez szemrania. W zamian otrzymał 295 rubli oraz papier potwierdzający zwolnienie z łagru.

Udostwowierenije otwierało drogę na kontynent, ale nie dawało swobody wyboru celu podróży. Kaczorowski musiał zrezygnować z wycieczki do Moskwy. Tak jak inni miał trafić do Omska. Ryszard Kaczorowski „obywatel Polski otrzymał pozwolenie na odbycie podróży do Omska, w celu wstąpienia do polskiej armii” – napisano na dokumencie. Pod krótkim tekstem podpis komisarza: „Drabkin”.

Na burcie statku tuż przy dziobie wielkimi literami zgrabnej cyrylicy napisano: Dżurma. Po wąskim trapie długim szeregiem szli ludzie z bijącym sercem. Wielu było tu Rosjan, Ukraińców i obywateli Związku Radzieckiego innych narodów. W tym konglomeracie ludów grupa Polaków przykuwała uwagę. „Pierwszy raz w historii Kołymy powracały stąd transporty tak młodego, zdrowego i niebezpiecznego elementu”.

Przed dwoma miesiącami, 12 sierpnia, Prezydium Rady Najwyższej Związku Radzieckiego ogłosiło „amnestię” dla obywateli polskich. Jak złe konotacje niosłoby z sobą to słowo – amnestia – w praktyce dla poddanych terrorowi Polaków nie miało znaczenia. Nie interesowały ich spory w „polskim Londynie”. Liczył się fakt ściągnięcia kajdan NKWD. Natychmiast. A jednak to natychmiast rozciągnęło się na dni, tygodnie, miesiące, mimo że interweniowali generałowie i ambasador profesor Kot.

Lewicki i Kaczorowski z Kołymy wypłynęli równo dwa miesiące po amnestii. Rodzina Skwarków pożegnała Tukaj we wrześniu. Siostra Monika, Urszulanka – Maria Alexandrowicz dowiedziała się o amnestii przypadkowo w kilka dni po Bożym Narodzeniu 1941.

Obóz Stupino 2 chował się w bagnistej tajdze. Majdan otaczał parkan z desek. Wyżej druty kolczaste przewodziły prąd o wysokim napięciu. Wewnątrz kolejny płot z drutów kolczastych. Między jednym a drugim ogrodzeniem świeżo zaorany pas ziemi. Dopiero za drugim płotem znajdowały się baraki, w tym jeden dla kobiet. Tam latem 1941 roku trafiła siostra Monika. Obóz Stupino 2 nazywano łagrem śmierci – „nikt z tego obozu nie wychodził”. Istotnie, kiedy poinformowana o amnestii poszukała wyjaśnień u źródła, czyli u komendanta, wyjątkowej kanalii nawet jak na standardy NKWD, nazywały go „zimny drań”.

Kiedy wystraszone kobiety wyartykułowały pytanie komendant „był wściekły, obrzucił nas stekiem wyzwisk, groził żebyśmy się nawet nie ważyły o tym myśleć, że za takie plotki wystrzelają nas jak psy. Byłyśmy zdruzgotane. Ogarnęło nas zwątpienie i lęk”.

Fortel, szczęście i desperacja były potrzebne by wprosić się „kuchennymi drzwiami” przed komisję NKWD. Kilku prokuratorów przyjechało do Stupino by przygotować listy Estończyków oczekujących na zwolnienie. Dopiero na miejscu prokuratorzy dowiedzieli się o Polkach. Interwencja zwierzchników przyniosła efekt. Komendant obozu musiał ustąpić. 19 stycznia 1942 kolejką wąskotorową dojechały do Swierdłowska.

Oni wszyscy wymienieni tu z nazwiska ginęli w morzu tłumów płynących potokami głów po bezdrożach Komi, Kazachstanu, Syberii. Znikali w ciemnych wnętrzach wagonów, wtapiali się w szare tło koczujących na stacjach kolejowych. Oślepieni blaskiem niespodziewanej amnestii, omamieni nadzieją nadchodzącego ratunku nie wiedzieli, że rozpoczynają długi etap tułaczki. Sześć dni po wypłynięciu z Magadanu statek Dżurma zacumował we Władywostoku. 20 października 1942 o trzeciej nad tranem z miejscowego dworca odjechał pociąg na zachód, do Omska. Most nad Irtyszem przejechał 1 listopada. W ten sposób rozpoczął powrót do wolności Ryszard Kaczorowski. Ponieważ budynek dworca został zamknięty, noc przeleżał na peronie. „Mróz spowodował, że rano trzeba było mnie odrywać od betonu”.

Zbigniew Lewicki opuścił pociąg wcześniej, w Nowosybirsku. Szczęśliwe spotkanie z przedstawicielem rządu polskiego Trawińskim pomogło grupie, w której znalazł się Lewicki zmienić kierunek jazdy. Już nie na zachód, lecz na południe. Tam gdzie tworzy się armia. W końcu i Kaczorowski trafił na właściwe tory. Wigilię czterdziestego pierwszego roku świętował w Kirgizji Natychmiastowy wyjazd Skwarków z kołchozu Tukaj nie oszczędził im trudów poniewierki. Owszem szybko jak na standardy jesieni 41 dojechali do najbliższego miasta – oddalonego o 80 kilometrów. Drogę pokonały na furmance. Spędziły tam kilka tygodni. „Nie można dostać się do żadnego pociągu, gdziekolwiek chciałoby się jechać”. Powodem takiego stanu rzeczy była amnestia. Byli więźniowie polityczni i kryminaliści jechali zasilić szeregi Armii Czerwonej. Udało się jednak wyrwać z Krutojarska i za radą zdobytą w delegaturze terenowej Polakom Krystyna Skwarko z dwójką dzieci pociągiem odjechała do Nowosybirska i dalej na południe. W kilka dni później troje dzieci zachorowało na odrę. Każdego następnego dnia przybywało chorych maluchów.

Wirus odry zaatakował również dzieci Krystyny Skwarko. Zachorowały tego samego dnia. „Czuję coraz większą gorączkę. Palę się. Skórę mam okropnie suchą. Usta mam popękane, dziwnie sztywne i bolące. Nawet podłoga, na której leżę jest gorąca. Jestem rozpalona. Bardzo chcę wody, zimnej wody – bardzo dużo, bardzo zimnej wody”.

Ale wody nie było, nie było wygodnego łóżka, miodu w herbacie i lekarstw. Smutne oczy Krystyny Skwarko patrzyły bezradnym wzrokiem na chore dzieci. W echu stukotu kół wagonu ginęła szeptane słowa modlitwy. Tylko tyle mogła zrobić.

20 grudnia pociąg zatrzymał się na stacji w Karszy. Miasto położone nad Kaszka-Darią we wschodnim Uzbekistanie w swojej długiej historii kilka razy przezywało wzloty i upadki. Zainteresowałoby uwagę każdego reportera czy dziennikarza. Jednak tego grudniowego dnia 1941 roku dla Krystyny Skwarko nie liczył się ani pałac Timura, ani meczet Kok Gumbaz. Interesował ją tylko jeden budynek – szpital.

Do szpitala w Karszy przewieziono trzydzieści dwoje dzieci. W dwa, trzy tygodnie później o własnych silach wyszło siedemnaścioro. „Piętnaście dzieci umarło w tym szpitalu”.

Wybory do I Dumy Państwowej w Królestwie Polskim i części Kraju Zachodniego. Raporty polityczne Sergiusza Wittego 1 Wybory do I Dumy Państwowej w Królestwie Polskim i części Kr... Małgorzata Dajnowicz
32,99 39,00
Rabat 15% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Dzieje wypraw krzyżowych. Tom 1-3 1 Dzieje wypraw krzyżowych. Tom 1-3 Steven Runciman
129,64 149,90
Rabat 14% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Front Wschodni 1914-1920. Od Tannenbergu do wojny polsko-bolszewickiej 1 Front Wschodni 1914-1920. Od Tannenbergu do wojny polsko-bol... Michael Neiberg David Jordan
48,34 55,90
Rabat 14% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Średniowiecze polskie i powszechne 1 Średniowiecze polskie i powszechne Marceli Handelsman
42,22 49,90
Rabat 15% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Żydzi europejscy w dobie merkantylizmu (1550-1750) 1 Żydzi europejscy w dobie merkantylizmu (1550-1750) Jonathan Israel
47,03 49,50
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Ottonowie. Władza królewska bez państwa 1 Ottonowie. Władza królewska bez państwa Gerd Althoff
36,96 38,90
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Polowanie na Stalina, polowanie na Hitlera. Mity i rzeczywistość. Tajne zmagania służb specjalnych w latach II wojny światowej 1 Polowanie na Stalina, polowanie na Hitlera. Mity i rzeczywis... Boris Sokołow
34,16 39,50
Rabat 14% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Koniec sojuszu trzech cesarzy 1 Koniec sojuszu trzech cesarzy Henryk Wereszycki
56,05 59,00
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Sojusz trzech cesarzy. Geneza 1866-1872. Tom 1 1 Sojusz trzech cesarzy. Geneza 1866-1872. Tom 1 Henryk Wereszycki
56,05 59,00
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Sojusz trzech cesarzy. Walka o pokój europejski 1872-1878 1 Sojusz trzech cesarzy. Walka o pokój europejski 1872-1878 Henryk Wereszycki
56,05 59,00
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Rozważania natury moralnej z uwzględnieniem przykładów historycznych 1 Wojny sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Rozważania natury mora... Michael Walzer
51,80 59,90
Rabat 14% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Dywizjon 303 1 Dywizjon 303 Arkady Fiedler
33,84 40,00
Rabat 15% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Państwo zakonu krzyżackiego w Prusach. Władza i społeczeństwo 1 Państwo zakonu krzyżackiego w Prusach. Władza i społeczeństwo Praca Zbiorowa
56,05 59,00
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Pismo, książka, lektura. Rozmowy: Le Goff, Chartier, Hebrard, Fabre, Lejeune 1 Pismo, książka, lektura. Rozmowy: Le Goff, Chartier, Hebrard... Paweł Rodak
42,28 44,50
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Przeszłość jako przedmiot wiary. Historia i filozofia w myśli średniowiecza 1 Przeszłość jako przedmiot wiary. Historia i filozofia w myśl... Krzysztof Pomian
33,25 35,00
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Rekonkwista. Krucjaty w średniowiecznej Hiszpanii 1 Rekonkwista. Krucjaty w średniowiecznej Hiszpanii Joseph F. O’Callaghan
56,91 59,90
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Flota GUŁagu. Stalinowskie statki śmierci: transporty na Kołymę 1 Flota GUŁagu. Stalinowskie statki śmierci: transporty na Kołymę Martin J. Bollinger
26,18 34,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Spadochroniarz Hitlera. Życie i bitwy majora Rudolfa Witziga, zdobywcy fortu Eben Emael 1 Spadochroniarz Hitlera. Życie i bitwy majora Rudolfa Witziga... Gilberto Villahermosa
29,93 39,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Indianie i blade twarze 1 Indianie i blade twarze Jarosław Wojtczak
35,06 36,90
Rabat 5% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
Od Abrahama do Chrystusa 1 Od Abrahama do Chrystusa Daniel Rops
33,08 44,10
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Poza krawędź świata 1 Poza krawędź świata Laurence Bergreen
41,18 54,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Państwo Islamskie 1 Państwo Islamskie Patrick Cockburn
26,18 34,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Niezapomniane twarze (CD) 1 Niezapomniane twarze (CD) Witold Kieżun
18,68 24,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Alfabet Suworowa 1 Alfabet Suworowa Wiktor Suworow
33,68 44,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Dywizjon 303 1 Dywizjon 303 Arkady Fiedler
11,25 15,00
Rabat 25% Dostępny Wysyłamy w 3-6 dni
O wojnie. Podręcznik stratega 1 O wojnie. Podręcznik stratega Carl von Clausewitz
44,25 59,00
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Historia powszechna. Wiek XVI-XVIII 1 Historia powszechna. Wiek XVI-XVIII Maciej Serwański
9,31 25,00
Rabat 63% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!
Miłość i strach. Dzieje uczuć kobiet i mężczyzn. Wiek XVI-XVIII. Uwolnienie i konsumpcja żądz 1 Miłość i strach. Dzieje uczuć kobiet i mężczyzn. Wiek XVI-XV... Jerzy Besala
37,43 49,90
Rabat 25% Dostępny Szybka wysyłka od 24h!