Koszyk 0
Opis:
Linia frontu często biegnie w poprzek ulicy. Piekło zaczyna się tuż za samochodem, za którym chowa się reporter. Wojna to przygoda dla wytrzymałych. Nieliczni potrafią żyć w ciągłym stresie i zagrożeniu. Nieliczni potrafią pokonać swój strach, by poznać prawdziwe oblicze wojny. Trudno sobie wyobrazić, ile niewygodnej prawdy o wojennych oprawcach Krzysztof Miller ujawnił światu. Był świadkiem najważniejszych konfliktów zbrojnych XX wieku. Jeździł do Afganistanu, Czeczenii, Gruzji, Kongo ... uczestniczył w wielu rewolucjach, m.in. w Rumunii i Czechosłowacji. Zawsze z aparatem w ręku, czasami obiektywem celując w tych, którzy karabinem celowali w niego. W każdej chwili mógł zginąć, gdyż pocisk bywa niestety szybszy od spustu migawki. Wstrząsająca opowieść, która ujawnia, ile kosztuje news zdobyty dla gazety oraz jak wysoką cenę trzeba zapłacić za życie na krawędzi śmierci. Miller spisał swoje wyznania w męski, dosadny sposób. Nie można przejść obok jego słów obojętnie. Przekonajmy się, kim trzeba się stać, by wytrzymać piekło wojny. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Znak
  • miękka
Mniej Więcej
  • Krzysztof Miller
  • 2013
  • 1
  • 352
  • 205
  • 140
  • 97883-2402-1000
  • 9788324021000
  • ZAUA8

Recenzje czytelników

Fotograf Wojenny bez upiększeń

Ocena:
Autor:
Data:
Po przeczytaniu Bractwa Bang Bang, pozostając w nurcie fotograficzno-wojennym sięgnąłem po 13 wojen... Krzysztofa Millera i powiem szczerze nie zawiodłem się.
Do samego stylu pisania musiałem się przyzwyczaić. Krótkie zdania, proste i dosłowne teksty. Na początku wziąłem to za wadę ale teraz uważam że jest to wielkim plusem tej książki - pokazuje wszystko tak jak było bez zbędnego pisania wyszukanym językiem ...
Mocne opisy dosadnie pokazują okropności wojny a proste sytuacje widziane okiem fotoreportera dopełniają całości.
Tematyka ciężka - nawet bardzo - ale jak ktoś lubi takie książki lub jest ciekawy jak wygląda życie fotoreportera wojennego pozbawione 'różowej otoczki' zaciemniającej obraz całości to gorąco polecam!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Trzynastka - diabelski tuzin

Ocena:
Autor:
Data:
Krzysztof Miller pisze szybko, prosto, konkretnie. Krótkie zdania. Błyskawiczne jak migawka aparatu fotograficznego, jak skok do wody z trampoliny (Miller w tej dyscyplinie był mistrzem Polski!) – na główkę. Bezkompromisowe, brutalne wręcz relacje z rozlicznych wojennych frontów, które jako fotoreporter dokumentował dla polskich i zagranicznych agencji informacyjnych. Relacje, a raczej z trudem porządkowane dziś wspomnienia z trzynastu piekieł: miast, gór, lasów i pól śmierci. Z Gruzji ... Czeczenii, Górskiego Karabachu, Rumunii, Afganistanu, Konga, Rwandy, Burundi i RPA. Ta książka to świadectwo graniczącego z szaleństwem heroizmu, albo bezbrzeżnej i pozbawionej rozumu brawury, każącej korespondentom wojennym (fotografom w szczególności) ryzykować życiem i pchać się na pierwszą linię, by w ogniu karabinów i artylerii zbierać swój materiał – śmierć, ból i cierpienie. Bo tylko tym nakarmią redakcje, które zainwestowały poważne pieniądze, by na tej czy innej wojnie mieć własne bezpośrednie źródło informacji.
Pchał się i na te fronty Miller. Bo to praca ciekawa, z adrenaliną i nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Bo to lepsze niż robienie materiałów w kraju, gdzie pokój i nuda. Bo być może to jednak misja, polegająca na oddaniu choćby fragmentu medialnej przestrzeni cierpiącym i potrzebującym? Być może to konieczność lub po prostu obowiązek zaświadczenia o dramatycznych wydarzeniach, których nikt prócz znajdującego się w ich centrum reportera nie opowie reszcie świata?
Jedno jest tyko pewne. Takiej pracy nie można wykonywać bez szwanku. Nawet jeśli Millerowi udało się z tak wielu wojen wrócić w jednym kawałku, dostać za swoje zdjęcia wiele prestiżowych nagród, zapłacił wysoką cenę.

„Czarny wrzesień do mnie nadciągnął dwa, może trzy lata temu, bo już mi się myli. I rzeczywiście był czarny. Bujałem się w fotelu na biegunach. Kotary były szczelnie zasłonięte, żeby żaden snajper z Bukaresztu roku 1989 mnie nie dojrzał. Nie wychodziłem na ulice, żeby ostrzał rosyjskiego moździerza mnie nie dopadł. Nie kupowałem jedzenia, żeby głodni Hutu z Konga mi go nie zaiwanili. Bujałem się tylko, a myśli i wspomnienia przelatywały przez moją głowę setkami na minutę. Jak samoloty w Afganistanie atakujące pozycje Talików. Aż moi znajomi zrozumieli, że muszę pójść po radę do fachowca od głowy. Szamana leczącego takich jak ja wojennych rozbitków. Którzy ze wspomnieniami sobie nie radzą. Trafiłem do kliniki stresu bojowego przy Wojskowym Instytucie Medycznym, gdzie doktor pułkownik wziął mnie pod opiekę. […] Wspominam ten czas ambiwalentnie. To znaczy jest OK. Pomogło. Stabilizatory emocjonalne, jak eufemistycznie nazywa się psychotropy, pomogły. […] Powoli. Krok za krokiem. Wychodziłem z czarnej psychicznej dziury na prostą. Wróciłem do życia."
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.