Koszyk 0
Opis:
Oto Polska: * proboszcz z HIV, * pluton ZOMO, który strzelał w "Wujku"; * dwie matki i poczęte przez nie dziecko; * student Rydzyka, który uciekł ze szkoły; * Sprawiedliwi ratowali Żydów, a teraz się wstydzą sąsiadów; * dumny homofob udziela wywiadu; * przemycali kokainę w żołądkach, żeby spłacić czynsz 26 (a nawet więcej) historii, zapisanych przez najlepszych polskich reporterów. To mój osobisty wybór reportaży o tym, gdzie zaczęła się i dokąd doszła nowa Polska. Nie ta ... którą widzimy w Sejmie, ani ta z pierwszych stron gazet. Raczej Polska, która musiała ‘mentalność sobie w jeden dzień zrobić’. Mariusz Szczygieł Wśród autorów: Irena Morawska, Joanna Sokolińska, Joanna Wojciechowska , Karol Podgórski, Włodzimierz Nowak , Wojciech Staszewski, Edyta Gietka, Ewa Winnicka, Witold Szabłowski, Marcin Kołodziejczyk, Anna Fostakowska, Wojciech Bojanowski, Paweł Piotr Reszka, Jacek Antczak, Artur Pałyga, Lidia Ostałowska, Tomasz Kwaśniewski, Katarzyna Surmiak-Domańska, Paweł Smoleński, Jacek Hugo-Bader, Grzegorz Sroczyński, Wojciech Tochman, Mariusz Szczygieł. Ilustracje i projekt okładki: grupa Twożywo Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Czarne
  • miękka
Mniej Więcej
  • Mariusz Szczygieł
  • 2010
  • 2
  • 470
  • 240
  • 150
  • *, 97883-7536-2572
  • 9788375362572
  • ZA1K3

Recenzje czytelników

Polsko, dokąd teraz?

Ocena:
Autor:
Data:
http://alicyawkrainieslow2.blogspot.com/2014/06/polsko-dokad-teraz-20-lat-polski-w.html

Reportaż jaki jest - każdy widzi

Reporter przez wielkie „R”, to ktoś kto zadaje kłam rzeczywistości przekazywanej przez szerokie media, manipulacje rządu, a także ktoś, kto dociera do faktów przeoczonych, niezauważonych. Poza tym, swoją osobą staje się świadectwem prawdy, zastanego stanu rzeczy, którego „dotyka” osobiście. Dociera pod powierzchnię tematu, ponieważ są wciąż na świecie osoby (alleluja!) ... których nie zadowala jednostronna informacja, lekkostrawna papka – jak to mówił Kapuściński to ludzie mający „głód głębi”, „głód poznania”. Ryszard Kapuściński, jak rasowy reporter czuwał nad tym, co na przestrzeni lat dzieje się z „jego” gatunkiem. Już w 2004 roku zauważał, że reportaż, który ściśle związany był z gazetami przestał właściwie istnieć. Reportaż z przyczyn ekonomicznych wymknął się źródłu, wyemancypował się i ewoluował, stając się gatunkiem literackim. Reporterzy są owszem związani z gazetami, ale nie mają w nich stałych etatów – przeobrażają się w pisarzy. A jako pisarze tworzą – w granicach faktu - kompozycję, kontrapunkty. Zależnie od potrzeb tematu i wizji przekazu, trzymają się sztywnych ram sprawozdawczych, wielbią konkret, bądź porywają nas swoją płynnością, plazmadoidalnością. Typowe bezprzymiotnikowe pisanie– skrótowe, lapidarne – jest im już obce.

A czym wyróżnia się literatura faktu na tle literatury? Na studiach uczono mnie, że brakiem fikcji literackiej. Nie chcę się tutaj wdawać w rozmyślania na temat tego, czy gdy coś piszemy, to zawsze ulegamy kreacji i nigdy tylko nie odzwierciedlamy rzeczywistości – wiadomo przecież, że nawet lustro daje zniekształcony obraz. Dobry reporter robi, co w jego mocy, by przedstawić fakty obiektywnie. Jest to trudne – między wierszami da się czasami wyczytać, po której stronie stoi autor - zwłaszcza w obliczu tematów łatwopalnych, czyli tych, które prowadzą do konfliktów wartości. Jedynego typu konfliktu, który jest nierozwiązywalny – ponieważ system wartości to coś, co właściwie pozostaje niezmienne. Ewentualnie cud przeobrażenia opinii następuje, gdy ma miejsce trzęsienie ziemi burzące czyjś światopogląd. By to nastąpiło, potrzeba jednak otwartego umysłu – a jak pokazuje społeczeństwo – cuda zdarzają się rzadko. Poprę to - dosyć przewrotnym - cytatem:

Kiedy Adlai Stevenson rywalizował z Eisenhowerem w wyścigu do fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych, pewien jego zwolennik powiedział:
- Panie Gubernatorze, na pana będzie głosować każdy inteligentny człowiek.
- To za mało - odpowiedział podobno Stevenson – ja potrzebuję większości.

Wszystkie te cechy reportażu, zauważamy dosyć wyraźnie w wydanym pod redakcją Mariusza Szczygła zbiorze tekstów, wyłowionych z tych powstałych na przestrzeni ostatnich 20 lat. Oprócz tematyki – bardzo ważnej dla każdego Polaka – podczas lektury warto zwrócić uwagę na samą formę tekstów. Reportaż literacki nie stanowi już tylko narzędzia, dzięki któremu osiąga się cel. W te narzędzia wkradła się już literacka gra, charakterystyczny dla postmodernizmu eksperyment.

20 lat okiem Mariusza Szczygła

Polska nie jest krajem wesołym, tylko smutnym, to zdanie utkwiło mi najmocniej w głowie. I zaczęłam się zastanawiać: czy uderzyło mnie tak mocno, dlatego, że tak właśnie widzę naszą rzeczywistość? Absurd jest immanentnym elementem naszego społeczeństwa, każdego społeczeństwa? Czy to on sprawia, że mimo zmian zawsze będziemy mieć wrażenie, że drepczemy w miejscu, w oczekiwaniu na jutro? Biedna, smutek, bezradność - to jedyne co mamy? Będzie weselej?

Do zbioru redaktor wybrał reportaże publikowane na przestrzeni lat w Gazecie Wyborczej, Dużym Formacie itp, autorstwa m.in.: Mariusza Szczygła, Ireny Morawskiej, Joanny Sokolińskiej, Joanny Wojciechowskiej , Karola Podgórskiego, Włodzimierza Nowaka , Wojciecha Staszewskiego, Edyty Gietki, Ewy Winnickiej, Witolda Szabłowskiego, Marcina Kołodziejczyka, Anny Fostakowskiej, Wojciecha Bojanowskiego, Pawła Piotra Reszki, Jacka Antczaka, Artura Pałysa, Lidii Ostałowskiej, Tomasza Kwaśniewskiego, Katarzyny Surmiak-Domańskiej, Pawła Smoleńskiego, Jacka Hugo-Badera, Grzegorza Sroczyńskiego, Wojciecha Tochmana. Wachlarz tematów bardzo szeroki: od prawdy o bogobojnych katolikach, dobrym podziemiu, kosztach zmian cywilizacyjnych – materialnych i moralnych, nowych nałogach, manipulacjach, pogoni za czasem, szlachetnych czynach, które są powodem do wstydu, zatracaniu się (?) wartości, gonitwie za widnokręgiem, argumencie siły, bezrefleksyjnym połykaniu tego co serwuje nam świat, ludzkich tragediach, rozkładzie z którego się buduje i tworzeniu, które gnije, do tego, co dzieje się pod polską kołderką. Momentami ulegałam złudzeniu, że czytam opowiadania. Musiałam przestawiać trybik w głowie – to fakty, nikt nie wyssał z palca tych historii. I dlatego momentami są aż tak przerażające.

Przerażające ponieważ w tym zbiorze nie pojawiają się tematy błahe ani lekkie. Trzeba czytać czujnie nawet te pozornie o czymś nieistotnym jak disco polowy gust narodowy. Każdy tekst daje podstawy do tego, by się zastanowić, wyrobić sobie zdanie. Możemy zmienić przestarzały pogląd, albo się w nim upewnić. Jedno jest pewne: czytając uważnie zadbamy o poszerzenie własnych horyzontów. Zmienia się nasza perspektywa postrzegania teraźniejszości, jako efektu dnia wczorajszego. Następne dwadzieścia lat to dziecko lat poprzednich. Niby oczywiste, ale często o tym zapominamy.

Pamiętajmy jednak, że POLSKA to nie żona, ani kochanka, dobro dane lub zło nakazane – Polska to jesteśmy My. Widzę w tym lustrze siebie, patrzę sobie w oczy z kart książki i zaczynam odczuwać niepokój, gdy się tak na siebie gapię. Czy mam tożsamość? Nie wiem. Czy Polacy mają – nie wiem czy wiedzą, nawet Ci pewni? Rodzące się u czytelnika pytania, pytania, pytania – znak dobrej literatury. Jeśli książka prowokuje do tylu refleksji, nie trzeba nic dodawać, by zachęcić bardziej do jej lektury.

Quo vadis Polsko?

Omiotła nas ogonem jedna z zawieruch historii, nie pierwsza i nie ostatnia. Nawet gdybyśmy chcieli zapomnieć, nie wyprzemy się jej. Na kościach pozostały nam ślady zrośnięć. Mimo tej pamięci, albo właśnie dzięki niej, łapczywie pragnęliśmy zmian. A one przyszły. Czy dobre? Rozliczy je historia, nam pozostaje tylko z nimi żyć. Jeśli szukacie w tej książce oceny – nie znajdziecie jej. Jako literatura faktu pozostaje bezstronna. To zapis listy zmian zauważonych i przeoczonych - które przechodziliśmy, przechodzimy i które jeszcze przed nami.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Prawa przyrody?

Ocena:
Data:
Melchior Wańkowicz powiedział o reportażu, że „jest tak stary jak mowa ludzka. […] Reporto – znaczy donosić. Odnosić jakieś zdarzenie do świadomości ludzi, którzy tego zdarzenia nie widzieli. Czasem [...] przekaz jest bezpośredni. Kiedy indziej następuje po upływie czasu. Dopiero wiele lat po pojedynku Hektora z Achillesem jakiś Homer daje o tym reportaż”. Podobnie czyni Mariusz Szczygieł.
A wszystko zaczęło się w 1989 roku. Chociaż pamiętne są wydarzenia z lat 1956, 1968, 1970 i 1976 ... to przełomowym, tym, w którym – jak to określił jeden z bohaterów reportażu Mariusza Szczygła – Polska musiała „mentalność sobie w jeden dzień zrobić”, okazał się rok 1989. Wciąż jeszcze w uszach brzmią słowa Joanny Szczepkowskiej: „Proszę państwa. 4 czerwca 89. roku skończył się w Polsce komunizm”. Chwila piękna, doniosła, historyczna. Skończył się w Polsce komunizm. Co się zaczęło?
Mariusz Szczygieł 14 sierpnia 1989 roku po raz pierwszy w życiu kupił sobie prawdziwą polędwicę sopocką. Kupił ją „bez bicia się z ludźmi! bez krzyku! bez poniżania!”. 22 października tego samego roku trzydziestotrzyletni mężczyzna popełnił samobójstwo, zostawiając żonę i dwuletnie dziecko – bo stracił pracę. A „dyrektor szpitala psychiatrycznego musiał naraz zwolnić 25 osób i sam zwariował”.
6 września 90. roku Szczygieł zanotował, że: „Prawie nie dają reportaży o tym, co się w Polsce stało. Wywiady robią o demokracji, transformacji, inflacji z profesorami. Reportaże piszą o jasnowidzach, reinkarnacji, sektach, morderstwach…”, dziesięć dni później dodał, „że ceny w stosunku do lutego zeszłego roku wzrosły o ponad 1360 procent!”.
Nowa Polska zaskoczyła. Ludzie nie wiedzą, co tak naprawdę się stało. Nie rozumieją. Dwadzieścia lat później Szczygieł wybiera teksty, gdzie jeden komentuje drugi i dzięki temu zbiór tych 26. reportaży tworzy spójną całość, obraz naszej społeczności, naszego kraju.
Zaczęło się od euforii, że w kolejce po chleb i inne produkty, człowiek zachowuje swą godność. Nie krzyczy, nie bije, nie obrzuca wyzwiskami. Potem przyszły podwyżki cen i bezrobocie. I mówiono między sobą, że to co przyszło, „jest jak Katyń – przez te zmiany w Polsce stracą życie najlepsi”. Mówiono również, że ci najgorsi. „Kto jest słaby, odpada jak w przyrodzie. Zostają najsilniejsi, społeczeństwo będzie zdrowsze”.
Czy tak było w istocie? Może na początku. Ale po tym chwilowym szoku ludzie zaczęli kojarzyć, co to jest kapitalizm, elektorat, shop, Ikea, karta kredytowa i inne dziwne zjawiska. Powoli, stopniowo zaczęli rozumieć, co mówią do nich ci ładni panowie i panie z TV. Bo na początku nie było łatwo. Kobieta po medycynie stwierdziła: „Mam wyższe wykształcenie, a jakby UFO do mnie z telewizora mówiło”.
Minęło 20 lat. Pokolenie po 1989 roku mówi, że nic z tego, co o tamtych czasach opowiadają ich rodzice i dziadkowie, nie rozumie. Ci, co wtedy żyli chyba zdążyli się przystosować do dzisiejszych realiów.
Książka skierowana jest dla jednych i drugich. Niech sięgną po nią ci, co żyją w demokratycznym państwie od początku – przypomną sobie, jak to było, może niektóre rzeczy lepiej zrozumieją. I ci, co młodzi są i nie znają realiów lat wcześniejszych, może wyleczą się z poczucia, że to wszystko, co jest teraz, im się należy.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena